Powrót? Czas na odwiedzanie zakurzonych miejsc…

Powrót? Pobono niektóre są cieżkie, inne lekkie… Nie było mnie tutaj chyba najdłużej w historii tego miejsca. Cóż, czasem przerwa jest potrzebna. Trochę gorzej, że czasem nie było mnie w życiu. Teraz, znów mam plany, jednak czasem cieżko je poukładać, zdecydować, zrealizować.

Przez ten czas kiedy mnie nie było wiele czasu poświęciłam na pracę, część na zastanawianie się nad obecną sytuacją, część na emocje, czasem bardzo trudne. Chęć zobaczenia swojego wizerunku. Relacja z Panem ze skrzydłami zmieniała się jak w kalejdoskopie. A moje wizje na jego temat bywały przeróżne. Nasz relacja jest czasem niczym przepaść, gdzie oboje jesteśmy dwoma brzegami, które pewnego dnia rozłamały się z hukiem, czasem zaś, jakby w wyniku gwłatownego trzęsienia ziemi, złączyły się. Czasem też panuje zwykły spokój, który mnie ogrania i tak właśnie jest teraz. Niekiedy po prostu mam ochotę ” dać mu w twarz”  i odejść, z niezrozumienia, by może coś poczuł, że ja czuję. Ale wiem, że nie mogę, nie chcę… boję się też samotności, a przecież za chwilę może być dobrze, więc wtedy siebie nie do końca rozumiem. Wzbiera we mnie złość i ochota ucieczki, do czegoś innego, a potem „przychodzę” i znowu i znowu… Czasem zastanawiam się, czy to już nie borderline…

paint-2985569_960_720

Kiedy mnie nie było czasem tęskniłam, czasem zaś nie wiedziałam nawet od czego zacząć, kiedy juz wzbierała we mnie chęć napisania tutaj czegokolwiek. Doświadczyłam też innych zakątków Internetu i tego całego zgiełku tutejszych ludzi. Kiedy rzuciłam się w wir pracy, czasem miałam wrażenie, że jakby oderwałam się od siebie, ze mnie tu nie ma, byy tylko obowiązki. Potem przyszła nauka… kolejy wir trudnych zdarzeń, nie do końca takich, jakie zakładałam, ale udało mi się sprostać i wszytsko zakończyło się dobrze. czasem brakowało czasu nawet na zjedzenie więcej niż trezch posiłków dziennie. Gubię się, gdy nie mam kontaktu ze sobą, ze swoimi emocjami. Czasem tak bywało w tym okresie, gdy mnie tu nie było. Nie lubię tego stanu, bardzo. Ale udało mi się kupić parę przydatnych rzeczy i za zarobone pieniądze, zorganizować sobie lepiej życie. Dlatego z jednej strony, bardzo się cieszę, z drugiej mam poczucie, że nie zrobiłam nic w zwiazku z pisaniem i z tej perspektywy, tego czasu mi żal. Tak dużo we mnie sprzeczności.

Teraz… teoretycznie powinnam mieć wolna, czuję, że zaczyna się dla mnie też czas, w którym będę mogła siebie realizować w zakresie który kocham i to bez względu na innych ludzi. Z tego cieszę się bardzo 🙂  Przerwa w pisaniu tutaj, też wiele mi dała, zobaczyłam, że może ten blog nie jest mi już tak mocno potrzebny i konieczny do przetrwania jak kiedyś (czy to dobrze, czy źle?) więc moze nie będe tu zaglądać codziennie, ale z sentymentu i stworzenia już pewnego miejsca dla swoich przemyśleń, a czasem po prostu wypisania się, będę tutaj zaglądać i coś skrobać 🙂 Mam nadzieję, że nie zapomnieliście mnie i wrócicie w takim samym gronie.

girl-865304_960_720

Dzisiejszy dzień jest pierwszym wolnym dniem od … nie pamiętam już kiedy. Ale pokazał mi on, że nawet po tak wykańczajacym czasie, nie umiem odpoczywać. Czułam się wyraźnie źle, że nie udało mi się zrobić tego wszystkiego, co na dziś zaplnanowałam, mam znów poczucie straconego dnie, ze nie potrafię szybko podjąc decyzji, ze się zastanawiam, waham, muszę przemyśleć. To takie cholernie złe, ciężkie uczucie. Kiedy nie można dac sobie zwyczajnie luzu i parę rzezcy poodpuszczać… Teraz marzę już o tym, by położyć się spać, zamknąć oczy i tego nie czuć.

Zbyt dużo we mnie żalu i poczucia winy… zbyt dużo…

Nie ukrywam, stęskniłam się…Może nie tak wyobrażaliście sobie mój powrót, moze z fajerwerkami, ale cóż, przychodzę wpisem dość zwykłym, w zwykły, deszczowy wieczór… z urywkami z minionych dni. Ciężko je by było teraz wszytkie spisać, część była słonecznych, część naznaczonych łzami i smutkiem.

A na koniec piosenka, z lekka psychodeliczna, którą odkryłam jakoś pod koniec czerwca i która jest ze mną do teraz, bo bardzo ją lubię…

Miłego wieczoru!