Monotonia- nauczyliśmy się ze sobą nie-być, nauczyliśmy się kochać na odległość…

Fragmenty…

***

„Jestem teraz u Pana ze skrzydłami i powoli czuję, że dopada nas monotonia dnia codziennego. Pranie, sprzątanie, opieka nad zwierzętami, mają bowiem dwa psy, koty i kury. Jego rodzice pojechali na wakacje na dwa tygodnie, a my właśnie rozpoczynamy drugi tydzień pomieszkiwania u niego. Na co dzień więc nie mam zbyt wiele czasu dla siebie samej, bo oprócz obowiązków chcemy też spędzić czas razem. Choć na chwile wyrwałam się z domu, lecz tutaj też dopadają mnie różne smutne myśli, bowiem jest on inny od tego, którego ciągle znałam. Kocha mnie, ale jednak na swoim terenie jest inny, w tej całej monotonni brakuje mi tej czułości którą od niego dostawałam, tego uśmiechu na powitanie, przytulenia. Coś się zmieniło i nie wiem nawet co, chyba pochłonęła nas monotonia życia tutaj, na wsi i zajęcia dnia codziennego. Choć on nigdy zbyt romantyczny nie był, bo to nie romantyk, a raczej chłodny racjonalista, umiał jeszcze nie tak dawno wykrzesać z siebie nutkę opiekuńczości i romantyzmu, a teraz tylko gonitwa za obowiązkami, brakuje mi tego… I mam nadzieję, że się zmieni w najbliższym czasie. Na wakacjach było bardzo miło, spędziliśmy świetny czas, nasza obecność nam wystarczała w zupełności, teraz jest jakoś inaczej… Dopada mnie gdzieś w głowie jakiś kryzys…. „Czy ja będę się potrafiła z nim porozumieć, gdy zamieszkamy razem?” Przyglądam się i rozmawiamy… tyle zrobić mogę.”

***

Nauczyliśmy się kochać na odległość, nauczyliśmy się ze sobą nie-być… Teraz, kiedy go nie ma wydaje się łagodniejszy niż podczas tych wszystkich dni…

Wracam?…

monotonia

Reklamy