Najprawdziwsze Szaleństwo!

Wróciłam! Długo mnie nie było… musiałam chyba się poukładać. Z resztą, nie miałam siły pisać, bo całe dnie spędzam w pracy, często od poniedziałku do niedzieli a po pracy jestem tak zmęczona, że padam na łóżko. To, co się wydarzyło od czasu mego ostatniego wpisu przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Byłam smutna i jakoś tak doskwierał mi brak Top Guna w wakacje, założyłam sobie więc konto na pewnym portalu, by kogoś poznać. Nie wiem czy to z nudów, czy bardziej z ciekawości. Po pewnym czasie poznałam tam A. W tym czasie urwałam całkowicie kontakt z Top Gunem. Chciałam jakby zacząć wszystko na nowo, poznać kogoś nowego, oderwać się od tego „starego życia”, może się na nowo zakochać… Z A, umówiłam się na dzień. Przyjechał do mnie do domu, rozmawialiśmy głównie o byłych, ale gdy go poznałam wydał mi się tak bardzo podobny z wyglądu do Pana ze Skrzydłami, że szok, a tego nie miłość, Top Gun, Fcierpię szczerze. W trakcie tej rozmowy zaczęliśmy się całować. I choć na początku wydawało mi się, że coś poczuła, to późniejsze zdarzenia zweryfikowały wszystko…. Ja tylko udawałam. Wmawiałam sobie, że to to właściwe. Pisaliśmy całe dnie i mieliśmy się spotkać za tydzień znowu u mnie, ale w czwartek tego tygodnia, w którym się widzieliśmy napisał mi, że nie dogadamy się, bo przez godzinę nie odpisałam mu na sms  i „pa pa”. Zszokowało mnie to. Przecież na spotkaniu mówił, że mnie nigdy nie odepchnie jak Top Gun, że będzie zawsze przy mnie  a teraz tak łatwo rezygnuje? Próbowałam to ratować, wytłumaczyć mu, ze nie mogę po prostu tak często pisać, ale już wiedziałam wtedy, ze z tego nic nie będzie. Bo jak mam być z kimś, kto zawsze może mi powiedzieć „pa pa” bez powodu? I żyć w wiecznym strachu? Tak się nie da! Tak bardzo się tym przejęłam, że w piątek kolejnego dnia zemdlałam w pracy i musieli mnie ratować… Wtedy też napisał do mnie Top Gun, a ja w takim stanie, ledwo żywa, napisałam do  niego, pierwszy raz od dwóch tygodni, by przyjechał do mnie następnego dnia bo muszę z kimś porozmawiać, wygadać się i aby mnie pozbierał… I takim sposobem Top Gun wylądował u mnie w domu w sobotę.

Siedzieliśmy na kanapie i nikt z nas nie miało odwagi by się dotknąć nawzajem, to było takie zachowawcze, choć miałam ochotę się w niego wtulić i tak zostać w jego ramionach już na zawsze, ale pogadaliśmy, opowiedziałam mu o wszystkim, jak zostałam potraktowana, jak to bolało, jaki stres przeżyłam, że aż zemdlałam. A on potem mnie przytulił…. Tak przyjacielsko, to było piękne. Ale tylko przyjacielskie, już wiedziałam, ze nic z tego raczej nie będzie. Potem Top Gun pojechał, a ja zaczęłam pisać z A., no bo przy Top Gunie nie mogłam tego robić. Chciał do mnie przyjechać w niedzielę, czyli kolejnego dnia, ale ja napisałam mu, ze mam  tylko 3 h, bo muszę coś pilnego zrobić. W rzeczywistości nie chciałam z nim siedzieć, bo wiedziałam jak się zachował, wiedziałam, że to nie ma sensu, bo jest chamski. Poza tym miałam znowu Top Guna jako przyjaciela. To mi wystarczało. Na to on odpisał,że to jakiś żart! Ja mam poświęcać mu całe dnie, albo wcale i już się więcej nie zobaczymy. Moja reakcja była dziwna jak na mnie. Odpisałam tylko „Ok, pa pa.”. Nie obchodziło mnie to już zbytnio. Choć przyznam było mi trochę smutno, jednak nie próbowałam już tego ratować, wiedziałam, że to nie ma sensu. Odnowiłam za to kontakt z Top Gunem i było mi znowu dobrze! W tym czasie, kiedy  A. zniknął, a ja odnowiłam kontakt z Top Gunem, na tydzień. Wtedy też Top Gun poprosił mnie o jedną, ważną rzecz. Mianowicie, Top Gun ma siostrzeńca, wiedziałąm o nim tyle, co mi opowiadał od czasu do czasu,że jest od niego troszkę młodszy i , że są bardzo zżyci ze sobą, bo siostra Top Guna jest od niego tyle starsza, ze mogłaby być jego matką i ona właśnie ma tego syna więc są w tym samym pokoleniu jakby, choć siostrzeniec jest o rok młodszy ode mnie. Ale nigdy zbytnio się tym siostrzeńcem nie interesowałam, mówił coś o nim to mówił i już.  Wtedy właśnie poprosił mnie, bym porozmawiała z siostrzeńcem i dała mu przykład jak wiele rzeczy można w życiu zrobić, bo młody trochę zatrzymał się w działaniu i potrzebuje jakiegoś pozytywnego impulsu a ja mogę dać mu dobry przykład by ruszył do działania. Ja niewiele myśląc, zgodziłam się, przecież to jedna rozmowa , co mi szkodziło? A może akurat chłopaka zmotywuję by poszedł na studia? No i dał mu mój numer i poprosił go by do mnie napisał. Ale młody się nie odezwał od razu. W tym samym czasie, rozmawiałam z Top Gunem i podjęłam jeszcze jedną próbę rozmowy na temat sytuacji z jego zdrowiem fizycznym i psychicznym oraz życiowej. I tak jakoś wyszło, że napisałam mu szczerze, że coś do niego czuje i to jest miłość, taka najprawdziwsza, nie taka,żeby się nim pobawić, tylko taka na prawdę. Pomyślałam, że kochanki nadal nie ma, a on jakiś czas temu podobnie myślał o mnie, to może coś drgnęło i teraz już będzie dobrze. To, co odpisał mnie zszokowało:

” racjonalizując, z moim charakterem bym Cię zmiażdżył… A poza tym to dwie osoby muszą czuć. Wiesz, ja też zrobiłem analizę racjonalną i emocjonalną i wiem, gdzie jest moje serce. Nie potrafię tego przekierować. To jest ponad mnie.”

To było jednoznaczne! On mnie nie kocha! Nie chce i kolejny raz odrzuca!

„Kiedy powiem sobie dość
A ja wiem, że to już niedługo
Kiedy odejść zechcę stąd
Wtedy wiem, że oczy mi nie mrugną, nie
Odejdę cicho, bo tak chcę
I ja wiem, że będę wtedy sama
Nikt nawet nie obejrzy się
I ja wiem, że będzie wtedy cicho
I tylko w Twoje oczy spojrzę
Tę jedną prawdę będę chciała znać
Nim sama zgasnę, sama zniknę
Usłyszę w końcu to, co chcę

Czy warto było szaleć tak, przez całe życie?
Czy warto było starać się, jak ja?
Czy warto było kochać tak, aż do bólu?
Czy mogę odejść sobie już?”

 

To był koniec. Poczułam to tak naprawdę w sobie. Koniec Top Guna i mnie. Koniec czegoś co było najpiękniejsze w moim życiu, koniec wszystkiego… On kocha tamtą, mnie nie i nigdy nie pokocha, wiem to. Po raz pierwszy poczułam, że muszę odejść, nie ma innego sposobu. W kolejnym dniu były moje urodziny. Nawet nie wysiedziałam z gośćmi do końca. Nie potrafiłam się uśmiechać. Wyszłam, wieczorem napisałam matce, że skończyła się właśnie relacja, gdzie gdyby to było wszystko prawdziwe, to ten facet byłby moim mężem i ojcem moich dzieci. Że go kochałam, teraz zostałam sama, całkiem. Nie chciałam już nikogo szukać, miałam dość. Wiedziałam, że muszę zostać sama, całkiem sama. Zerwałam kontakt z Top Gunem. Nie odpisałam na jego wiadomości kiedy się pytał, mówił, że martwi o mnie. Jednak o dziwo ten dzień nie był najtragiczniejszy, normalnie funkcjonowałam, tylko byłam smutna.

„Miałeś być przy niej
miałeś być na każdy znak
takiej dziewczynie
do nóg się rzuca cały świat
na każdą chwilę miałeś jej przynieść
powietrza przejrzystego smak
każdym oddechem woła o Ciebie
i tylko Ty nie widzisz jak…

Głęboko w środku gdzieś
i choćby śladu łez
jej oczy nie poznały nigdy, nie!
głęboko w środku tam
otwiera Ci swój świat
otwiera wszystko to, co w sercu ma.”

Następnego dnia przyszła wiadomość od siostrzeńca. Długo się wahałam, czy w ogóle odpisać. Bo przecież pokłóciłam się z Top Gunem, zerwałam kontakt, zostawiłam to za sobą, dlaczego więc miałabym mieć kontakt z jego siostrzeńcem? To chore! Ale wiedziałam, że obiecałam mu to, póki jeszcze było dobrze… A dla mnie zawsze dane słowo coś znaczyło.  I odpisałam…!

Zaczęliśmy pisać z siostrzeńcem Top Guna… Ale to była zwykła rozmowa, która wiedziałam, że wcześniej czy później się skończy…Popisaliśmy trochę i umówiliśmy się na kolejny dzień.

Następnego dnia zaczęliśmy pisać i nagle poczułam jakbym pisała z Top Gunem… Był taki inteligentny i potrafił tak dużo napisać. Chciało mu się do mnie napisać tak dużo na tak wiele tematów. Trzeciego dnia pisania natomiast wysłał mi na wieczór swoje zdjęcia… I wtedy… Stało się coś niezwykłego! Był tak podobny do Top Guna, że aż szok, zarówno jeśli chodzi o wartości i wyznawane poglądy jak i o wygląd! Ba! Jest jeszcze przystojniejszy od Top Guna! Jak zobaczyłam jego zdjęcie, to coś mnie ścisnęło w żołądku… coś drgnęło. I tak jak do tej pory nawet przy pocałunkach z A. niczego nie poczułam, tak teraz jakby  coś  się we mnie obudziło, ożyło, zrodziło się do życia… nie spałam pól nocy, ale to przecież chore, pomyślałam… I próbowałam zdusić to w sobie. Ale dalej pisaliśmy, choć parę osób które znam mówiło mi to, żeby się wycofała, bo to chore i niewłaściwe. W międzyczasie napisał do mnie Top Gun i zrobił mi taką awanturę wielką, o to, że nie odpisuję mu, że zaczęłam się go bać i odpisałam, uspokoiłam go i od tego czasu znów piszemy i „udaję”, że jest dobrze.  Kolejnego dnia F., siostrzeniec Top Guna poprosił mnie o zdjęcia. Więc mu wysłałam. A następnego dnia napisał mi, że przez te zdjęcia nie mógł spać całą noc, bo miał mnie przed oczami cały czas…. już wtedy wiedziałam, że coś się z nami stało… Natomiast wieczorem przyszła wiadomość od Top Guna, że nie tak miało być i on musi trzymać rękę na pulsie bo młody miał ruszyć tyłek do działania a wygląda jakby się zakochał! A on (Top Gun) jest zazdrosny!  No cóż, odpisałam tylko, że nie przewidział skutków ubocznych planu…

„Gdy zamknąłeś drzwi zegar dalej bil
Czas nie stanął w miejscu, nie było mi żal
Zapomniałam czemu było źle
To już jest nie ważne dziś dla mnie

Co chcesz
To mów
Nie potrzeba mi twych pustych slow
Bo nie jesteś tym kim byłeś
Zbyt wiele kłamstw darowałam ci
Wiec już zostań tam gdzie chciałeś być.”

 

Cały czas po całych dniach nadal pisałam sobie z F. i w pewnym momencie złapałam się na tym, że było mi z tym dobrze, wbrew wszystkiemu i wszystkim, którzy mi mówili, że to szalone i niewłaściwe i, że znów pakuje się w kłopoty…. Też to wiem, że to może nie skończyć się dobrze, ale coś mnie do niego cięgnie… Te oczy, te usta, jak zobaczyłam F., to po prostu wydał mi się tak podobny do Top Guna! Z zachowania, ze sposobu pisania, ze sposobu myślenia, z wyglądu! To jest po prostu istna kopia Top Guna!

Kolejnego dnia przyszła następna wiadomość od Top Guna, że F. miał już godzinę temu umyć zęby a tylko pisze do mnie, robi mu też czasem zdjęcia jak jest skupiony na pisaniu ze mną. I jak tak dalej pójdzie to on będzie musiał nam ślub szykować i pomóc w jego organizacji, bo ja wyjdę za F. Nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać…

Od wczoraj mam dylemat… Nie wiem, czy dać szansę F. czy też nie i zerwać kontakt? Czuję, że coś się we mnie dzieje. Od czasu poznania i zakończenia relacji z Top Gunem nikt mi się nie podobał, nie potrafiłam się zakochać, nie potrafiłam nikogo kochać, wydawało mi się, że już zawsze będę sama, bo nikt nie miał tych cech Top Guna, cech, które uważałam za idealne, aż to teraz… Jak poznałam F. wszystko jakby się zmieniło…

„Znowu płonie ostatni most
A po drugiej stronie Ty
Tyle razy mówiłam dość
Mądrzejsza miałam być
Tyle rad samej sobie już dałam
A Ty wciąż mi się śnisz
Kiedy stoisz za blisko mnie
Silna nie umiem być

Z Tobą nie umiem wygrać
Gdy patrzysz mi w oczy znów tracę grunt
Nie wiem jak Cię zatrzymać
Następnym razem nie wracaj już.”

 

Od wczoraj czuję coś bardzo dziwnego. Czuję, że komuś na mnie zależy…  Poczułam też spokój. A Top Gun z F. prześcigają się w wiadomościach do mnie i który napisze pierwszy ten się cieszy bardziej…

Nie wiem co z tym wszystkim zrobić, ale przemyślenia dnia dzisiejszego przyniosły mi jedną myśl: Dam mu szansę! Niech się dzieje co chce… Tonę w nim, a on we mnie. Tonę w kopii Top Guna…

people-2562102_960_720

„Mam Ciebie tylko w głowie i to wystarczy mi
Na prawdziwą wojnę nie zamierzam iść
Ciebie mam tylko w głowie mam zmyślony świat
Nie chcę iść na tą wojnę jeszcze raz.”

Nietoperz…

Jakiś czas nie było mnie na blogu, za pewne czekaliście jakiś czas na kolejne wieści… czy teraz jeszcze czekacie? Ja taka już jestem, jak śpiewał Rysio „Ja już będę, będę tak.” Lubię pisać, ale czasami muszę się wyłączyć z toku przelewania wszystkiego na wirtualny papier, alby potem móc powrócić, z jeszcze większą dozą przyjemności i satysfakcji z pisania. Nie wiem, dlaczego. Może taka moja mała adrenalina? 🙂

Zatem już wyjaśniam powód mojej, znów dłuższej nieobecności…a jest nim… Nietoperz. No cóż… śmieszna to historia i właściwie sama nie rozumiem dlaczego znów mi się przydarza, ale może od początku… Jakiś czas temu,  a dokładniej przed Świętami Wielkanocnymi siedziałam w domu i chciałam odpocząć, a, że ostatnio działam spontanicznie, żeby odchodzić od mojego wysublimowanego perfekcjonizmu, wpadłam na pomysł zrobienia bloga ze zdjęciami… I zrobiłam, nawet dodałam kilka zdjęć, tylko, że… „poznałam” tam Nietoperza.  Zupełnie przez przypadek. Eh… pamiętam, ile razy obiecywałam sobie, że już żadnych znajomości przez internet nie podejmuję. Bo to zguba, strata czasu i tak, niczego się o tej osobie nie dowiem, a i tak zawsze po jakiejś znajomości 1435063226mailowa-obsluga-klientabędzie rozczarowanie, bo przecież inaczej się ten człowiek przedstawiał… Po tym, czego doświadczyłam ze strony takiej znajomości i tego, jak spędziłam cały wieczór na rozmowie z M., który próbował mnie pocieszyć, szantażach, wyzwiskach pod moim adresem, obiecałam sobie, że nigdy więcej, koniec kropka! Więc kiedy do mnie napisał, odpisałam, jak każdemu i zamilkłam, bo nie miałam celu nawiązać z kimś głębszych rozmów. Tym bardziej, że na tym blogu młode dziewczyny aż dobijają się do niego… Ale pod koniec tego samego dnia przyszła prywatna wiadomość, dotycząca mojego zdjęcia, jednak wyglądało na to, że po prostu chce nawiązać rozmowę… Odpowiedziałam jakoś lakonicznie… jednak za chwilkę znów przyszła kolejna wiadomość. I tak spędziłam dwa tygodnie, kiedy mnie tu nie było… Pisało mi się z nim bardzo dobrze, rozumiał mnie i moje teksty, choć czasem, jak wiecie banalnych tekstów nie piszę… Z czasem wiadomości przerodziły się w długie listy, rozmowy o życiu, przekonaniach… poglądach na rzeczywistość. Miło się pisało… I chyba zawsze jest tak, że jak z kimś nie mamy kontaktu w rzeczywistości to w naszej głowie powstaje pewne wyobrażenie o tej osobie. Tak działa ludzka psychika… chcemy wszystko jakoś definiować, no cóż, potrzebujemy logicznego wytłumaczenia świata. Choć moich wyobrażeń nie brałam na serio, bo mam pewne przykre doświadczenia i podchodzę z dystansem to tego typu kontaktów, to jednak gdzieś tam były… No cóż, miły, wyrozumiały, pracowity, kocha tę samą muzykę co ja, ma swoją ogromną pasję, wrażliwy, w listach mnie szanuje, ja jego też… Wydaje mi się, że to jest prosty chłopak, ale serce ma dobre i przemyślenia swoje też ma i wartości jakieś też… Wszystko było fajne. Aż do czasu, w którym nie dowiedziałam się, że… niestety pije i to dość sporo… Ironia losu? Dlaczego ten alkohol mnie tak bardzo kocha? Nie rozumiem… W pewnym momencie zaczęłam się śmiać z tej ironii losu… Ja, DDA, M., z którym nie ma kontaktu, Chomiczkowa, która jest też nieźle zakręcona emocjonalnie i ma na prawdę ciekawe pomysły (które dobrze, że nie kończą się w sądzie) i pasjonat kolei, który niestety…………………… Eh… samo życie…. Jednak ten jego świat, o którym opowiada i który widziałam na zdjęciach tak bardzo przypomina mi świat, za którym chyba tęsknię… Świat muzyki, z pozoru prostych ludzi, którzy szukają siebie. Ten, który obserwowałam, kiedy jeszcze był przy mnie Indianer. Tak, chyba właśnie z nim kojarzy mi się ten świat Nietopka… z nim i ze Skazanym, z tym klimatem starych jak dla mnie czasów, które lubię…

Tak się właśnie zastanawiam, czy aby nie zakończyć tego pisania, bo w jednym temacie na pewno się nie zgodzimy, a nie jestem do końca przekonana, czy ja powinnam mieć kontakt z takimi osobami. Z drugiej strony, od wszystkich, którzy używają alkoholu się nie odizoluję, więc to może dobra próba? Próba dla mnie samej, żebym nie próbowała za wszelką siłę wyciągać i pomagać… Może tym samym „zniszczę” w sobie ten w sumie zły mechanizm ratowania wszystkiego, co jest dookoła od złego… Hm… wymagająca „relacja”, jak dla mnie… Nie wiem czy aby nie za bardzo, nie chcę się znowu zakręcić.