Top Gun i dziewczyna…

Dziś dzień pełen wrażeń i uporządkowania swojego życia, tzn. mojego życia…

Rano rozstanie i ograniczenie kontaktu z Panem N. Napisałam mu, że kogoś poznałam, napisał, że w wobec tego musimy ograniczyć kontakt… Zgodziolam się na to, nie chce mu robić zbędnej nadziei. Napisał jeszcze, że za poważnie wziął niektóre moje słowa…

Wiem, zawiodłam go, myślał, że będziemy razem… On mnie niestety zawiódł wiele razy… Nie jestem w stanie z nim być, za bardzo się boję… To byłoby jak spacerowanie po równi pochyłej…

Siedzuoalam z Top Gunem na zajeciach. Zaczęła do niego pisać jego była… Jak zwykle wysyła) a mu zdjęcia do obejrzenia na instagramie. Tak było od początku… A potem… Potem Top Gun mi powiedział, że ona mówi mu, żeby sobie kogoś znalazł i zaczął pisać z jakąś dziewczyną z portalu randkowego…

Pokazał mi jej profil oraz wiadomości…

Jest brzydka jak dla mnie choć umie składać zdania poprawnie. Rozmawiają o głupotach, umówili się w następną niedzielę, że ona do niego przyjedzie… Jak zwykle, zamiast jechać do niej, jeśli już chce ja poznać, to ona musi do niego jechać… No ale jeśli jest taka naiwna to niech jedzie…

Poczułam złość… Najpierw przyszedł mi do głowy pomysł, by do niej napisać o ostrzec ją przed nim, że to toksyk, że zniszczy ją, że ja zrani, że będzie ją zdradzał i pisał ze swoją byłą i tak…, jednak potem pomyślałam, że ona i tak mi nie uwierzy, uzna mnie za wariatkę jeśli opowiem jej o swojej relacji z nim… Mam jednak nadzieję, że dziewczyna przejrzy na oczy i kopnie go w tyłek wcześniej czy później. Może jest brzydka i naiwna ale nie chce aby zmarnowała sobie życie z nim…

Po przeczytaniu tych wiadomości rozpoznałam, że ja bajeruje, bawi się w elokwentnego aktora… W końcu znam go nie od dziś… Tak samo było ze mną…

Tak się cieszę, że w tym wszystkim mam mojego Żołnierza. Teraz to on jest moim całym światem… I to tak bardzo nie boli. Gdybym była sama, pewnie bolało by bardziej… Tak czy inaczej zrozumiałam jedno… Ze to definitywny koniec, nic z tego już nie będzie. Każdy z nas pójdzie w inna stronę…. Choć dziwi mnie nadal głupota Top Guna. Miał przed sobą osobę, która była gotowa mu dać wszystko , całe swe życie, miłość i serce… A on woli pisać z jakąś pierwsza lepsza laską… Jego wybór. Może to i wredne i niedobre, ale nie życzę mu dobrze… Nie chcę by był naprawdę szczęśliwy i by rujnował też komuś życie. On nie stworzy dojrzałego związku, bo on nie potrafi być szczery… Złamie serce kolejnej dziewczynie… Po co się chce z nią spotykać, skoro nadal czeka i kocha swoją kochankę? Pomyślał, jak ona by się czuła?

A ja? Kim ja byłam w tej całej układance? Zabawką? Lalką? Marionetką? Chyba tak… Nikomu tego nie życzę…

Powiedziałam ostatnio mojemu Zolnierzowi, że nikt mnie nie chciał wcześniej, że dla wszystkich tych chłopaków byłam tylko zabwka, byłam niechciana… Choć nie rozumiem czemu… Bo przecież i ładna jestem i nie głupia i potrafię naprawdę kochać, nie jestem fałszywa… A on tylko spojrzał na mnie powiedział, że nie rozumie tych facetów, głupie taki skarb przeoczyć , ale niezmiernie się z tego faktu cieszy, bo teraz jestem tylko jego i mnie nie odda nikomu!

Porównuję sobie teraz Mojego Żołnierza i Top Guna i widzę kolosalną różnice… Z nim nigdy nie umialismy szczerze i poważnie porozmawiać o tym co czuje… Nie umiałam… Nie mogłam, bałam się oceny, a z Żołnierzem… Mogę porozmawiać o wszystkim o czym tylko chce… Na poważnie i na śmiesznie… Zawsze…

Dziś widziałam rozmowę Top Guna z tą dziewczyną… Żenada… Nie potrafią w ogóle na poważnie porozmawiać, piszą o pierdołach, o jakieś karze dla niej… Ze musi ją Top Gun ukarać… Rozmowa na poziomie dzieciakow.

W takich chwilach cieszę się, że mam Żołnierza mojego. Powiedziałam dziś Top Gunowi, że mam chłopaka i jestem szczęśliwa…

Po powrocie do domu w przypływie złości usunęłam wszystko co kojarzyło mi się z Top Gunem. Wiadomość sprzed 2 lat, cała konwersacja poszła, wiadomości do jego siostrzenca F., zdjęcia, które miałam od niego, z nim, jego, wszystko usunęłam…. Nie mam nic… Mam za to chłopaka…

Ostatnio rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu… Co zrobimy z domem i jego mieszkaniem… A jutro, z okazji Dnia Kobiet zabiera mnie na skałki na Jure Krakowsko- Częstochowska. Podobno są tam piękne widoki… Bardzo się cieszę na te wycieczkę… Bo nigdy tam nie byłam… Z przyjemnością zobaczę, no i pobędę z moim chłopakiem… To jest najlepsze! Że spędzimy wspólnie czas…

milosc-i-seks-znacza-to-samo

 

Dziewczyna żołnierza…

Czy marzenia mogą się spełnić? Wszystkie? Te najskrytsze?

Nigdy w to nie wierzyłam… nigdy, aż do teraz…

Za dużo jest myśli w mojej głowie, by je wszystkie teraz pozbierać, by je tutaj napisać… ale spróbuję choć część…

Mam chłopaka… jesteśmy parką  z panem Spadochroniarzem… 🙂 Kiedyś marzyłam sobie o tym, żeby spotkać takiego mężczyznę, żołnierza, męskiego w pracy, a w stosunku do mnie czułego romantyka… Kogoś takiego, jak Top Gun, ale dojrzałego emocjonalnie i odpowiedzialnego za swoje słowa i czyny…  Jednak wątpiłam w te marzenia. Ile młodych dziewczyn marzy o swoim ideale mężczyzny, a później życie weryfikuje i znajdują sobie zupełnie kogoś innego? Ile dziewczyn jest zakochanych w idolach medialnych, którzy nigdy nie będą dla nich dostępni? Tak samo i ja miałam z czułym żołnierzem… Mogłam sobie tylko wzdychać do mundurów widzianych na ulicach, jednak nigdy nie pomyślałabym, że spotka mnie coś takiego! Że oto pewnego dnia zostanę dziewczyną wymarzonego przez lata ideału mężczyzny…. że zostanę jego księżniczką i będę dla niego kimś ważnym… że będzie się mną opiekował i o mnie dbał… Że pokocham kogoś tak, jak kochałam Top Guna… że stanie się dla mnie całym światem….

Ale co w tym wszystkim jest najpiękniejsze… zapominam o Top Gunie! Tak naprawdę i szczerze! Nie brakuje mi już jego dotyku, jego twarzy, jego oczu, jego gestów, jego ciepłych słów… nie brakuje mi już bliskości, ciepła, bycia docenioną, bo wszystko to teraz mam… Wszystkie te potrzeby, które łudząco dawał mi i zaspakajał Top Gun mam już zaspokojone… Jestem wyprzytulana, wnoszona na rękach, wypieszczona i wycałowana… doceniona i mam  inteligentnego partnera do rozmowy o czym tylko nie zechce rozmawiać… Nie potrzebuje już Top Guna i jego obłudy, jego traktowania mnie jak trzecią w haremie… NIE POTRZEBUJĘ JUŻ NICZEGO OD TOP GUNA!

A apropo Top Guna… Powiedziałam Spadochroniarzowi o nim… Za namową pewnej Dobrej Duszy, jednak było to dla mnie bardzo ciężkie… Powiedziałam o tym, że go kochałam, a on mnie tylko wykorzystywał, zabawił się mną i porzucił…  Przeprowadziliśmy szczerą rozmowę, on powiedział mi o swoim związku, ja jemu o swoich, o znajomościach, o napotkanych dziewczynach i chłopakach… Zrobiło się tak miło… Na koniec powiedział, żebym nie płakała, bo on nie da mi powodu do płaczu i to ostatnie, czego by chciał, żebym przez niego musiała płakać… Nie chce mnie ranić, okłamywać, oszukiwać, nie chce mnie sprawdzać, kontrować, ufa mi  w pełni… A gdyby w pracy ktoś do niego przyszedł i opowiadał mu jakieś głupoty to poradzi sobie z nim, ale mu nie uwierzy, nie będzie słuchał plotek na mój temat… Nie pozwoli, żeby jakiś świr zniszczył to co mamy teraz. Zrobiło mi się lżej na sercu… Poczułam ulgę, taką prawdziwą, że jestem naprawdę bezpieczna w tej relacji, że on mnie ochroni… mogę być szczera, mogę być sobą, mogę wszystko powiedzieć co mnie trapi…  ja też nie pozwolę zniszczyć Top Gunowi mojego szczęścia… Tak długo na to czekałam w cierpieniu i ciemnościach…

Czuję się tak dobrze, jak czułam się na początku przy Top Gunie, to jest niesamowite, nawet niebo jest bardziej błękitne, a trawa bardziej zielona… Chyba się zakochałam… On też. Mówił mi, że nigdy do nikogo nie czuł czegoś takiego… Miał dziewczynę jedną,ale to nie było to, nie był w niej naprawdę zakochany…  A teraz sam siebie nie poznaje, bo coś go naprawdę zakuło w sercu… I mówi, że mnie nie wypuści z rąk…

No i nie patrzy na kobiety żołnierzy jako na potencjalne partnerki… Co jest plusem według mnie, bo go do nich nie ciągnie…:)

Problemem są tylko jego wyjazdy na poligony czy ćwiczenia, no bo będę sama wtedy… I będę się martwić i będzie mi się tęsknić za nim… no ale cóż, taki już los dziewczyny żołnierza… sama tego chciałam…

spotkanie-zolnierz-z-jego-dziewczyna-400-193485

 

 

Chce Cie poznać…

Spotkaliśmy się z nowym Soldierem… Przyjechał do mnie, wypiliśmy kawę, potem byliśmy na spacerze, na którym to zrobiła się zawierucha śnieżna… Oczywiście byłam cała mokra, łącznie z włosami i śniegiem za koszulką…  Potem jeszcze herbata o wspolna kolacja… Zasiedział się. Nie mógł wyjść…

Wrażenie?

Facet poważny, opanowany…  Jak na swój wiek dojrzały i tak też myślący, raczej nic nie ukrywa, bo patrzyłam, czy ktoś do niego pisze w trakcie tego czasu… No i opowiedział już całej rodzinie o mnie i o naszym spotkaniu… Ma dość normalne wartości, politycznie też się zgadzamy… Moze nie jest tak wrażliwy jakbym tego oczekiwała ale też jest żołnierzem… Ale za to jest konkretny. Ma swoje przemyślenia i da się z nim także porozmawiać o sprawach duchowych.. Nie jest jajcarzem, czego to bardzo się obawiałam… Kończy magisterkę… Ma licencjat i podyplomowkę (nie będę go musiała dopiero  kształcić! Ha ha) no i umie się zachować… A dodatkowo jest taki nie sztywny, nie nabzdyczony… Wszystko go cieszy i interesuje się wieloma rzeczami, zjawiskami. Uwielbia zwiedzać Polskę i chodzić po górach… No i rozumie moje przyzwyczajenie do wojska i zainteresowanie tym tematem…

Jest nieźle! Naprawdę jest niezle! No i jest żołnierzem… 😉 Cóż, kiedyś myślałam sobie o czym tu piosakam, żeby tak spotkać z takimi cechami jak Top Gun ale normalnego?

Na dodatek facet się chyba zauroczył bo wypisuje mi codziennie jaka to jestem piękna, mądra i, że jak inni mogli nie widzieć takiego skarbu w posta po takiej dziewczyny? Nie wiedzieli co tracą!

Sama nie wiem co mam o tym myśleć… Z jednej strony jest to nieco podejrzane i chce być czujna i ostrożna, z drugiej to miłe… Wczoraj dreczyła mnie jedna myśl, dlaczego ja wciąż muszę kochać Top Guna? Dlaczego nie umiem przestać go kochać? Nie rozumiem siebie, a nie chce nikogo oszukiwać…

Nie wiem co mam robić, jak żyć dalej, jakie decyzję podejmować…

Jutro przyjeżdża do mnie Soldier… Mamy obejrzeć film i porozmawiać, bo nie umie się doczekać aby mnie zobaczyć…

Zobaczymy jak będzie, trzymajcie kciuki…

żołnierz-dziewczyna

Dziś od rana znów wypisuje do mnie Top Gun, bo nie odpowiedziałam mu na whats app, więc napisał na telefon… Odpisałam lakonicznie i zdawkowo… Nie mam zamiaru z nim toczyć dyskusji… Nie mam na to siły. Zastanawiam się co mam zrobić że swoim życiem… 

 

 

Jesteśmy dziwni… Ale chyba tak musi być?

15.02.2020.

Siedzimy z Top Gunem na ławce, obejmuje mnie i rozmawiamy… O ślubie, o tym, że nie ma normalnych ludzi, z którymi można by założyć rodzine… Potem jest wykład. Potem wychodzimy na przerwę. Znowu rozmawiamy, znowu o dzieciach, o metodach wychowywania, o byciu rodzicem…. W końcu pada zdanie z jego strony.: A może byśmy się tak zsolidaryzowali?? No i nagle wylatuje z pytaniem jakie mam poglądy na wychowywanie dzieci… Bo on by tak bardzo chciał… (A co mnie to obchodzi?)

16.02.2020:

Leżę w ramionach Top Guna, wtulona w niego, z przymkniętymi oczami i oddycham spokojnie. Przez półprzymknięte powieki przemyka mi światło słońca, razi w oczy. On głaska mnie po czole i spokojnie całuję. Opiera swoją głowę o moją i tak trwamy, w zupelniej ciszy…

Nagle ciszę przerywa jego głos : Jesteśmy dziwakami… To wszystko jest dziwne.

Wiem to nie od dziś. – Odpowiadam.

Teraz mojej głowie pojawia się myśl, że poczynił choć drobniutką refleksje nad nasza relacją. Wiem, że jemu też wydaje się ona dziwna…mnie też… W tamtej tej chwili wiemy chyba, że nigdy nie będziemy razem i wiemy, że jednej coś nas do siebie ciągnie… Tak, to bardzo dziwna relacja, zawieszona pomiędzy miłością a nienawiścią…

Zastanawiam się, dlaczego w to brnę? Dlaczego on w to brnie? Skoro już coś pojął? Nie wiem, dziś nie szukam odpowiedzi na te pytania.

Pada propozycja zostania u niego na noc, obejrzenia filmu… Wiem, że tego nie zrobię… Nie potrafię. Nie mogę. Z resztą, jaki to ma sens, kiedy już i tak z tego nic nie będzie? Spędzanie razem czasu? Jeszcze większe nakręcanie się…

A za 3 godziny?

Za trzy godziny odejdę, zatrzasną się za mną drzwi… Przytulę go i ruszę w swoja stronę. I już nie będzie go w moim życiu, zaczną się obowiązki, zacznię się spokój, zacznie się moje życie, tylko moje… Bez niego… Nie ma już nadziei, nie ma bólu, jestem tylko ja i mój spokój. Tak mi chyba dobrze…

obraz-na-plotnie-para-sylwetki-postacie,htsghjqqnqkczlzh

Powracająca przeszłość…

Przeżyłam weekend. I choć jest stabilnie, to jednak był on dla mnie bardzo ciężki zarówno psychicznie, jak i fizycznie… Zdałam najcięższy egzamin jaki może być na tych studiach, dodatkowo oczywiście spotkałam się z Top Gunem… Bo też miał zjazd. Generalnie o tym chyba chciałam tu napisać, bo było to dla mnie bardzo ciężkie. Chyba najcięższe niż do tej pory. Pierwszego dnia w ogóle się do niego nie odezwałam, on do mnie też nie. Omijaliśmy się całkowicie, nawet nie siedzieliśmy ze sobą w ławce. Potem na pożegnanie on mi pomachał, ja wzruszyłam ramionami. Przegrałam walkę ze sobą i napisałam do niego z zapytaniem, co to miało znaczyć. Odpisał, że się mnie boi, bo tak go traktuję, że strach podejść. Eh, czyli to moja wina, ze nawet przywitać się ni potrafi? Z drugiej strony doszłam do przerażającego wniosku, ze ja potrzebuję tego, żeby on przyszedł, żeby się przywitał i żeby zabiegał o moją uwagę. To chore. Na drugi dzień wstałam smutna i zła, rozczarowana tym, że ma mnie w dupie, bo tak na początku myślałam, z drugiej strony to było miłe, że się mnie boi. Ten dzień to była całkowita walka ze sobą. Oj, była ona okropna! Podejść do niego, czy nie podejść, zagadać, czy nie zagadać, nie lubię się z nikim kłócić, jeśli on uważa, ze nic się nie stało, to może udawajmy, że tak jest? Sama nie wiedziałam, co o tym myśleć. Z jednej strony coś mnie do niego ciągnęło, z drugiej wiedziałam, ze to bez sensu. Na szczęście, wygrałam te walkę i nie poszłam na spotkanie z nim, akurat zdarzyło się to przypadkowo… Nie wiem, czemu tym razem tak bardzo ciągnęło mnie do Top Guna. Nigdy tak nie miałam, może dlatego, ze mnie odrzucił znowu w sobotę? Jak coś jest niedostępne, to ciągnie jeszcze bardziej, taki mam chory mechanizm. Było mi bardzo źle z tym, że nie mogę jakoś załagodzić tej sytuacji z soboty, jakoś się z nim „pogodzić” ale nie mogłam tego zrobić. Na wieczór napisał mi, ze zawszę mogę do niego przyjechać i zawsze będę u niego mile widziana, zaprosił mnie do siebie, ale tego nie zrobię, bo wiem, jakby się to skończyło… Obiecałam sobie już nie podejmować żadnych kroków wobec tej sytuacji, która i tak jest już porąbana. Nie chcę już tego zmieniać, zabiegać o jego względy i w ogóle, o niego, nie nie nie! Koniec. I muszę Wam powiedzieć, że tę walkę wygrałam! Nie podjęłam żadnych kroków, nie poszłam na zajęcia, nie napisałam do niego, choć tak bardzo tego chciałam, wygrałam ze sobą. On się odezwał. I potem to jakoś już się potoczyło. Zaczęliśmy rozmawiać, niby w przyjaźni, udawałam , że jest okej, bo wiem, że on nie zrozumie co mi zrobił i to jest w tym wszystkim najstraszniejsze, że on nic z tego nie rozumie…. nic! Kompletnie. Potem pojechał z kolegami na policję, tam dali mu tytoniu do żucia, zaczął wymiotować, okropnie się poczuł. Potem przyjechali  na uczelnie, trzęsło nim jak osiką, czuł się bardzo źle. Przyszedł do mnie na przerwie taki trzęsący się cały i skulony… Chwilę pogadaliśmy, o F, że to jeszcze dziecko umysłowe. Wcześniej jeszcze napisał mi, ze kupiłam sobie kota zamiast chłopa… Po takich tekstach wiem, że z nim bym nie wytrzymała w związku, jest złośliwy i chamski. Ale żal mi go było, jak go tak telepało… Opowiadał mi, że wyprowadził swoją byłą z depresji i się nią zajmował jak był w takim wieku co F. jeszcze pracował i wynajmował dom  utrzymywał ich, takie dorosłe życie już prowadził. No i teraz panna jakoś funkcjonuje i ma się dobrze, wiec wnioskuję, że nadal ma z nią kontakt, co za świr! Potem się pożegnaliśmy. Powiedział mi, abym się trzymała. Jakoś lepiej mi było i jest z tą myślą, że się z nim nie kłócę, ale żal mi tego wszystkiego i przykro mi, że nadal ma kontakt z byłą. Chociaż w sumie, co mnie to obchodzi? Nic, dobrze tylko, że z nim nie jestem. Tylko w nocy mam koszmary o nim… Patrzyłam na niego w ten weekend i mówiłam sobie w uchu, „ty nawet nie wiesz jak bardzo cie kochałam… nigdy się o tym nie dowiesz, nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego, że byłeś dla mnie całym światem, każdy kawałek twojego ciała i myśli… i wszystko to spieprzyłeś…” Zachciało mi się płakać.

alexandra-gorn-331551-900x400

Odrzucenie i cierpienie…

Znowu się źle czuję. Rano płynęły mi łzy. O Top Gunie chcę zapomnieć, Żołnierz się nie odzywa, mam dość facetów i ich permanentnej głupoty, milczenia i odpychania mnie od siebie. Mam po prostu ich dość!!!!

Z Żołnierzem nie wyjdzie. Odpuszczam go. Nie potrafię tkwić w rozmowie, gdzie to ja cały czas mam inicjować kontakt, a gdzie ja tego nie zrobię, jest cisza… Niech idzie swoją drogą, niech jedzie do Afganistanu, najwidoczniej nie zależy mu na kontakcie, nie zależy mu na mnie ani na rozmowie ze mną. Top Gunowi tak samo. Jednak jest mi smutno i przykro. Kolejny raz zostałam odrzucona i odepchnięta. A jeszcze przedwczoraj wysyłał mi serduszka… Ile jeszcze? Ile jeszcze razy ktoś mnie od siebie odepchnie. Nie mam już na to siły…

Wczoraj napisał do mnie F., że rozmawiał z Top Gunem, który był pijany, pogadali , Top Gun mu o czymś powiedział sam z siebie, bo wtedy łatwiej mu się mówi, jak jest podpity. Nie odpisałam, dziś napisał do mnie F. po raz kolejny, czy nie odzywam się bo mam dużo pracy? Potwierdziłam, nie mam zamiaru ani ochoty tłumaczyć dziecku, że nie piszę, bo czuję się tragicznie, chce z nim zerwać kontakt, by nie wspominał mi już o Top Gunie… Chce się od nich wszystkich uwolnić.

Wczoraj rozmawiałam z mamą.  Zapytała się mnie, czy go kochałam? Potwierdziłam. Powiedziała mi, że widać to po mnie, że nadal go kocham i, że mogę ulec, bo kiedy go widzę, kiedy do mnie mówi, kiedy mnie obejmuje… To przypominają mi się te dobre chwile, nie te złe… I pojawia się żal i tęsknota za tym i można ulec… Tak więc lepiej, że się przeniosę do innej grupy, by go już nie oglądać. Ale rozumie mnie… że to była pierwsza tak bliska i ważna osoba w moim życiu. Z Panem ze skrzydłami tak nie było… Nie kochałam go, po prostu, był, bo był, bo nie było niczego innego. Teraz przynajmniej mam porównanie… Powiedziała też, że bardzo się cieszy, że jestem zdolna do takiej miłości, pełnej i prawdziwej. Tylko co mi po tej miłości, kiedy przez nią tylko cierpię?

Dziś faceci mnie smucą, nie mam już siły nikogo poznawać, bo wszystko zawsze kończy się tak samo. Odrzuceniem. Nie chcę już tak, chyba wolę być sama. Nie wiem już co lepsze, czy wieczne przychodzenie i odrzucenie czy bycie z pustką, w samotności, w cierpieniu z samotności? Tak czy siak, cierpię… Dziś pomyślałam sobie, że jeśli dalej będę tak cierpieć i jeśli to cierpienie będzie potęgować, nie wiem, czy wytrzymam do końca swoich dni…

„Ty go uczysz jak nie sercem, lecz czuć rozumem
chcesz, by wierzył, że kochanie na sprzedaż jest.
Ty wmówiłeś, że strach lepszy jest niż szacunek
więc mu broń wkładasz w dłoń i wciąż każesz mu biec…
Oskarżam Cię o łez strumienie, osamotnienie, zdradę i gniew
Oskarżam Cię o to cierpienie, wojen płomienie, przelaną krew”
„Nawet nie znasz mnie, a oceniać chcesz
Jak to jest
Nie rozumiesz, że to sprawia ból
A to przecież tylko kilka słów
Nie obchodzi Cię, to że ranisz mnie
Jak to jest
Pozwól mi być tym kim chcę
Mam dość, nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nie chcę już słuchać tych kłamstw!
Nie…!
Mam już dość, nie mów mi nic
Pozwól żyć, pozwól mi być
Nadszedł czas, by mówić nie!
Nie…!”
z17705988IER,Cierpienie-calkowicie--wypelnia--dusze-i-swiadomos

Chcę zacząć nowe życie! Bez Top Guna i F.

Nadszedł chyba ten czas, kiedy muszę rozpocząć nowe życie. Bez Top Guna ani F. Relacja z nimi jest toksyczna na tyle, że nie wytrzymuje.

Wczoraj płakałam… Top Gun od jakiegoś tygodnia zneca się nade mną psychicznie. Bo inaczej chyba tego nazwać nie mogę… Biorąc pod uwagę to, jak się czuje… Najpierw pisał mi o tym, że nigdy nie będę tak dobrze zarabiać jak on w wojsku, później, że moje studia są nic nie warte… Ale to jeszcze jakoś znioslam.

Ale to, co wydarzyło się wczoraj rozłożył mnie całkowicie. Pojechałam bowiem na egzamin, miałam go pisać razem z Top Gunem. Podczas tego egzaminu Top Gun chciał mnie pocałować a kiedy się odsunełam, chwycił mnie mocno za szyję z tyłu i zaczął potrząsać. Mówiłam mu, że mnie to boli ale nie przedstawał, odpowiadając mi, że ma boleć, tak jakby robił to za kare, iż nie dałam się pocałować podczas egzaminu. Bolała mnie cała szyja i barki… Później mnie niby pomasował ale to nic nie dało. Chciał mnie odwieźć do akademika, ale nie chciałam.

Wieczorem napisał do mnie, czy dotarłam więc odpisałam, że tak. Napisałam mu też, że zrobił mi dziś krzywdę bo szyja boli mnie do tej pory, i aby tak więcej nie robił. Na to odpowiedział mi, że nie ogranełabym go w bliższej relacji, bo jestem zbyt tępa…

Zrobiło mi się bardzo przykro i smutno… Po policzkach poleciały łzy… Czyli co? Czyli jestem zbyt głupia aby go zrozumieć? Zbyt tępa aby z nim być? Choćby i tak nigdy do tego nie doszło, hipotetycznie może tak myśleć…  Nie ogarnęlabym go, jak to on twierdzi bo co? Bo wolę czuły dotyk niż szarpanie kogoś i sprawianie mu bólu? Jak można komuś tak powiedzieć z tego tylko powodu, że woli subtelny dotyk? Jest mi przykro, że tak uważa.

Popłakałam się… Nie wytrzymałam emocji. Dobrze, że wykłady skończyły się wcześniej. Poczułam się znowu jak śmieć. W przyplywie tego smutku, znalazłam jeszcze na tyle siły, by odpisać mu tylko, że nie musi się obawiać, bo nie mam ani chęci, ani zamiaru być z nim kiedykolwiek w bliższej relacji. On też by mnie nigdy nie ogarnął w bliższej relacji. Odpisał, zapewne. Odpowiedziałam tylko jeszcze tyle, że obserwując jego reakcje wiem, że na pewno by mnie nie ogarnął. Taka jest prawda. Bo on patrzy tylko na tyle a nie na to co ja przeżywam, jakie są moje myśli… Że jesteśmy z dwóch innych galaktyk. Potem wysłał mi obrazek szczura. Nie odpisałam już nic, nawet go nie otworzyłam… Siedziałam na łóżku i płakalam…

Kiedy to się skończy? On się nade mną zneca, poniża mnie i udowadnia mi, że jestem nic nie warta… Bawi się mną.

Z drugiej strony mi przykro, bo osoba, która kochałam kiedyś i do której tak bardzo chciałam pasować, stwierdza, że jednak nie pasujemy do siebie, a dokładniej, że to moja wina, że nie pasujemy… Ja z moją potrzeba dopasowania się do innych, mam ciężko to zaakceptować. To dla mnie trudne… Że do kogoś nie pasuje i ten ktoś jeszcze wskazuje, że to moja wina…

Przetrwałam jakoś noc, rano czułam się, jakby mnie ktoś pobił, rozbita całkowicie. Czuję się znowu odrzucona i ponizona przez niego. Nic nie warta… Dlaczego to wraca?

Byłam jak takie zwierzątko, które się bije, a od czasu do czasu glaska. I ono przychodzi z a każdym razem, wraca, w nadziei, że może tym razem zostanie poglaskane a nie zbite… Ale dość tego, koniec. Usuwam Top Guna ze swojego życia, F. Tak samo gdyż ma on bezpośrednie powiązania z Top Gunem. Zawsze będą rodziną i zawsze będą bardzo zżyci… Nie chcę się kontaktować, nie chce rozmów, nie chce niczego… Z F. tak samo. Moja rodzina płaczę, już nie wierzy mi, że mogę zerwać kontakt. Powiedzieli mi, że nie wiedzą, jak mi pomóc, już się poddają. Albo się z tej relacji wyrwę sama albo będę cierpieć…

Muszę się kontrolować… Bo wiem, że i on i ja na siebie lecimy…

Z drugiej strony, zmartwił mnie Żołnierz. Powiedział mi, że chce jechać na misję…. Złożył już wniosek na wyjazd do Afganistanu, ale mu odrzucili, jednak będzie próbował raz jeszcze. Przegadalismy cały dzień o tym… Odradzałam mu. Przecież może tam zginąć, to są konflikty zbrojne, a jeśli nie zginąć to zostać trwale ranny lub kaleką… Ale on się uparł. Mówi, że lepiej wyjechać teraz, jak się jest samemu, niż potem kiedy się ma rodzinę. Na dodatek śmiał się, że jeśli zginie to może dostanie pośmiertny awans… Tak jakby nie zależało mu na życiu… Nie wiem, co on chce tym sobie udowodnić, że jest prawdziwym żołnierzem w boju? Na froncie? A co jeśli mu przyjdzie strzelić do człowieka? Zrobiłby to? Z jego wrażliwością? Przegadaliśmy cały wieczór o naturze ludzkiej w konfliktach zbrojnych ale nie wiem, czy to coś da… Jeśli się uprze, że chce jechać do tego Afganistanu i dadzą mu zgodę, to nic nie zrobię… Martwi mnie też to…

Ale za to dowiedziałam się, że chciałby domek nad strumykiem i psa… No i jak zwykle, wysłał mi piosenkę o miłości… Tyle, że zaczyna mnie to zastanawiać też, czemu cały czas śpiewa o miłości? Czyżby kogoś kochał? Na przykład kogoś, z kim nie może być?

Nie chcialabym aby wyjeżdżał. Chciałabym aby został i pomógł mi się wyrwać z relacji z Top Gunem… Bo on może to zrobić. Jeśli byłby ktoś inny, myślę, że zapomniałabym stopniowo, a przynajmniej tak by mnie nie ciaglo do zapychania pustki Top Gunem bo nie byłoby już tej pustki, która próbuje zapchać….

„Puste słowa w mojej głowie wciąż, kocham Cię.

Ile jeszcze muszę cierpieć? Ile wylać łez?

Czy to kiedyś mogło udać się? Czy to miało jakiś sens?

Serca głos mówił mi co dnia, nie bój się…

A jednak, miłość może ranić.

Kiedy skrada się do Twoich ust!

Choć wiedziałam jak to skończy się.

Chciałam więcej.

Byłeś wszystkim, czego mogłam chcieć, ostatnim tchem. 

Teraz stojąc w obcym tłumie ludzi, jestem sama…

Chciałabym oddać wszystko to, co mam by z Tobą być!

A jednak, miłość może ranić! 

Kiedy skrada się do Twoich ust!

ZŁAMALES MI SERCE… ZŁAMALES MI SERCE…. ”

Łzy- miłość może ranić.

5bed524a001b0e484fa95a6f