Powiez facetowi o…- ucieknie… albo…

Wróciłam do domu, trochę zmęczona, trochę niedospana, jak to po takim czasie bywa, ale zadowolona. W szpitalu widziałam pewnego chłopaka… az żal serce ściskał, cały sparaliżowany, porozumiewał się tylko gałkami ocznymi… nie mówił, nie rusza się wcale, musi być przekładany… został „tylko” pobuty i uderzony w głowę…

Tymczasem Top Gun cały czas próbował jakoś się do mnie odezwać, pomimo tego, że nie odpowiadałm mu często, bo byłam zajęta, a to napisał, a to zadzwonił, żeby zapytać jak tam, czy dzień mam ciężki, czy się dobrze czuję i jakoś tak, od słowa do słowa weszliśmy na temat dzieci, jak wiadomo drażliwy to temat, szczególnie dla facetów, więc wolałam nic nie mówić, nie pytać i nie uzyskiwać szybkiej odpowiedzi w tym temacie. Bo w sumie, zacznij z facetem rozmowę o dzieciach, a zabierze nogi za pas i ucieknie….

Ja sama jeszcze nie wiem do końca, czego bym pragnęła w tym temacie, ale gdybym miała jakąś stabilną sytuację życiową i bytowa, to może chciałabym mieć kiedyś dziecko… Choć na razie tego nie planuję, bo sytuacji takowej nie ma, więc i nie ma też czego planować… No i tak, choć nie chciałam o tym wspominać tak bezpośrednio, bo w sumie to moje plany i co jemu do tego, tak jakoś od słowa do słowa, napisałam mu to, no bo gdy zaczął mi tak pisać, że przecież rodzicielstwo to takie cudne przeżycie i fajna sprawa i przygoda no to wyraziłam swoje zdanie na ten temat… yhym, nie wiem, czy wyszło źle, czy dobrze, ale coś czuję, że się od niego nie odegnam przez jakiś czas… po tych słowach jakby zamiast uciekać, coś czuję, że zainteresowanie wzrosło…

 

Reklamy