Czy wiara w dobro jest naiwna?

Zgoła filozoficzne pytanie… Zadaje je sobie już jakiś czas i ciągle nie ma w mojej głowie odpowiedzi na nie, muszę więc przyznać, że nie wiem. Pewnie zdrowo myślący człowiek odpowiedziałby, że nie… A co odpowiedzieć mam ja, której sytuacje życiowe pokazały, że jeśli jest przez chwilę dobrze, zaraz dobro się kończy. W ten sposób wiec zrodziła się myśl, że zawsze będzie nieprzyjemnie… To niby logiczne, generalizowanie… Na logice mówią, że właśnie nielogiczne. 

Jeśli witamina C raz i drugi zadziała na grypę, to znaczy, że witamina C działa na grypę (zawsze), otóż nie… Możemy znaleźć takiego człowieka, na którego podczas grypy witamina C nie zadziała. Zawodne… Trochę przekonuje. Ja jednak w swojej głowie mam mocno zakodowane- nie wierz, bo znowu i tak cegiełki się rozlecą. Silne, za silne…

Ostatnimi dniami towarzyszy mi ogromny lęk… Lęk związany z Łapaczem krokodyli… 

Relacja jakoś tam się rozwija… Przecież powinnam się cieszyć, moje, zupełnie wydawałoby się nierealne marzenia z dzieciństwa się spełniają! Marzenia o Dzikim Zachodzie, o pędzących koniach, o wolności. Znalazłam wreszcie świat, o którym mówiono mi, że nie istnieje.  Dodatkowo jeszcze ranga, tysiące ludzi na występach, każdy chce choć zrobić zdjęcie, tak jak ja na początku… Powinnam się cieszyć… „Jestem” w paczce. 

I cieszę się, tylko, że dodatkowo się boję. Nie boję się jego… Boję się jego zachowania, a jeszcze bardziej mojej reakcji na nie. To wszystko wydaje mi się być szalone. Nigdy nie myślałam, że przeżywać będę coś takiego w relacjach. Lęk chyba przeskoczył mi o dwa poziomy wyżej. Świadomie wiem, że nie ma zamiaru mnie krzywdzić czy robić na złość, dodatkowo wiem, że akceptuje u mnie na przykład coś, co większości społeczeństwa mogłoby wydawać się dziwne. Mimo to się boję, choć kiedy piszę te słowa to jakoś lęk się zmniejsza. 

Boli mnie głowa… Choć nic nie wskazuje na to, ze miałoby się stać coś niedobrego, to podświadomość każe uważać i założyć najgorszą wersję. Zmierzyłam się już w życiu z kilkoma ciężkimi mechanizmami we mnie, ale ten wydaje mi się tak silny, że nie umiem się na tyle rozpędzić, aby go przeskoczyć. To walka, zbieranie wszystkich sił… Wmawianie sobie, że to, co ja myślę nie musi być prawdą! 

Potrzebuję bez przerwy dowodów… Szajba! 

Tylko, czy ja mogę wierzyć w dobro? Czy dobro nie jest czymś naiwnym, jeśli zawsze kończyło się fiaskiem? Kiedyś, jako dziecku wmówiono mi, że wiara w dobro jest naiwna… Ale nawet, jeśli tak jest, to przecież mogę w nie wierzyć. 

Chcę znaleźć kogoś, kto mi pomoże, tak nie da się funkcjonować. Świat może być przyjazny, tylko… wyrzućcie z mojej głowy to paskudztwo! I choć wiem, że tylko ja wiem, jak to zrobić, dziś chciałabym, żeby ktoś mi powiedział jak…  

Jestem „chora na odrzucenie”. Za jakąś chwilę będę się musiała zmierzyć z tym lękiem, trzymajcie kciuki. 

P.S. Nie byłam chora po tym niby „przemarznięciu”, nawet kataru, ani nic. Odporność mi się podniosła i to jest chyba dowód na to, jak bardzo stres oddziałuje na organizm i osłabia odporność.  🙄

 

Reklamy