Po osłoną nocy…

Wracam do domu, jest już ciemno. Po raz czwarty z rzędu. Życie na uczelni jest w pewnym stopniu męczące, na szczęście kolejny, tak długi zjazd zapowiada się dopiero w październiku. Tym razem wracam z pożegnania z panem ze skrzydłami. Ciekawi mnie to, iż prawie za każdym razem, kiedy wychodzę, b go pożegnać, na niebie świecą gwiazdy. Myślę o tym, jaka jestem „dziwaczna”, jaka inna… On czasem widzi, że zachowuje się inaczej. Ciekawa jestem, czy się domyśla._MG_5930-3

Spontanicznie na zjeździe podjęłam bardzo ważną decyzję. Powiem mu… Muszę mu powiedzieć w końcu o tym, co mnie w środku boli, do mi dolega. Może zrozumiesz, może nie? Nie wiem tego, ale i tak się dowiesz, na wykładach… Więc bez sensu to ciągnąć i… ukrywać. Szczerość i szczerość… w kółko wszyscy to powtarzają, że jest najważniejsza w związku. Jest ważna i… (chyba??) dobra… ale czasami ciężko się otworzyć.

Kiedyś ufałam ludziom, kiedyś wierzyłam, że mają lepsze intencje, że są coś warci. Teraz tak bardzo ciężko się mi przełamać, pokonać lęk. Kiedy tyle osób za każdym razem uświadamia, że nie można ufać, że nie kierują się dobrymi intencjami, że chcą coś zagarnąć tylko dla siebie, że chcą tylko ocenić…

Zdecydowałam jednak, że powiem. Przyznał, że tego nie rozumie…ale jeśli mam konkretny powód to dobrze, muszę mu tylko wytłumaczyć jaki, choć może uzna to za sprawę błahą. Nie wiem… Nie rusza go krew i inne podobnw rzeczy, może i ta wiadomość nie wzbudzi zainteresowania.

Dziś wykorzystałam swój jeden pomysł, może nie potrzebnie? Był dobry a został spalony, jak z resztą większość. Dlaczego wciąż palę swoje pomysły? :/

100907_kobieta_noc_niebo

Dobrej nocy wszystkim.