Miłość na tle ludzkiej tragedii…

Chyba wszystkich bez wyjątku to dotyka… Choć jakoś nieszczególnie słucham coraz to nowszych newsów o liczbie zarażonych i chorych na COVID-19, nie omija mnie to… Sama jestem chora, mam nadzieję, że nie na te chorobę, ale wylądowałam na antybiotyku. Chyba zwykła grypa… No i dodatkowo jeszcze relacja z moim Żołnierzem… Trudne czasy przyszły, oj trudne… Rodzina panikuje, bo się z nim spotykam, choć teraz to on do mnie przyjeżdża, bo ja z domu wychodzić nie mogę, gdyż leżę w łóżku i kaszlę… Ale i to, boją się, że mnie czymś zarazi, bo spotyka się z ludźmi.

Nie można wyjść nigdzie, nie można nikogo odwiedzić, nawet przed pocałunkiem trzeba się myć dokładnie…  A ja kaszlę i pewnie już dawno też go zaraziłam, bo on też kaszle, tylko nie przechodzi tego tak mocno jak ja…

Matka panikuje, kazała mi nosić maseczki i nie wychodzić z domu, a gdy się dowiedziała, że Żołnierz u mnie był, obraziła się chyba, bo nie odzywa się już 3 dzień do mnie wcale…

Jest ciężko… I tak sobie myślę, nie mogłam poznać kogoś, kiedy był spokój na świecie i nie było żadnego wirusa? Musiałam go teraz poznać, kiedy jest epidemia na świecie? Kiedy są obostrzenia, kiedy nie można się swobodnie poruszać po mieście, wyjść do kina, na basen… Pojechać na wycieczkę gdzieś… Eh… Przypomina mi się tylko jeden film…

Znalezione obrazy dla zapytania: jack i roseHa ha ha… nic dodać, nic ująć…

A poza tym? Poza tym, to uczę się być w związku, być z kimś… jakby na nowo… To piękne dla mnie, że za każdym razem potrafię się tego uczyć, wraz z nową osobą, ale też widzę, jak bardzo wydarzenia z przeszłości zmieniły mnie… Jestem jakby na sinusiodzie… Raz bardzo tęsknię, jak dziś, a raz wolałabym zostać sama i nie mieć z nim kontaktu, żeby zniknął… Raz go potrzebuję, drugim razem nie… Raz czuję, że go kocham, ale gdy tylko zrobi coś co w mojej głowie musi być inaczej, to nie czuję już tej miłości, ot, jakby przyzwyczajenie po prostu… Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale coś jest nie tak… Ciągle doszukuję się, jak może mnie zranić, kiedy nasz związek się rozpadnie i kiedy odejdzie… Do tego jeszcze inny problem się pojawił…. Dziś rano prawie płakałam… Nie umiem być stabilna… I bardzo boje się zranienia i porzucenia.

Dziś w nocy wyjechał na patrolowanie granic… Potrwa to tydzień, na razie bardzo za nim tęsknie… a to dopiero jeden dzień.

Top Gun i dziewczyna…

Dziś dzień pełen wrażeń i uporządkowania swojego życia, tzn. mojego życia…

Rano rozstanie i ograniczenie kontaktu z Panem N. Napisałam mu, że kogoś poznałam, napisał, że w wobec tego musimy ograniczyć kontakt… Zgodziolam się na to, nie chce mu robić zbędnej nadziei. Napisał jeszcze, że za poważnie wziął niektóre moje słowa…

Wiem, zawiodłam go, myślał, że będziemy razem… On mnie niestety zawiódł wiele razy… Nie jestem w stanie z nim być, za bardzo się boję… To byłoby jak spacerowanie po równi pochyłej…

Siedzuoalam z Top Gunem na zajeciach. Zaczęła do niego pisać jego była… Jak zwykle wysyła) a mu zdjęcia do obejrzenia na instagramie. Tak było od początku… A potem… Potem Top Gun mi powiedział, że ona mówi mu, żeby sobie kogoś znalazł i zaczął pisać z jakąś dziewczyną z portalu randkowego…

Pokazał mi jej profil oraz wiadomości…

Jest brzydka jak dla mnie choć umie składać zdania poprawnie. Rozmawiają o głupotach, umówili się w następną niedzielę, że ona do niego przyjedzie… Jak zwykle, zamiast jechać do niej, jeśli już chce ja poznać, to ona musi do niego jechać… No ale jeśli jest taka naiwna to niech jedzie…

Poczułam złość… Najpierw przyszedł mi do głowy pomysł, by do niej napisać o ostrzec ją przed nim, że to toksyk, że zniszczy ją, że ja zrani, że będzie ją zdradzał i pisał ze swoją byłą i tak…, jednak potem pomyślałam, że ona i tak mi nie uwierzy, uzna mnie za wariatkę jeśli opowiem jej o swojej relacji z nim… Mam jednak nadzieję, że dziewczyna przejrzy na oczy i kopnie go w tyłek wcześniej czy później. Może jest brzydka i naiwna ale nie chce aby zmarnowała sobie życie z nim…

Po przeczytaniu tych wiadomości rozpoznałam, że ja bajeruje, bawi się w elokwentnego aktora… W końcu znam go nie od dziś… Tak samo było ze mną…

Tak się cieszę, że w tym wszystkim mam mojego Żołnierza. Teraz to on jest moim całym światem… I to tak bardzo nie boli. Gdybym była sama, pewnie bolało by bardziej… Tak czy inaczej zrozumiałam jedno… Ze to definitywny koniec, nic z tego już nie będzie. Każdy z nas pójdzie w inna stronę…. Choć dziwi mnie nadal głupota Top Guna. Miał przed sobą osobę, która była gotowa mu dać wszystko , całe swe życie, miłość i serce… A on woli pisać z jakąś pierwsza lepsza laską… Jego wybór. Może to i wredne i niedobre, ale nie życzę mu dobrze… Nie chcę by był naprawdę szczęśliwy i by rujnował też komuś życie. On nie stworzy dojrzałego związku, bo on nie potrafi być szczery… Złamie serce kolejnej dziewczynie… Po co się chce z nią spotykać, skoro nadal czeka i kocha swoją kochankę? Pomyślał, jak ona by się czuła?

A ja? Kim ja byłam w tej całej układance? Zabawką? Lalką? Marionetką? Chyba tak… Nikomu tego nie życzę…

Powiedziałam ostatnio mojemu Zolnierzowi, że nikt mnie nie chciał wcześniej, że dla wszystkich tych chłopaków byłam tylko zabwka, byłam niechciana… Choć nie rozumiem czemu… Bo przecież i ładna jestem i nie głupia i potrafię naprawdę kochać, nie jestem fałszywa… A on tylko spojrzał na mnie powiedział, że nie rozumie tych facetów, głupie taki skarb przeoczyć , ale niezmiernie się z tego faktu cieszy, bo teraz jestem tylko jego i mnie nie odda nikomu!

Porównuję sobie teraz Mojego Żołnierza i Top Guna i widzę kolosalną różnice… Z nim nigdy nie umialismy szczerze i poważnie porozmawiać o tym co czuje… Nie umiałam… Nie mogłam, bałam się oceny, a z Żołnierzem… Mogę porozmawiać o wszystkim o czym tylko chce… Na poważnie i na śmiesznie… Zawsze…

Dziś widziałam rozmowę Top Guna z tą dziewczyną… Żenada… Nie potrafią w ogóle na poważnie porozmawiać, piszą o pierdołach, o jakieś karze dla niej… Ze musi ją Top Gun ukarać… Rozmowa na poziomie dzieciakow.

W takich chwilach cieszę się, że mam Żołnierza mojego. Powiedziałam dziś Top Gunowi, że mam chłopaka i jestem szczęśliwa…

Po powrocie do domu w przypływie złości usunęłam wszystko co kojarzyło mi się z Top Gunem. Wiadomość sprzed 2 lat, cała konwersacja poszła, wiadomości do jego siostrzenca F., zdjęcia, które miałam od niego, z nim, jego, wszystko usunęłam…. Nie mam nic… Mam za to chłopaka…

Ostatnio rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu… Co zrobimy z domem i jego mieszkaniem… A jutro, z okazji Dnia Kobiet zabiera mnie na skałki na Jure Krakowsko- Częstochowska. Podobno są tam piękne widoki… Bardzo się cieszę na te wycieczkę… Bo nigdy tam nie byłam… Z przyjemnością zobaczę, no i pobędę z moim chłopakiem… To jest najlepsze! Że spędzimy wspólnie czas…

milosc-i-seks-znacza-to-samo

 

Dziewczyna żołnierza…

Czy marzenia mogą się spełnić? Wszystkie? Te najskrytsze?

Nigdy w to nie wierzyłam… nigdy, aż do teraz…

Za dużo jest myśli w mojej głowie, by je wszystkie teraz pozbierać, by je tutaj napisać… ale spróbuję choć część…

Mam chłopaka… jesteśmy parką  z panem Spadochroniarzem… 🙂 Kiedyś marzyłam sobie o tym, żeby spotkać takiego mężczyznę, żołnierza, męskiego w pracy, a w stosunku do mnie czułego romantyka… Kogoś takiego, jak Top Gun, ale dojrzałego emocjonalnie i odpowiedzialnego za swoje słowa i czyny…  Jednak wątpiłam w te marzenia. Ile młodych dziewczyn marzy o swoim ideale mężczyzny, a później życie weryfikuje i znajdują sobie zupełnie kogoś innego? Ile dziewczyn jest zakochanych w idolach medialnych, którzy nigdy nie będą dla nich dostępni? Tak samo i ja miałam z czułym żołnierzem… Mogłam sobie tylko wzdychać do mundurów widzianych na ulicach, jednak nigdy nie pomyślałabym, że spotka mnie coś takiego! Że oto pewnego dnia zostanę dziewczyną wymarzonego przez lata ideału mężczyzny…. że zostanę jego księżniczką i będę dla niego kimś ważnym… że będzie się mną opiekował i o mnie dbał… Że pokocham kogoś tak, jak kochałam Top Guna… że stanie się dla mnie całym światem….

Ale co w tym wszystkim jest najpiękniejsze… zapominam o Top Gunie! Tak naprawdę i szczerze! Nie brakuje mi już jego dotyku, jego twarzy, jego oczu, jego gestów, jego ciepłych słów… nie brakuje mi już bliskości, ciepła, bycia docenioną, bo wszystko to teraz mam… Wszystkie te potrzeby, które łudząco dawał mi i zaspakajał Top Gun mam już zaspokojone… Jestem wyprzytulana, wnoszona na rękach, wypieszczona i wycałowana… doceniona i mam  inteligentnego partnera do rozmowy o czym tylko nie zechce rozmawiać… Nie potrzebuje już Top Guna i jego obłudy, jego traktowania mnie jak trzecią w haremie… NIE POTRZEBUJĘ JUŻ NICZEGO OD TOP GUNA!

A apropo Top Guna… Powiedziałam Spadochroniarzowi o nim… Za namową pewnej Dobrej Duszy, jednak było to dla mnie bardzo ciężkie… Powiedziałam o tym, że go kochałam, a on mnie tylko wykorzystywał, zabawił się mną i porzucił…  Przeprowadziliśmy szczerą rozmowę, on powiedział mi o swoim związku, ja jemu o swoich, o znajomościach, o napotkanych dziewczynach i chłopakach… Zrobiło się tak miło… Na koniec powiedział, żebym nie płakała, bo on nie da mi powodu do płaczu i to ostatnie, czego by chciał, żebym przez niego musiała płakać… Nie chce mnie ranić, okłamywać, oszukiwać, nie chce mnie sprawdzać, kontrować, ufa mi  w pełni… A gdyby w pracy ktoś do niego przyszedł i opowiadał mu jakieś głupoty to poradzi sobie z nim, ale mu nie uwierzy, nie będzie słuchał plotek na mój temat… Nie pozwoli, żeby jakiś świr zniszczył to co mamy teraz. Zrobiło mi się lżej na sercu… Poczułam ulgę, taką prawdziwą, że jestem naprawdę bezpieczna w tej relacji, że on mnie ochroni… mogę być szczera, mogę być sobą, mogę wszystko powiedzieć co mnie trapi…  ja też nie pozwolę zniszczyć Top Gunowi mojego szczęścia… Tak długo na to czekałam w cierpieniu i ciemnościach…

Czuję się tak dobrze, jak czułam się na początku przy Top Gunie, to jest niesamowite, nawet niebo jest bardziej błękitne, a trawa bardziej zielona… Chyba się zakochałam… On też. Mówił mi, że nigdy do nikogo nie czuł czegoś takiego… Miał dziewczynę jedną,ale to nie było to, nie był w niej naprawdę zakochany…  A teraz sam siebie nie poznaje, bo coś go naprawdę zakuło w sercu… I mówi, że mnie nie wypuści z rąk…

No i nie patrzy na kobiety żołnierzy jako na potencjalne partnerki… Co jest plusem według mnie, bo go do nich nie ciągnie…:)

Problemem są tylko jego wyjazdy na poligony czy ćwiczenia, no bo będę sama wtedy… I będę się martwić i będzie mi się tęsknić za nim… no ale cóż, taki już los dziewczyny żołnierza… sama tego chciałam…

spotkanie-zolnierz-z-jego-dziewczyna-400-193485

 

 

Zauroczenie?

A więc tak… wczoraj widziałam się z nowo poznanym żołnierzem (muszę mu wymyślić jakiś nick na blogu;) Było fantastycznie! Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, wreszcie się przytulaliśmy… Chcieliśmy oglądać film, ale oglądanie owego filmu skończyło się tak, ze ja udawałam, że go oglądam, a on przez 3 godziny patrzył się na mnie. Kiedy już miał wychodzić powiedział mi, że nie może się napatrzeć, jeszcze by patrzył na mnie, bo taka jestem piękna… Zachowuje się jak zakochany chłopak, co rano dostaje wiadomość o treści „Cieszę się, że Cię poznałem”. Wczoraj przy całej mojej rodzinie okazywał swoje zadowolenie, jakiego może doświadczać, że mnie poznał…

Wczoraj w moim serduszku coś drgnęło względem niego. Ale muszę przyznać, że to niesamowite! Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba… Dziś w nocy nie mogłam usnąć, nie mogłam uwierzyć w to, że jest ktoś taki, kto mnie akceptuje, komu się podobam i kto się o mnie stara… po latach samotności i cierpienia z Top Gunem… Zjawił się wtedy, kiedy już straciłam nadzieję… facet jest zakochany, widać to… chodzi rozmarzony, codziennie by ze mną spędzał czas… Codziennie mi mówi jaka to nie jestem wspaniała, nic mu nie przeszkadza i ze wszystkiego się cieszy… A do tego jest inteligentny, wesoły, można z nim porozmawiać na wszystkie tematy… Kiedy trzeba to poważny, kiedy się śmiejemy to bierze wszystko na luzie. No i wyznaje wartości, które mi pasują…

Zaprosił mnie do siebie na obiad i myślę, że pojadę, chciałabym zobaczyć jak żyje…

A co to robi mnie? Utwierdza mnie w przekonaniu, że mogę być dla kogoś ważna i sama w sobie jestem wartością… że ktoś może mnie lubić, za to, że po prostu jestem… i mogę być dobra taka jaka jestem, nie muszę spełniać wymagań, oczekiwań 🙂 Czuję się w tej relacji bezpiecznie i spokojnie, a chyba właśnie to jest dla mnie piorytet w relacjach… On już o mnie powiedział swojej rodzinie, ja części mojej już też go przedstawiłam…

No i jeśli chodzi o fizyczne cechy to… Pamiętacie, jak pisałam tu o tym, że chciałabym spotkać kogoś takiego, jak Top Gun? Tylko, by był normalny? Nie zdradzał, nie oszukiwał? No to chyba spotkałam… nie wiem tego na pewno, ale raczej nie wydaje się być ostatnim zbrodniarzem… I ma telefon taki sam jak Top Gun, fryzurę podobną do Top Guna… auto podobne nawet do Top Gunowego…

Czuję się tak swojsko, a zarazem tak radośnie! Dziś cały dzień jest mi ciepło… Chyba hormony o sobie dają znać… Od rana się śmieje i jestem w ciężkim szoku, gdzie jeszcze taki chłopak się ostał?

Dwa dni temu napisał mi wiadomość ” Jaki masz numer pierścionka?” Na co ja zdębiałam… Albo opowiadał mi, że jego kolega wyznawał sobie miłość ze swoją partnerką na Rysach, bo tam bliżej nieba i on też by tak chciał…To by było takie piękne…

Mama mi mówi, że to za szybko się dzieje, ale mówi również, że z drugiej strony nie ma na co czekać…

Szykuje się ciekawy czas w moim życiu… Trzymajcie kciuki!

Żołnierz i tylko mój! Nie wierzę…

radziecki-zolnierz-zegna-sie-dziewczyny-400-57775782

 

 

 

Chce Cie poznać…

Spotkaliśmy się z nowym Soldierem… Przyjechał do mnie, wypiliśmy kawę, potem byliśmy na spacerze, na którym to zrobiła się zawierucha śnieżna… Oczywiście byłam cała mokra, łącznie z włosami i śniegiem za koszulką…  Potem jeszcze herbata o wspolna kolacja… Zasiedział się. Nie mógł wyjść…

Wrażenie?

Facet poważny, opanowany…  Jak na swój wiek dojrzały i tak też myślący, raczej nic nie ukrywa, bo patrzyłam, czy ktoś do niego pisze w trakcie tego czasu… No i opowiedział już całej rodzinie o mnie i o naszym spotkaniu… Ma dość normalne wartości, politycznie też się zgadzamy… Moze nie jest tak wrażliwy jakbym tego oczekiwała ale też jest żołnierzem… Ale za to jest konkretny. Ma swoje przemyślenia i da się z nim także porozmawiać o sprawach duchowych.. Nie jest jajcarzem, czego to bardzo się obawiałam… Kończy magisterkę… Ma licencjat i podyplomowkę (nie będę go musiała dopiero  kształcić! Ha ha) no i umie się zachować… A dodatkowo jest taki nie sztywny, nie nabzdyczony… Wszystko go cieszy i interesuje się wieloma rzeczami, zjawiskami. Uwielbia zwiedzać Polskę i chodzić po górach… No i rozumie moje przyzwyczajenie do wojska i zainteresowanie tym tematem…

Jest nieźle! Naprawdę jest niezle! No i jest żołnierzem… 😉 Cóż, kiedyś myślałam sobie o czym tu piosakam, żeby tak spotkać z takimi cechami jak Top Gun ale normalnego?

Na dodatek facet się chyba zauroczył bo wypisuje mi codziennie jaka to jestem piękna, mądra i, że jak inni mogli nie widzieć takiego skarbu w posta po takiej dziewczyny? Nie wiedzieli co tracą!

Sama nie wiem co mam o tym myśleć… Z jednej strony jest to nieco podejrzane i chce być czujna i ostrożna, z drugiej to miłe… Wczoraj dreczyła mnie jedna myśl, dlaczego ja wciąż muszę kochać Top Guna? Dlaczego nie umiem przestać go kochać? Nie rozumiem siebie, a nie chce nikogo oszukiwać…

Nie wiem co mam robić, jak żyć dalej, jakie decyzję podejmować…

Jutro przyjeżdża do mnie Soldier… Mamy obejrzeć film i porozmawiać, bo nie umie się doczekać aby mnie zobaczyć…

Zobaczymy jak będzie, trzymajcie kciuki…

żołnierz-dziewczyna

Dziś od rana znów wypisuje do mnie Top Gun, bo nie odpowiedziałam mu na whats app, więc napisał na telefon… Odpisałam lakonicznie i zdawkowo… Nie mam zamiaru z nim toczyć dyskusji… Nie mam na to siły. Zastanawiam się co mam zrobić że swoim życiem… 

 

 

Powracająca przeszłość…

Przeżyłam weekend. I choć jest stabilnie, to jednak był on dla mnie bardzo ciężki zarówno psychicznie, jak i fizycznie… Zdałam najcięższy egzamin jaki może być na tych studiach, dodatkowo oczywiście spotkałam się z Top Gunem… Bo też miał zjazd. Generalnie o tym chyba chciałam tu napisać, bo było to dla mnie bardzo ciężkie. Chyba najcięższe niż do tej pory. Pierwszego dnia w ogóle się do niego nie odezwałam, on do mnie też nie. Omijaliśmy się całkowicie, nawet nie siedzieliśmy ze sobą w ławce. Potem na pożegnanie on mi pomachał, ja wzruszyłam ramionami. Przegrałam walkę ze sobą i napisałam do niego z zapytaniem, co to miało znaczyć. Odpisał, że się mnie boi, bo tak go traktuję, że strach podejść. Eh, czyli to moja wina, ze nawet przywitać się ni potrafi? Z drugiej strony doszłam do przerażającego wniosku, ze ja potrzebuję tego, żeby on przyszedł, żeby się przywitał i żeby zabiegał o moją uwagę. To chore. Na drugi dzień wstałam smutna i zła, rozczarowana tym, że ma mnie w dupie, bo tak na początku myślałam, z drugiej strony to było miłe, że się mnie boi. Ten dzień to była całkowita walka ze sobą. Oj, była ona okropna! Podejść do niego, czy nie podejść, zagadać, czy nie zagadać, nie lubię się z nikim kłócić, jeśli on uważa, ze nic się nie stało, to może udawajmy, że tak jest? Sama nie wiedziałam, co o tym myśleć. Z jednej strony coś mnie do niego ciągnęło, z drugiej wiedziałam, ze to bez sensu. Na szczęście, wygrałam te walkę i nie poszłam na spotkanie z nim, akurat zdarzyło się to przypadkowo… Nie wiem, czemu tym razem tak bardzo ciągnęło mnie do Top Guna. Nigdy tak nie miałam, może dlatego, ze mnie odrzucił znowu w sobotę? Jak coś jest niedostępne, to ciągnie jeszcze bardziej, taki mam chory mechanizm. Było mi bardzo źle z tym, że nie mogę jakoś załagodzić tej sytuacji z soboty, jakoś się z nim „pogodzić” ale nie mogłam tego zrobić. Na wieczór napisał mi, ze zawszę mogę do niego przyjechać i zawsze będę u niego mile widziana, zaprosił mnie do siebie, ale tego nie zrobię, bo wiem, jakby się to skończyło… Obiecałam sobie już nie podejmować żadnych kroków wobec tej sytuacji, która i tak jest już porąbana. Nie chcę już tego zmieniać, zabiegać o jego względy i w ogóle, o niego, nie nie nie! Koniec. I muszę Wam powiedzieć, że tę walkę wygrałam! Nie podjęłam żadnych kroków, nie poszłam na zajęcia, nie napisałam do niego, choć tak bardzo tego chciałam, wygrałam ze sobą. On się odezwał. I potem to jakoś już się potoczyło. Zaczęliśmy rozmawiać, niby w przyjaźni, udawałam , że jest okej, bo wiem, że on nie zrozumie co mi zrobił i to jest w tym wszystkim najstraszniejsze, że on nic z tego nie rozumie…. nic! Kompletnie. Potem pojechał z kolegami na policję, tam dali mu tytoniu do żucia, zaczął wymiotować, okropnie się poczuł. Potem przyjechali  na uczelnie, trzęsło nim jak osiką, czuł się bardzo źle. Przyszedł do mnie na przerwie taki trzęsący się cały i skulony… Chwilę pogadaliśmy, o F, że to jeszcze dziecko umysłowe. Wcześniej jeszcze napisał mi, ze kupiłam sobie kota zamiast chłopa… Po takich tekstach wiem, że z nim bym nie wytrzymała w związku, jest złośliwy i chamski. Ale żal mi go było, jak go tak telepało… Opowiadał mi, że wyprowadził swoją byłą z depresji i się nią zajmował jak był w takim wieku co F. jeszcze pracował i wynajmował dom  utrzymywał ich, takie dorosłe życie już prowadził. No i teraz panna jakoś funkcjonuje i ma się dobrze, wiec wnioskuję, że nadal ma z nią kontakt, co za świr! Potem się pożegnaliśmy. Powiedział mi, abym się trzymała. Jakoś lepiej mi było i jest z tą myślą, że się z nim nie kłócę, ale żal mi tego wszystkiego i przykro mi, że nadal ma kontakt z byłą. Chociaż w sumie, co mnie to obchodzi? Nic, dobrze tylko, że z nim nie jestem. Tylko w nocy mam koszmary o nim… Patrzyłam na niego w ten weekend i mówiłam sobie w uchu, „ty nawet nie wiesz jak bardzo cie kochałam… nigdy się o tym nie dowiesz, nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego, że byłeś dla mnie całym światem, każdy kawałek twojego ciała i myśli… i wszystko to spieprzyłeś…” Zachciało mi się płakać.

alexandra-gorn-331551-900x400

Tęsknię…

 

 

Nie sądziłam, że kiedyś jeszcze mnie to spotka… Po Top Gunie obiecywalam sobie żadnych facetów, nic…  Muszę pobyć sama. Żadnego angażowania się w nowe relacje… I pobylam sama a teraz? Teraz chciałabym kogoś mieć i właśnie taki ktoś się znalazł… Tylko co z tego?

W sobotę Top Gun miał urodziny. Widziałam się z nim wmrano u w południe na wykładach ale nie przyszedł do mnie. Nawet nie rozmawialiśmy… O 18.00 napisał do mnie F, że dziś Top Gun ma urodziny. Zrobiło się mi smutno. Od jakiegoś czasu już zastanawiałam się jak będzie wyglądać ten mój dzień;, w jego 27 urodziny… Miałam być smutna. Byłam tylko przez chwilę.  Cały wieczór bowiem Żołnierz grał mi i śpiewał. Kilka dni wstecz go o to poprosiłam ale odpisał, że nie ma weny, jednak wysłał mi około 5 swoich piosenek w sobotę. W sumie, pisaliśmy, smialismy się, spiewalismy… Wysłaliśmy sobie nawzajem nagrane piosenki cały wieczór… Było mi dobrze…

Od soboty jednak jest totalna cisza. W niedzielę wysłałam mu zdjęcie pewnych książek związanych z muzyką. Nie odpisał… Nie odezwał się też aż do dziś… Nie rozumiem go, kolejny raz to samo…

Wiem, powinnam odpuścić, powinnam przestać się kontaktować i iść swoją drogą, tyle. Tylko… Dlaczego to takie trudne?

Tak sobie przedwczoraj na wieczór myślałam, za chwilę czeka mnie kolejne pożegnanie… Zrobię te badania i koniec, już nie będę jeździć do jednostki, nie zobaczę Żołnierza już, trzeba będzie o nim zapomnieć a może bardziej żyć z tym, że nic z tego nie wyszło… Moje życie to jedna wielka strata i pożegnanie… 😦 nie potrafię sobie wyobrazić jak to jest mieć kogoś, być w relacji choćby przez parę lat… O ślubie już nie mówię. Nie potrafię sobie tego po prostu wyobrazić, to jak nieskończoność dla mnie…

Dochodzę też do wniosku, że nie ma osoby, która by do mnie pasowała. Były tylko dwie. Top Gun i może Żołnierz. Ale ani z jednym ani z drugim nie wyjdzie. Będę musiała żyć z tą świadomości, że osoba która do mnie mogła pasować jest gdzieś daleko… Tęsknię za nim… Tęsknię za jego muzyka, za jego słowami. Chciałabym się z nim spotkać, porozmawiać… Spędzić razem czas.

Łzy cisną mi się do oczu. Próbuję nie płakać, próbuję o tym nie myśleć… Nie wiem nawet czy to zamknięta sprawa.

Tym razem jednak inaczej to przeżywam. Założyłam sobie bowiem konto na jednym z portali randkowych aby poznać ludzi… Próbuje zagluszyć tę ciszę, która jest… Próbuję zagłuszyć tęsknotę za Nim… Ale to do nikąd nie prowadzi… Wiem to. Chodzi mi tylko o niego… O Żołnierza z mojej jednostki… Dlaczego tak bardzo brakuje mi kontaktu z nim? Nie rozumiem siebie. Ostatnio coś takiego przeżywałam z Top Gunem. Zbyt łatwo się zakochuje?

Miałam myśl, by napisać do Top Guna, by powiedzieć mu, co przeżywam. Co, jak co, ale on powinien mnie zrozumieć.. W koncu miał tak samo ze swoją kochanką. Łamię swoje postanowienia. Mówiłam sobie, że już nie będę do niego pisać. A potem mam jakiś pomysł, by to postanowienie złamać… Może tego jednak nie zrobię?

Ciagle powtarzam sobie, że muszę być silna, że taki już mój los, że muszę to wytrzymać. Tylko dlaczego ta sytuacja jest taka ciężka?

dziewczyna-z-rysunkiem-natury

„Nie wiem który to już raz.

Smutne oczy dzisiaj mam.

Bo już nie spotkamy się.

I za oknem pada deszcz…”