„Ostatnie życzenie”

Rozrzuciłeś swoje grzechy na posadzce…

Powiedziałeś, że musisz iść.

Ja nie chciałam, byś odchodził tak łatwo.

Tak musiało być?

Zamykasz mi oczy swoim uśmiechem,

drażnisz końcówki palców aż do łez.

Słowa odbijają się w mej głowie echem,

które wypowiadasz, tak lekkie jak szmer.

Stoję na cmentarzu twoich grzechów,

na rozdrożu, gdzie przydrożny krzyż stał,

wciąż w blasku twojego uśmiechu.

Zastanawiam się, czy podnieść, czy zostawić je mam.

Ciężko mi znosić tę drogę,

a jednak chciałabym nią pójść.

Tam, skąd już wrócić nie mogę.

Tam, gdzie spełni się sen…

Gdzie ty jesteś, wiedzieć dzisiaj chcę.

Ostatnie życzenie…

Nie zostawiaj samej mnie…

Reklamy

W płatkach śniegu…

Przesypujesz mi się przez palce
małym uśmiechem,
w zimową noc.
Ubrudź mną swoje ręce.
Wymarz się, jak lśniącą czekoladą,
bo jeszcze…
na ciebie czekam.
Bo nie wiem, czy cię odgadnę,
pomiędzy płatkami śniegu.

(pozbierane z zapisków, 07.01.2019r.)

beach-1868557_960_720

Różnobarwny wieczór i kilka słów o…

Ciężki to był wieczór… bardzo ciężki. Płakałam w samotności, płakałam, słuchając, że „to tylko puste słowa”. Zeszło kilka trudnych emocji, poczucie odtrącenia. Teraz, utulona tabletką na uspokojenie piszę na pamiątkę. Boli serce i żołądek. Na początku łzy spływały po policzkach. Później było już tylko lepiej i ciszej…  Miły ten wieczór, nie chcę, żeby przeminął. Chyba coś się stało, coś ważnego, dlatego wstawiam wiersz, chyba najwłaściwszy na dzisiejszy wieczór…

„Smutny chłopak nad brzegiem jeziora”

Wychodząc z marazmu,
otworzyłam zdjęcie.
Nie rozumiałam czemu…
Ze strachu? Z tęsknoty?
Żeby poczuć okruszki Twej obecności.
Zobaczyłam chłopaka.
Niby banalny krajobraz.
Stałeś tyłem do reszty świata,
tego „ich” świata, na który
patrzę co dzień,
wychodząc z domu,
gdy jest jeszcze ciemno.
Byłeś smutny… nie widząc Twej twarzy
odczuwam niewygodę.
(Jeszcze ten piękny krajobraz… za Twoją twarzą.)
Widziały Cię tylko dwa łabędzie…
Chłopaku…
Bo chyba nadal był moim… *

*- nie pytajcie o kim, nie odpowiem… jest tyle różnych uczuć… a wiadoma osoba może coś odczuje… przecież to wiersz, kiepski, ale jednak, a wiersze są wieczne…

(około 16.03.2016r.)

 

„Zdradziłeś mnie przyjacielu…”

Zdradziłeś mnie przyjacielu.
Nie, nie w łóżku z nią,
zdradziłeś mentalnie!

Patrzyłam, jak dorastasz,
jak zmieniasz bluzy i koszule.
Jak rosną ci włosy i zarost.
Czuję twój wzrok na sobie.
Całkiem jakby ci zależało.

Wczoraj, dziś, jutro…

Ale jutra nie będzie.
Choć chciałam je
w głębi duszy przeżyć.
Ot tak, zdradziłeś.
Skazany… zdradziłeś! *

*-tekst pisany pod wpływem emocji, w przypływie chwili