„Jutro ruszę tam, w obcą stronę… Z wiarą, że choć raz uśmiechnie się los. I odzyskam myśli stracone. I jeszcze coś, jeszcze to coś…”

Przeniosłam blog. Blog, któremu w dniu dwudziestym pierwszym grudnia tego roku stukną dwa latka. To będą już trzecie święta z tym blogiem. Kiedy zobaczyłam wiadomość o usunięciu platformy blog.pl, byłam nieco zszokowana tym, że platforma, która miała i ma tylu użytkowników, nagle ma przestać istnieć. Poczułam też po niekąd smutek, z racji tego, iż w mojej głowie przemknęła myśl, że być może będę musiała rozstać się z tym blogiem na zawsze, a wszelkie wpisy i teksty tu zamieszczone, przepadną. Pisałam go przecież prawie dwa lata… I choć nie przynosił zysków, a liczba wejść, jak na taki okres czasu jest bardzo mizerna, (choć może spowodowane jest to tym, iż blog był jakiś czas zahasłowany), to przyzwyczaiłam się do niego. Z drugiej jednak strony , pomyślałam, że przecież nie jest on znaczącym miejscem, a większość treści dotyczy mnie samej, to też czy nie rozsądniej byłoby zamknąć blog równocześnie przy zamykającej się platformie blogowej? Wahałam się…

5928ac61417c98a349b3e1bb

Jednak, jak napisałam, we wpisie „pożegnalnym”, na pierwotnym blogu, pod adresem „Bluesoweopowiesci.uchwycone-chwile.pl „Jednak z uwagi na atmosferę, jaka się tutaj wytworzyła oraz grono wiernych czytelników mojego, jakże mizernego bloga, postanowiłam, że go przeniosę w inne miejsce, tak, by mógł dalej jakoś tam funkcjonować w blogosferze. Postanowiłam, że zostawię go ze względu czysto sentymentalnego, gdyż włożyłam w tworzenie tych tekstów dużo czasu, serca i myśli…”

Pisałam tu. Pisałam tutaj przez prawie dwa lata. Na platformie blog.pl (uchwycone-chwile.pl) mój blog, w dniu przenosin odliczył sobie 184 wpisy, 3 strony, 936 komentarzy i 13 837 wejść. To niewiele jak na bloga, który pragnie się rozwinąć, ale to bardzo wiele dla mnie, bo to aż 936 wpisów i dyskusji, na różne tematy. To pochylenie się 936 razy nad słowem tutaj napisanym. To czas i wysyiłek. Mój i Wasz. Być może nie wszystko to, co tutaj do tej pory napisałam jest prawdą, być może obraz rzeczywistosci jaki miałam i mam w swojej głowie myli się z faktycznym obrazem świata. Nie wiem, wiem, że dzięki temu w jakiś dziwny sposób się zmieniłam i być może rozwinęłam, choć troszkę. Blog ten nie ma zasadniczego tematu, a wiele treści jest jakby sama w sobie całością. Ale może tak musi być. Przestałam sie upierać przy jednej wersji.

Co do samego zamknięcia platformy blog.pl przez onet, który to jest jej właścicielem… Wczoraj, na pewnej stronie przeczytałam, iż onetowi nie opłaca się już zajmować sronką, dla której wyświetlenia spadły w zaskakującym tempie, a użytkówników jest 1/4 co w najlepszych latach prosperowania. Rolę komunikatorów zaś przejęły portale społecznościowe, takie jak Facebook, Twitter czy inne przekaźniki, jak np. Instagram czy Snapchat. Swojego czasu zastanawiałam się, czy aby nie założyć tam konta, jednak ostatecznie zawsze rezygnowałam. I to właśnie dla mnie jest padadoksem. Kto dzisiaj, z Was, blogerów, piszę w sposób czysto blogerski na Facebooku czy Twitterze? Raczej nikt, ewentualnie wrzuca się link do notki opublikowanej na istnejącym już, gdzieś indziej bogu. Facebook czy Twitter są to portale często odtwórcze, a nie twórcze, jak własny blog. Wobec tego, przyczyną, jaką pozostaje się tłumaczyć przed ludźmi zostaje tylko to, że ruch na blog.pl zmalał do tego stopnia, ze jest już nie opłącalny i strony nie opłaca sie utrzymywać, więc trzeba polecić użytkownikom, by się zawijali. Ale jak przeczytałam w artykule „Najlepsi sobie poradzą”. Oznacza to, że czytelnicy najlepszych i największych blogów pójdą za nimi. I to fakt, ale co z blogami takimi jak mój? Który istnieje dla paru osób na tej ziemi? I też jest dla mnie pewną wartością, bardziej sentymantalną niż merytoryczną? O takich onet już nie pomyślał…A nawet jak pomyślał to nie powiedział. Troche przykre. Nie każdy też (ta jak ja) korzysta z tych wszystkich przycisków, Facebook, Twitter, Instagram…

Smutno mi też z innego powodu. Wraz z rozstaniem się z blog.pl utraciłam na zawszę domenę „uchwycone-chwile.pl” a tak fajnie się to układało w adresie z moim blogiem. No i wszystko trzeba zaczynać od początku, ustawienia, parametry… Osobiście nie jestem biegła w systemie wordpress, to też zajęło mi to dobrych parę godzin. Szablonu mojego nie było, to też wybrałam podobny, ale i tu wszystko musiałam ustawiać ręcznie… Dobrze, że przynajmniej treści nie straciłam. I z tego wczoraj, po przeniesieniu swego bloga, bardzo się cieszyłam. Cóż, zaczynam coś nowego, w nowym miejscu, być może z nowymi osobami. Mam nadzieję, że stali czytelnicy znajdą do mnie jakąś drogę… Właściwie to chciałam zostać na blog.pl do stycznia, ale zdałam sobie sprawę, że potem, przez organizację świąt mogę nie mieć czasu na przenosiny bloga. Cóż, tutaj będą trwały jeszcze pewne dociągniecia, zmiany itd.

98390573Zmiany sa w życiu potrzebne i nawet czasem je lubie, ale przyznać musze, że ta była niespodziewana. Hm… zaczynam iść nową drogą, obieram nową ścieżkę i potrzebuję światełka w tym nieznanym mi jeszcze miejscu, gdyż jeszcze bardzo mało o nim wiem i wiele rzeczy jest dla mnie tu wyzwaniem. Jeśli więc zechcecie się podzielić swoimi „nowymi planetami”, gdzie się osiedliliście, będzie mi miło i ułatwi drogę, by Was znaleźć… Zatem zechciejcie mi napisać w komentarzu, gdzie mam szukać.

Być może sama też znajdę autorów ocalałych po tej eksplozji… Wyruszałm na poszukiwania…

 

 

Reklamy