Kot, kiełbasa, woda i… niestandardowe spotkania…

Źle się dziś czuję, to też postanowiłam polegiwać więcej w łóżku niż przejawiać niezłomne pokłady aktywności. Duszno mi, więc rozbieram się do podkoszulki (lekko sflaczałej) na ramiączkach, spod której widać ramiączka od stanika i nie są to czarne ramiączka, a beżowe. Nikt mnie nie widzi…

Kot krztusi się kawałkiem kiełbasy, lekko więc nim potrząsam, próbuję rozdzielić wielki kawałek na mniejsze- udaje się! Kotka zjada kawałki, a ja idę umyć ręce do łazienki. Myję, wycieram, wychodzę – naprzeciw mnie stoi Karl, wraz ze swoim ojcem…

Wspominałam, że babci zepsuł się samochód…?

Reklamy