Tęsknię…

 

 

Nie sądziłam, że kiedyś jeszcze mnie to spotka… Po Top Gunie obiecywalam sobie żadnych facetów, nic…  Muszę pobyć sama. Żadnego angażowania się w nowe relacje… I pobylam sama a teraz? Teraz chciałabym kogoś mieć i właśnie taki ktoś się znalazł… Tylko co z tego?

W sobotę Top Gun miał urodziny. Widziałam się z nim wmrano u w południe na wykładach ale nie przyszedł do mnie. Nawet nie rozmawialiśmy… O 18.00 napisał do mnie F, że dziś Top Gun ma urodziny. Zrobiło się mi smutno. Od jakiegoś czasu już zastanawiałam się jak będzie wyglądać ten mój dzień;, w jego 27 urodziny… Miałam być smutna. Byłam tylko przez chwilę.  Cały wieczór bowiem Żołnierz grał mi i śpiewał. Kilka dni wstecz go o to poprosiłam ale odpisał, że nie ma weny, jednak wysłał mi około 5 swoich piosenek w sobotę. W sumie, pisaliśmy, smialismy się, spiewalismy… Wysłaliśmy sobie nawzajem nagrane piosenki cały wieczór… Było mi dobrze…

Od soboty jednak jest totalna cisza. W niedzielę wysłałam mu zdjęcie pewnych książek związanych z muzyką. Nie odpisał… Nie odezwał się też aż do dziś… Nie rozumiem go, kolejny raz to samo…

Wiem, powinnam odpuścić, powinnam przestać się kontaktować i iść swoją drogą, tyle. Tylko… Dlaczego to takie trudne?

Tak sobie przedwczoraj na wieczór myślałam, za chwilę czeka mnie kolejne pożegnanie… Zrobię te badania i koniec, już nie będę jeździć do jednostki, nie zobaczę Żołnierza już, trzeba będzie o nim zapomnieć a może bardziej żyć z tym, że nic z tego nie wyszło… Moje życie to jedna wielka strata i pożegnanie… 😦 nie potrafię sobie wyobrazić jak to jest mieć kogoś, być w relacji choćby przez parę lat… O ślubie już nie mówię. Nie potrafię sobie tego po prostu wyobrazić, to jak nieskończoność dla mnie…

Dochodzę też do wniosku, że nie ma osoby, która by do mnie pasowała. Były tylko dwie. Top Gun i może Żołnierz. Ale ani z jednym ani z drugim nie wyjdzie. Będę musiała żyć z tą świadomości, że osoba która do mnie mogła pasować jest gdzieś daleko… Tęsknię za nim… Tęsknię za jego muzyka, za jego słowami. Chciałabym się z nim spotkać, porozmawiać… Spędzić razem czas.

Łzy cisną mi się do oczu. Próbuję nie płakać, próbuję o tym nie myśleć… Nie wiem nawet czy to zamknięta sprawa.

Tym razem jednak inaczej to przeżywam. Założyłam sobie bowiem konto na jednym z portali randkowych aby poznać ludzi… Próbuje zagluszyć tę ciszę, która jest… Próbuję zagłuszyć tęsknotę za Nim… Ale to do nikąd nie prowadzi… Wiem to. Chodzi mi tylko o niego… O Żołnierza z mojej jednostki… Dlaczego tak bardzo brakuje mi kontaktu z nim? Nie rozumiem siebie. Ostatnio coś takiego przeżywałam z Top Gunem. Zbyt łatwo się zakochuje?

Miałam myśl, by napisać do Top Guna, by powiedzieć mu, co przeżywam. Co, jak co, ale on powinien mnie zrozumieć.. W koncu miał tak samo ze swoją kochanką. Łamię swoje postanowienia. Mówiłam sobie, że już nie będę do niego pisać. A potem mam jakiś pomysł, by to postanowienie złamać… Może tego jednak nie zrobię?

Ciagle powtarzam sobie, że muszę być silna, że taki już mój los, że muszę to wytrzymać. Tylko dlaczego ta sytuacja jest taka ciężka?

dziewczyna-z-rysunkiem-natury

„Nie wiem który to już raz.

Smutne oczy dzisiaj mam.

Bo już nie spotkamy się.

I za oknem pada deszcz…”

Lęk przed odrzuceniem…

Rano byłam zadowolona, gdzieś w południe dopadł mnie lęk przed odrzuceniem… Dziś rano, gdy się obudziłam, spojrzałam na telefon, by wyłączyć budzik. Widniała tam wiadomość od koleżanki z jednostki. „Mam dobrą wiadomość. To jego numer telefonu….”. Po czym dziewięć cyfr…Tak, wysłała mi numer do żołnierza, który mi się spodobał i z którym rozmawiałam. Nawet mnie to ucieszyło. Nie wiem czemu, ale lubię takie podchody… Byłam zadowolona. Jednak w ciągu dnia pod wpływem różnych bodźców, zdałam sobie sprawę, z tego co się wydarzyło w moim życiu ostatnio. Przecież zostałam odtracona. I to dla innych kobiet. Przypomniał mi się ten stan, w którym byłam, to, jak czułam się gorsza, jak czułam się jak śmieć, którego się zostawia by iść do lepszej… Jak zabawka, która po zabawie się wyrzuca w kąt. I przyszło mi na myśl, że w kolejnych relacjach też tak może być.

Od razu, jak tylko go zobaczyłam pomyślalam, że to się nie uda. Nie ma szans. To jest w końcu moje życie. Życie dziewczyny, która jest sama i będzie sama. Raczej nie wierzę już w to, że kiedykolwiek uda mi się z kimś stworzyć jakiś dłuższy związek. Jeśli w ogóle będzie, bo w to też wątpię, to będzie to na chwilę… Kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy powiedział mi, że rozstał się w grudniu z dziewczyna i nikogo teraz nie szuka. Jak będzie miało przyjść to samo przyjdzie. A mnie przebiegla w głowie taka myśl „No to właśnie może przyszło i stoi prze Tobą.” Ale to było głupie… Wiem. Bo nic z tego nie będzie. Ale przynajmniej może z nim miło porozmawiam. Warto, dla kilku miłych chwil…

Napisałbym do niego… Boję się jednak. Boję odrzucenia, że znów będę ta gorsza, że znów mnie odrzuci, że nie będzie chciał rozmawiać nawet, że mu się nie spodobam jako interlokutorka, albo stwierdzi, że nie jego poziom… Albo jeszcze coś innego będzie nie tak. I wszystko pójdzie na marne, starania o numer i w ogóle. Z drugiej strony jak nie spróbuję to się nie przekonam. A przecież raz już rozmawialiśmy i nie wydawał się być wrogo do mnie nastawiony. Wręcz się uśmiechał… Mimo to jednak po tym, co przeszłam z Top Gunem czuję jakiś lęk, być może dlatego też, że jest tak samo wojskowym?

Dlaczego mam taki lęk przed czymś nieznanym? Taki lęk przed drugą osobą? Dlaczego wydaje mi się, że nowa osoba wiąże się z kolejnym skrzywdzeniem mnie? Może tłumacze to kryzysem wartości tych czasów. Żyjemy bowiem w nie łatwych czasach dla prawdy, empatii i lojalności…

Może jutro do niego napiszę? Niby przygotowałam sobie w głowie pewien tekst, ale nie wiem czy jest dobry, jak na żołnierza. Z drugiej strony mam takie przebłyski, że jak się ma rozpaść i nic nie wyjść to i tak nic nie wyjdzie z tego. Może lepiej by okazało się to, zanim sobie nawymyślam, nawkręcam się i zaangażuję? Pewnie tak, dlatego raczej nie mam czego się bać.

Tylko dlaczego czuję się tak, jak gdyby on czekał na mnie z już naładowaną bronią, skierowaną w moją stronę? Czekał, aby mnie zranić… Chciałabym to z kimś obgadać.

war-1447021_1280

„Samotność, to taka straszna trwoga… Ogarnia mnie, przenika mnie…”

Długo tu nie pisałam. Co się działo? Było dobrze! Co z moimi emocjami? Niestety, prawda jest taka, że nie czuję nic, jestem jakby wyzuta z uczuć, nie umiem kochać, nie umiem ufać. Dziś znowu zadziało się coś bardzo dziwnego i złego w sumie, ale w moim życiu to standard. Otóż, jakiś czas temu poznałam pewnego chłopaka na portalu o depresji, kiedy wychodziłam z dołka po Top Gunie, on mówił mi, że chce być tylko ze mną, ale nigdy się nie spotkaliśmy, rozmawialiśmy tylko przez internet. Z początku nie wydawał mi się dobrym materialem na partnera, sam miał bardzo poważne problemy bo się ciął, a ja mam dość swoich problemów, czyichś już nie zniosłabym, tak mi się wydawało. Ale stopniowo się do niego zaczęłam przekonywać, był dla mnie miły i pomagał mi, dziś chciałam mu powiedzieć, że moze byśmy się spotkali, poznali, czy w ogóle do siebie pasujemy, gdyż spotkaliśmy się oboje w niełatwym momencie życia. Bowiem jego dziewczyna zrobiła mu dokładnie to samo co mnie Top Gun, więc mieliśmy o czym pisać… Kiedy on dziś rano napisał mi, że poznał kogoś wczoraj i jest już szczęśliwy. Zajął się na gwałt szukaniem dziewczyny? Po co mówił mi, że mogę być dla niego lekarstwem na wszystko? Wysyłał mi gify o przytulaniu… Słowa dla ludzi teraz nic nie znaczą… gesty też nie? Przykro mi się zrobiło. Znowu zostałam tą gorszą? Terapeuta na pewien czas, jak jest źle, a jak jest dobrze, to przysłowiowego kopa w dupę i dowiedzenia? Po co to wszystko..? Może nie powinnam tego pisac, sęk w tym, ze już nie mam nawet do kogo się odezwać…

Z F. też już rezygnuję, on z kolei może by i się tak nie zachował, bo nie ma z kim, ale nie jest ogarnięty życiowo. Mia do mnie przyjechać tydzień temu, zapraszałam go, ale nie przyjechał. W ogóle nigdy nie wyszedł z inicjatywą, aby się spotkać. Zawsze to ma być moja inicjatywa? Nie chce ani isć na studia, ani się usamodzielnić, ani zmienić pracy na lepszą, niczego nie chce…  Dlaczego spotykam takich ludzi? Ile jeszcze tego? Ile takiego traktowania zniosę? Nie mam już sił… Czuję, że lece znów w dół, a już było dobrze.

„Samotność, to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie…(…)”

Kochany Riedel, zawsze mi pomagają jego słowa w takich chwilach, choć nie czuję się taka samotna w emocjach, ktoś miał podobnie…

Nie potrafię w sobie wzbudzić uczuć…

Osatnim wieczorem naszła mnie refleksja nad tym, co jest we mnie… Co się ze mną dzieje… Doszłam do jednego, smutnego wniosku… Czuję się jakby pusta w środku. Zatanawiam się, czy to aby po lekach czy aby to przez to, że odebrano mi to wszystko, w co wierzyłam, co sobie zakładałam… Straciłam wszystko, straciłam szansę na lepsze życie przy boku meżczyzny, na którym mi naprawdę zależało, tak bardzo, chyba pierwszy raz w życiu. To paradoksalne, ale teraz zaczynam go rozumieć, zaczynam rozumieć jego słowa, które do mnie skierował:

„moja emocjonalność jest bardzo rozchwiana i nie wiem, czy kiedykolwiek z niej coś będzie. Nie potrafię teraz w sobie wzbudzić uczuć wyższych.”

Czuję się dokłądnie tak samo. Jakby ktoś odebrał mi emocjonalną mnie, jakbym nie była sobą. Żyje z dnia na dzień, nie martwię się już o samotność, nie martwię się już co przyniesie życie, czuje się jakoś inaczej. Nawet nie myślę o relacja z F. Nie obmyślam żadnego planu, nie myślę o tym, co bedzie, co może mnie spotkać, nie dążę usilnie do bycia z kimś… Jest tak, jakby inaczej… Nie potrafię w sobie wzbudzić miłości do drugiego człowieka, takiej prawdziwej, oddanej, jestem jakby odcięta od uczuć… żyję z dnia na dzień… Podążam w realizację siebie i chcę do tego zmierzać. Może to akceptacja całkowitego braku nadzieii? Nie wiem, co się ze mną stało… Nie czuję się sobą…

woman-3083390_960_720

 

Bez faceta mi lepiej, niż z facetem!

Wczoraj wieczorem naszła mnie dziwa refleksja, mianowicie, nie poznaje siebie!  Wydaje mi się, że każdy będzie mnie ranił. Zdaje mi się, że bez faceta jest lepiej niż z facetem bo przynajmniej nikt mnie nie rani. Zawsze pragnęłam czyjejś bliskości i teraz się gubię, nie poznaje siebie… czyżbym nie chciała nikogo? To chyba nie tak… to chyba ze strachu… tak bardzo boję się zranienia, kolejnego bym już chyba nie przeżyła, a przynajmniej nie na ta skalę co poprzednio. Odcinam się od tego wszystkiego, to już tak nie boli, ale nie wiem co z przyszłością… teraz zaczęłam doceniać swoją samotność… przynajmniej nikt mnie nie rani… Nie chcę ładować się w związki, nie chcę już niczego na siłę wyznawać. Nie chcę nikogo. Chyba samej mi lepiej. Nie wierzę już w to, ze kiedykolwiek się uda, że spełnię swoje marzenia, że spotka mnie sielanka. Nie wierzę już w tą bajkę o królewnie i królewiczu…

Z F. jest dobrze. Nie mam kontaktu z Top Gunem i nie czuję się jakoś samotna. Pewnie to przez F. Trochę się boje, że gdybym znowu straciła jego to wszystko by się powtórzyło, cała depresja by wróciła, choć może nie z taką siłą. Zastanawiam się też, czy po tym wszystkim potrafię kochać… zakochać się, zauroczyć? Kiedy poznałam F. Tak jakby wszystko wróciło, te piękne uczucia, takie wzniosłe. Teraz już sama nie wiem, kiedy przy nim jestem znowu to czuje,  boję się, że znowu się zatracam, ale kiedy go nie ma to tak jakby wszystko ode mnie odlatuje… Wiem, że to Top Gun był moją największą miłością, miłością mojego życia, czy kiedykolwiek będę jeszcze potrafiła tak kochać? Tak mocno, aż do bólu? Czy potrafiłabym tak pokochać F.? Wiem, że go lubię, bardzo go lubię, ale czy to by mogła być kiedyś miłość? Jakbyśmy oboje chcieli? Bo musimy oboje chcieć… Nie wiem, czy mogłoby to się stać rzeczywistością? Teraz rzeczy dzieją się wolniej, nie jest to wszystko takie szalone jak z Top Gunem. Może to i dobrze, ja potrzebuje teraz spokoju.

W głowie mam jeszcze jedną osobę, osobę, która się stara i mnie rozumie, jednak jest jakby „z innego świata”, ma swoje problemy, ma taką samą historię jak ja, kiedyś już chyba o nim pisałam… Nie wiem, czy to czyta, bo on wie o istnieniu mojego bloga. Nie wiem, co mam z tym zrobić, z jednej strony chciałabym tę osobę zatrzymać, z drugiej tak samo się boje, że nasze problemy mogłyby nas pociągnąć na dno… Nie wiem, co robić… Dodatkowo ze stronki na fejsbuku co róż dostaję od mężczyzn propozycje związków…To czasem zabawne, ale jak na to patrzę to wyłania się tragizm.

woman-1320810_960_720

Najprawdziwsze Szaleństwo!

Wróciłam! Długo mnie nie było… musiałam chyba się poukładać. Z resztą, nie miałam siły pisać, bo całe dnie spędzam w pracy, często od poniedziałku do niedzieli a po pracy jestem tak zmęczona, że padam na łóżko. To, co się wydarzyło od czasu mego ostatniego wpisu przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Byłam smutna i jakoś tak doskwierał mi brak Top Guna w wakacje, założyłam sobie więc konto na pewnym portalu, by kogoś poznać. Nie wiem czy to z nudów, czy bardziej z ciekawości. Po pewnym czasie poznałam tam A. W tym czasie urwałam całkowicie kontakt z Top Gunem. Chciałam jakby zacząć wszystko na nowo, poznać kogoś nowego, oderwać się od tego „starego życia”, może się na nowo zakochać… Z A, umówiłam się na dzień. Przyjechał do mnie do domu, rozmawialiśmy głównie o byłych, ale gdy go poznałam wydał mi się tak bardzo podobny z wyglądu do Pana ze Skrzydłami, że szok, a tego nie miłość, Top Gun, Fcierpię szczerze. W trakcie tej rozmowy zaczęliśmy się całować. I choć na początku wydawało mi się, że coś poczuła, to późniejsze zdarzenia zweryfikowały wszystko…. Ja tylko udawałam. Wmawiałam sobie, że to to właściwe. Pisaliśmy całe dnie i mieliśmy się spotkać za tydzień znowu u mnie, ale w czwartek tego tygodnia, w którym się widzieliśmy napisał mi, że nie dogadamy się, bo przez godzinę nie odpisałam mu na sms  i „pa pa”. Zszokowało mnie to. Przecież na spotkaniu mówił, że mnie nigdy nie odepchnie jak Top Gun, że będzie zawsze przy mnie  a teraz tak łatwo rezygnuje? Próbowałam to ratować, wytłumaczyć mu, ze nie mogę po prostu tak często pisać, ale już wiedziałam wtedy, ze z tego nic nie będzie. Bo jak mam być z kimś, kto zawsze może mi powiedzieć „pa pa” bez powodu? I żyć w wiecznym strachu? Tak się nie da! Tak bardzo się tym przejęłam, że w piątek kolejnego dnia zemdlałam w pracy i musieli mnie ratować… Wtedy też napisał do mnie Top Gun, a ja w takim stanie, ledwo żywa, napisałam do  niego, pierwszy raz od dwóch tygodni, by przyjechał do mnie następnego dnia bo muszę z kimś porozmawiać, wygadać się i aby mnie pozbierał… I takim sposobem Top Gun wylądował u mnie w domu w sobotę.

Siedzieliśmy na kanapie i nikt z nas nie miało odwagi by się dotknąć nawzajem, to było takie zachowawcze, choć miałam ochotę się w niego wtulić i tak zostać w jego ramionach już na zawsze, ale pogadaliśmy, opowiedziałam mu o wszystkim, jak zostałam potraktowana, jak to bolało, jaki stres przeżyłam, że aż zemdlałam. A on potem mnie przytulił…. Tak przyjacielsko, to było piękne. Ale tylko przyjacielskie, już wiedziałam, ze nic z tego raczej nie będzie. Potem Top Gun pojechał, a ja zaczęłam pisać z A., no bo przy Top Gunie nie mogłam tego robić. Chciał do mnie przyjechać w niedzielę, czyli kolejnego dnia, ale ja napisałam mu, ze mam  tylko 3 h, bo muszę coś pilnego zrobić. W rzeczywistości nie chciałam z nim siedzieć, bo wiedziałam jak się zachował, wiedziałam, że to nie ma sensu, bo jest chamski. Poza tym miałam znowu Top Guna jako przyjaciela. To mi wystarczało. Na to on odpisał,że to jakiś żart! Ja mam poświęcać mu całe dnie, albo wcale i już się więcej nie zobaczymy. Moja reakcja była dziwna jak na mnie. Odpisałam tylko „Ok, pa pa.”. Nie obchodziło mnie to już zbytnio. Choć przyznam było mi trochę smutno, jednak nie próbowałam już tego ratować, wiedziałam, że to nie ma sensu. Odnowiłam za to kontakt z Top Gunem i było mi znowu dobrze! W tym czasie, kiedy  A. zniknął, a ja odnowiłam kontakt z Top Gunem, na tydzień. Wtedy też Top Gun poprosił mnie o jedną, ważną rzecz. Mianowicie, Top Gun ma siostrzeńca, wiedziałąm o nim tyle, co mi opowiadał od czasu do czasu,że jest od niego troszkę młodszy i , że są bardzo zżyci ze sobą, bo siostra Top Guna jest od niego tyle starsza, ze mogłaby być jego matką i ona właśnie ma tego syna więc są w tym samym pokoleniu jakby, choć siostrzeniec jest o rok młodszy ode mnie. Ale nigdy zbytnio się tym siostrzeńcem nie interesowałam, mówił coś o nim to mówił i już.  Wtedy właśnie poprosił mnie, bym porozmawiała z siostrzeńcem i dała mu przykład jak wiele rzeczy można w życiu zrobić, bo młody trochę zatrzymał się w działaniu i potrzebuje jakiegoś pozytywnego impulsu a ja mogę dać mu dobry przykład by ruszył do działania. Ja niewiele myśląc, zgodziłam się, przecież to jedna rozmowa , co mi szkodziło? A może akurat chłopaka zmotywuję by poszedł na studia? No i dał mu mój numer i poprosił go by do mnie napisał. Ale młody się nie odezwał od razu. W tym samym czasie, rozmawiałam z Top Gunem i podjęłam jeszcze jedną próbę rozmowy na temat sytuacji z jego zdrowiem fizycznym i psychicznym oraz życiowej. I tak jakoś wyszło, że napisałam mu szczerze, że coś do niego czuje i to jest miłość, taka najprawdziwsza, nie taka,żeby się nim pobawić, tylko taka na prawdę. Pomyślałam, że kochanki nadal nie ma, a on jakiś czas temu podobnie myślał o mnie, to może coś drgnęło i teraz już będzie dobrze. To, co odpisał mnie zszokowało:

” racjonalizując, z moim charakterem bym Cię zmiażdżył… A poza tym to dwie osoby muszą czuć. Wiesz, ja też zrobiłem analizę racjonalną i emocjonalną i wiem, gdzie jest moje serce. Nie potrafię tego przekierować. To jest ponad mnie.”

To było jednoznaczne! On mnie nie kocha! Nie chce i kolejny raz odrzuca!

„Kiedy powiem sobie dość
A ja wiem, że to już niedługo
Kiedy odejść zechcę stąd
Wtedy wiem, że oczy mi nie mrugną, nie
Odejdę cicho, bo tak chcę
I ja wiem, że będę wtedy sama
Nikt nawet nie obejrzy się
I ja wiem, że będzie wtedy cicho
I tylko w Twoje oczy spojrzę
Tę jedną prawdę będę chciała znać
Nim sama zgasnę, sama zniknę
Usłyszę w końcu to, co chcę

Czy warto było szaleć tak, przez całe życie?
Czy warto było starać się, jak ja?
Czy warto było kochać tak, aż do bólu?
Czy mogę odejść sobie już?”

 

To był koniec. Poczułam to tak naprawdę w sobie. Koniec Top Guna i mnie. Koniec czegoś co było najpiękniejsze w moim życiu, koniec wszystkiego… On kocha tamtą, mnie nie i nigdy nie pokocha, wiem to. Po raz pierwszy poczułam, że muszę odejść, nie ma innego sposobu. W kolejnym dniu były moje urodziny. Nawet nie wysiedziałam z gośćmi do końca. Nie potrafiłam się uśmiechać. Wyszłam, wieczorem napisałam matce, że skończyła się właśnie relacja, gdzie gdyby to było wszystko prawdziwe, to ten facet byłby moim mężem i ojcem moich dzieci. Że go kochałam, teraz zostałam sama, całkiem. Nie chciałam już nikogo szukać, miałam dość. Wiedziałam, że muszę zostać sama, całkiem sama. Zerwałam kontakt z Top Gunem. Nie odpisałam na jego wiadomości kiedy się pytał, mówił, że martwi o mnie. Jednak o dziwo ten dzień nie był najtragiczniejszy, normalnie funkcjonowałam, tylko byłam smutna.

„Miałeś być przy niej
miałeś być na każdy znak
takiej dziewczynie
do nóg się rzuca cały świat
na każdą chwilę miałeś jej przynieść
powietrza przejrzystego smak
każdym oddechem woła o Ciebie
i tylko Ty nie widzisz jak…

Głęboko w środku gdzieś
i choćby śladu łez
jej oczy nie poznały nigdy, nie!
głęboko w środku tam
otwiera Ci swój świat
otwiera wszystko to, co w sercu ma.”

Następnego dnia przyszła wiadomość od siostrzeńca. Długo się wahałam, czy w ogóle odpisać. Bo przecież pokłóciłam się z Top Gunem, zerwałam kontakt, zostawiłam to za sobą, dlaczego więc miałabym mieć kontakt z jego siostrzeńcem? To chore! Ale wiedziałam, że obiecałam mu to, póki jeszcze było dobrze… A dla mnie zawsze dane słowo coś znaczyło.  I odpisałam…!

Zaczęliśmy pisać z siostrzeńcem Top Guna… Ale to była zwykła rozmowa, która wiedziałam, że wcześniej czy później się skończy…Popisaliśmy trochę i umówiliśmy się na kolejny dzień.

Następnego dnia zaczęliśmy pisać i nagle poczułam jakbym pisała z Top Gunem… Był taki inteligentny i potrafił tak dużo napisać. Chciało mu się do mnie napisać tak dużo na tak wiele tematów. Trzeciego dnia pisania natomiast wysłał mi na wieczór swoje zdjęcia… I wtedy… Stało się coś niezwykłego! Był tak podobny do Top Guna, że aż szok, zarówno jeśli chodzi o wartości i wyznawane poglądy jak i o wygląd! Ba! Jest jeszcze przystojniejszy od Top Guna! Jak zobaczyłam jego zdjęcie, to coś mnie ścisnęło w żołądku… coś drgnęło. I tak jak do tej pory nawet przy pocałunkach z A. niczego nie poczułam, tak teraz jakby  coś  się we mnie obudziło, ożyło, zrodziło się do życia… nie spałam pól nocy, ale to przecież chore, pomyślałam… I próbowałam zdusić to w sobie. Ale dalej pisaliśmy, choć parę osób które znam mówiło mi to, żeby się wycofała, bo to chore i niewłaściwe. W międzyczasie napisał do mnie Top Gun i zrobił mi taką awanturę wielką, o to, że nie odpisuję mu, że zaczęłam się go bać i odpisałam, uspokoiłam go i od tego czasu znów piszemy i „udaję”, że jest dobrze.  Kolejnego dnia F., siostrzeniec Top Guna poprosił mnie o zdjęcia. Więc mu wysłałam. A następnego dnia napisał mi, że przez te zdjęcia nie mógł spać całą noc, bo miał mnie przed oczami cały czas…. już wtedy wiedziałam, że coś się z nami stało… Natomiast wieczorem przyszła wiadomość od Top Guna, że nie tak miało być i on musi trzymać rękę na pulsie bo młody miał ruszyć tyłek do działania a wygląda jakby się zakochał! A on (Top Gun) jest zazdrosny!  No cóż, odpisałam tylko, że nie przewidział skutków ubocznych planu…

„Gdy zamknąłeś drzwi zegar dalej bil
Czas nie stanął w miejscu, nie było mi żal
Zapomniałam czemu było źle
To już jest nie ważne dziś dla mnie

Co chcesz
To mów
Nie potrzeba mi twych pustych slow
Bo nie jesteś tym kim byłeś
Zbyt wiele kłamstw darowałam ci
Wiec już zostań tam gdzie chciałeś być.”

 

Cały czas po całych dniach nadal pisałam sobie z F. i w pewnym momencie złapałam się na tym, że było mi z tym dobrze, wbrew wszystkiemu i wszystkim, którzy mi mówili, że to szalone i niewłaściwe i, że znów pakuje się w kłopoty…. Też to wiem, że to może nie skończyć się dobrze, ale coś mnie do niego cięgnie… Te oczy, te usta, jak zobaczyłam F., to po prostu wydał mi się tak podobny do Top Guna! Z zachowania, ze sposobu pisania, ze sposobu myślenia, z wyglądu! To jest po prostu istna kopia Top Guna!

Kolejnego dnia przyszła następna wiadomość od Top Guna, że F. miał już godzinę temu umyć zęby a tylko pisze do mnie, robi mu też czasem zdjęcia jak jest skupiony na pisaniu ze mną. I jak tak dalej pójdzie to on będzie musiał nam ślub szykować i pomóc w jego organizacji, bo ja wyjdę za F. Nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać…

Od wczoraj mam dylemat… Nie wiem, czy dać szansę F. czy też nie i zerwać kontakt? Czuję, że coś się we mnie dzieje. Od czasu poznania i zakończenia relacji z Top Gunem nikt mi się nie podobał, nie potrafiłam się zakochać, nie potrafiłam nikogo kochać, wydawało mi się, że już zawsze będę sama, bo nikt nie miał tych cech Top Guna, cech, które uważałam za idealne, aż to teraz… Jak poznałam F. wszystko jakby się zmieniło…

„Znowu płonie ostatni most
A po drugiej stronie Ty
Tyle razy mówiłam dość
Mądrzejsza miałam być
Tyle rad samej sobie już dałam
A Ty wciąż mi się śnisz
Kiedy stoisz za blisko mnie
Silna nie umiem być

Z Tobą nie umiem wygrać
Gdy patrzysz mi w oczy znów tracę grunt
Nie wiem jak Cię zatrzymać
Następnym razem nie wracaj już.”

 

Od wczoraj czuję coś bardzo dziwnego. Czuję, że komuś na mnie zależy…  Poczułam też spokój. A Top Gun z F. prześcigają się w wiadomościach do mnie i który napisze pierwszy ten się cieszy bardziej…

Nie wiem co z tym wszystkim zrobić, ale przemyślenia dnia dzisiejszego przyniosły mi jedną myśl: Dam mu szansę! Niech się dzieje co chce… Tonę w nim, a on we mnie. Tonę w kopii Top Guna…

people-2562102_960_720

„Mam Ciebie tylko w głowie i to wystarczy mi
Na prawdziwą wojnę nie zamierzam iść
Ciebie mam tylko w głowie mam zmyślony świat
Nie chcę iść na tą wojnę jeszcze raz.”

Miesiąc…

Dziś dokładnie mija miesiąc od tych krytycznych dla mnie wydarzeń, gdy dowiedziałam się prawdy o jego życiu… Muszę przyznać, że czekałam na ten dzień. Czekałam, bo to już jakiś okres czasu. Okres czasu, który można już jakoś określić. Mogę przecież powiedzieć „Minął już miesiąc”. Wiedziałam, że z tą świadomością będzie mi łatwiej żyć, ot tak, po prostu… Że po miesiącu będzie łatwiej, prościej… spokojnej… w końcu upłynęło już trochę czasu… że po miesiącu się zakończy żałoba, strata, ale nie sądziłam, że po tym miesiącu spojrzę na wszystko tak inaczej… że ogarnie mnie taki spokój, mimo tego, czego się dowiedziałam, co wiem.

Top Gun jest, ciężko mi go odseparować, kiedy on sam prosi się o kontakt. Z drugiej strony moja potrzeba bliskości nie daje za wygraną. Nie wiem, jak to zrobić, aby jej nie czuć, aby on nie był mi potrzebny. Tutaj może terapia przyniesie kiedyś jakieś skutki, że będę umiała wytyczyć odpowiednią granicę, taką, by nie dać się ranić. Nie chcę być raniona, nikt nie chce, a jednak lgnę do ludzi, którzy mogą mi to zrobić, mogą mnie zranić, bardzo boleśnie. Tylko, że teraz już jest inaczej, bo liczę się z taką ewentualnością, to inne niż wcześniej uczucie, kiedy nic nie widziałam. Jestem już teraz świadoma ewentualnych konsekwencji.

Dziś dzień mija mi raczej spokojnie, na pisaniu z nim, spacerach i nauce, ale też lubię ten spokój, wolę ten spokój od niezaplanowanych, wstrząsających akcji. Powoli znika mi też czarnowidztwo, przynajmniej na razie i dobrze mi z tym. Wiem, nie chcę żyć iluzją i czasem się na tym łapię, że myślę bardziej pozytywnie niż do tej pory, a to może być zgubne, ale z drugiej strony odczuwam wtedy ulgę. Świat nie jest już tylko czarno biały. Dziś Top Gun zapytał się mnie jak się czuję. Odpowiedziałam, że lepiej.

Może to leki zaczynają działać?

yoga-2176668_960_720