Chomiczkowa i ja…

Dzisiaj będzie krótko, taki mam zamiar. Mam za sobą zły czas, zrobioną masę projektów do szkoły i… zero nauki do egzaminów. Nawet nie opracowałam żadnego z zagadnień, a przecież mówiłam sobie, że opracuję wcześniej, żeby później mieć luźniejszy czas. Eh, moja psychika chyba nie wyrabia. Ale dlaczego? Przecież wreszcie jest dobrze. Mimo to, cały czas czuję raz wzrastające, raz opadające bardziej napięcie. Sama już nie wiem, czym ono jest spowodowane. Chęcią poukładania, ale czego? Może siebie…

Śniła mi się dziś Chomiczkowa. Tak mało tutaj o niej piszę. Mimo wszystko, lubię ją. Tyle 074ab4b4-8838-4f2d-8201-645a84a8b1e4_20100111012354_Konrad-bak63razem przeszłyśmy, może kiedyś napiszę tutaj o tym czasie. Zapraszam do wpisu „Załamana”. Tak, to był ciężki czas dla nas obydwu.

Teraz jak na to patrzę, żal mi jej, ja się jakoś wygrzebałam, choć troszkę… (Tutaj podziękowania dla Łapacza Krokodyli, który pomógł mi uwierzyć w to, że istnieje dobro oraz w to, że są dobrzy ludzie.) Ona… spotkała kogoś innego, w kim znów zobaczyła swojego faceta… Rozstała się z narzeczonym i wyrzuciła 3 lata swojego życia w jeden dzień. Może czasem tak trzeba? W to nie wątpię. Miała być szczęśliwa, znowu…

W zamian za to trafiła do dwóch szpitali, w tym momencie jest na środkach psychotropowych, a ja nie mam z nią zbyt częstego kontaktu.

Żal mi jej….

A tyle razem przeszłyśmy…

Teraz, kiedy o tym myślę, zastanawiam się czy może nikt nie powiedział tej dziewczynie jak żyć, jak ma się zachowywać? Co jest dobre, co złe? Kiedy człowiek nie ma jeszcze rozeznania czasem pomaga inny głos. Choć czasem też to nie jest dobre, jak w moim przypadku. Ja zawsze tęskniłam za większą wolnością, a ona za zainteresowaniem.

Szkoda, że nie mogłyśmy się podzielić… Szkoda.