Można tęsknić za facetem…

Dwa ostatnie dni są dla mnie jakieś przełomowe. W końcu czuję, że zaczyna się coś dziać. Wróciłam do starych, zakurzonych miejsc. I muszę przyznać, że nie wiem dlaczego, może to nuta ciekawości, a może po prostu realizuje swoją tęsknotę za dawnymi czasami w ten sposób. Po praz pierwy chyba w życiu też na poważnie poczułam się bardziej staro… Odświeżyłam też muzykę, którą lubię… niby nic nadzwyczajengo, ale dała mi jednak jakiegoś kopa. Młodość pewnie nie mija, to my spychamy ją na dno i o niej zapominamy, ona jest ciągle w nas, o ile zdecydujemy się do niej dotrzeć. Przypomiały mi się dawne czasy. No dobrze, nie tak dawne, ale miłe dla pamięci. Czułam się dobrze. Jednak wieczorem coś mnie naszło, aż w końcu poznałam co to jest… tęsknota. Zwyczajna ludzka tęsknota. Nie sądziłam, że kiedyś jeszcze ją poczuje. Od końca Pana ze skrzydłami myślałam, że to koniec, definitywny. Żadnych relacji, żadnego angażowania, po co? Skoro i tak nie wychodzi. Świat teraz to zlepek jakiś tworów, mniej lub bardziej kształtnych, zwanych ludźmi, których ni chu.. nie zrozumiesz. Udało mi się wytrwać w tym postanowieniu do teraz… kiedy po prostu zaczęłam tęsknić. Top Gun nie odzywał się od trzech dni. Przez ten cały czas zdążyłam przyzwyczaić się do jego obecności, chyba do niczego wiecej. Po prostu był. Tyle mi wystarczało. Teraz jakoś zamilkł i nie wiem czym to jest spowodowane, pewnie jutro się odezwie. A na razie, po prostu się sobie trochę dziwie. Zwyczajnie tęsknię za facetem.

Reklamy