Miniaturka

Ojciec mojej znajomej od lat jest cenionym w swoich stronach myśliwym. Zna się też na dzikiej zwierzynie i lesie. Ma pozwolenie na posiadanie broni i polowania. Ze swoich łupów często wyrabia pasztety, potrafi też przyrządzać dziczyznę.

Pewnego dnia przychodzi z polowania bardzo ucieszony. Od razy biegnie do domowników by pochwalić się udanym polowaniem.

– Słuchajcie! Słuchajcie! Zabiłem dzisiaj dwa dziki jednym strzałem!

Na te słowa w domu zapada krótka chwila ciszy (wszyscy próbują wyobrazić sobie, jak to możliwe), po czym moja znajoma odpowiada:

– Jednego ustrzeliłeś, a drugi padł na serce?

W płatkach śniegu…

Przesypujesz mi się przez palce
małym uśmiechem,
w zimową noc.
Ubrudź mną swoje ręce.
Wymarz się, jak lśniącą czekoladą,
bo jeszcze…
na ciebie czekam.
Bo nie wiem, czy cię odgadnę,
pomiędzy płatkami śniegu.

(pozbierane z zapisków, 07.01.2019r.)

beach-1868557_960_720

„W moim domu mieszka samotność…”

Po trzech latach prowadzenia tego bloga w formie bardziej pamiętnikowej, stwierdziłam, że potrzeba mu trochę zmian…

 w moim domu mieszka samotność                                                                                                   czasem przychodzi siada obok mnie                                                                                               wtedy czuje że coś nie tak                                                                                                                     wtedy czuję że mi źle.

 taka niewinna i cicha                                                                                                                             jakże ciemna jest noc                                                                                                                           tylko ja i ona                                                                                                                                         tylko ja i stary koc

 samotność jest piękną                                                                                                                            taka ulotna i zła                                                                                                                                 czasami mam ochotę zostać z nią sama                                                                                     czasami rozmawiać, tak sam na sam.

 w moim domu mieszka samotność                                                                                                     ukrywa w kątach swą bladą twarz.                                                                                               tajemnicza i bezlitosna,                                                                                                                 Wygrasz z nią, jeśli siłę wciąż masz.

                 ***

jest bezlitosna i tajemnicza… to tylko ja…

(stary zbiór wierszyków, 2012 rok)

 

Blogo(o)powieść…

Wczoraj minęło dokładnie trzy lata, odkąd powstał ten blog. Nie sądziłam, że utrzyma się na powierzchni tak długo…wszak zawiera on tylko kawałki z mojego życia, mniej lub bardziej sprawnie ubrane w słowa. Cieszę się jednak, że udało mu się tyle ze mną przetrwać, nie raz był skazany na moje milczenie, nie raz na chęci usunięcia go i odebrania mu życia, ale jednak się ostał, przez trzy lata. I właśnie chyba nadszedł właściwy czas, by coś zmienić i pokazać drugą stronę tego miejsca, by je wywrócić na tę drugą stronę… tak, żeby pokazało trochę inną twarz.

Lubię grudzień, chyba to pisałam tutaj już kiedyś, te migające lampki, śnieg i ciepło jakie wtedy wytwarza się w domach jakoś tak napawają mnie spokojem. Od dłuższego czasu też myślałam o napisaniu czegoś na kształt zbioru opowiadań i rozważań o tym, co swego czasu spotkało mnie i Chomiczkową. I wiem, że i tak to napiszę. Jeśli nie dam rady gdzie indziej, to na łamach tego blogu, dokończę to, co kiedyś zaczęłam, na razie zapraszam Was do tego, by odwrócić ten blog i zobaczyć, co znajduje się po jego drugiej stronie- niedawnopowstałą blogo(o)powieść. Stwierdziłam, że to szaleństwo wymaga zapisków i sporządzenia notatek… bo może w tym wszystkim jest jakaś metoda? Zapraszam do kliknięcia i czytania oraz dzielenia się przemyśleniami:

Tańczące z wilkami… Po drugiej stronie opowieści…

Zapraszam na https://tanczacezwilkiem.wordpress.com/

130838_indianka_wilk_las

Okres przedświąteczny, wszędzie migają lampki, świecą choinki… Ja czuję, jak rozbrzmiewa we mnie spokój, jakiś taki, zwykły spokój, choć wczoraj miałam zły dzień, a myśli wirowały w mmojej głowie jak oszalałe, dziś jest już całkiem znośnie. Muszę wziać się za szykowanie jakiegoś podarunku dla Top Guna, bo podobnież skompletował mi całą masę różnych podarunków i słodkości, ale dostanę je dopiero w styczniu. dzisiaj jest mi dużo lżej niż wczoraj. Ostatnio stwierdziłam, że za dużo myślę, a za mało działam, muszę więc odwrócić proporcje. Kiedy byłam dziś jeszcze trochę skołatana i rozkojarzona po wczorajszym dniu, pojawiła sie w mojej głowie taka myśl, że nie lubię siebie. Nie lubię siebie, swoich pomysłów, swojego wyglądu… który w głowie jawi mi się zupełnie inaczej niż jest w rzeczywistości, jakoś tak brzydziej, bardziej dziecinnie. I stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić. Zacząć jakoś lubić siebie, zacząć darzyć siebie akceptacją, zaczać nad tym pracować, choć to trudne zadanie… Może w tej choć przez chwilę życzliwej atmosferze świąt i się uda?

 

 

 

 

 

 

 

Rok z Panem ze Skrzydłami i Dwa lata prowadzenia bloga!

Dokładnie wczorajszego dnia minęły dwa lata odkąd prowadzę tego bloga. Zapewne dla tych, którzy blogują dziewięć lat, a może i więcej, postrzegają to jako dopiero swoisty początek blogerskiej „kariery”, ale ja sama nie mogę uwierzyć, że to już dwa lata… Pamiętam dokładnie kiedy zakładałam ten blog, również był okres świąteczny… I z racji tej mojej małej „rocznicy” blogowej pragnę wszystkim podziękować za wizyty i komentarze składane pod notkami. To bardzo cieszy, kiedy wpis wzbudza jakieś zainteresowanie 🙂 Dziękuję, że chce Wam się odezwać i pochylić nad moimi słowami. To bardzo motywuje do dalszego pisania i tworzenia blogu. Dodatkowo, poznałam dzięki temu blogowi kilka naprawdę fajnych, otwartych osób, z którymi mogę czasem wymienić myśli i z tego się cieszę 🙂

Dodatkowo, równo, jak teraz sprawdziłam- osiemnastego grudnia minął rok odkąd  jestem z Panem ze Skrzydłami 🙂 W sumie, to o tym całkowicie zapomniałam i musiałam teraz sprawdzić w kalendarzu kiedy to było… Ale wiem, że było to w ostatnią niedzielę przed Świętami Bożego Narodzenia. I przyznać muszę, że ten rok było dziwny. Miły, ale dziwny, tyle zmian w moim życiu zaszło, przede wszystkim tych związanych z emocjami, z nowym środowiskiem, nowym poukładaniem sobie życia, pewnych spraw. Zmieniły się też moje poglądy i podejście do niektórych spraw. Teraz czuję, jakbym choć odrobinę wychodziła z mętliku, który czasem był w mojej głowie.

A jakoś tak się właśnie skłąda, że najlepsze dzieje się w moim życiu w grudniu! A gdzie teraz pójdę? Jeszcze nie wiem… Zostawiem różę czerwoną, na śniegu dla Was w podziękowaniu za dwa lata czytania blogu…

image

 

Bluesowa Dziewczyna

Prezenty, ah, prezenty…

Wszyscy lubimy je dostawać… Przypomina mi się teraz ćwiczenie, które kiedyś wykonywaliśmy na studiach. Mieliśmy wybrać osobę, która miała nam opowiedzieć ważne dla siebie wydarzenie, na temat którego mieliśmy napisać dla niej wiersz… Większość osób stwierdziła, że lepiej czuła się dając wiersz (prezent), niż go otrzymujac. Tak musiało być, bo dajac komuś coś, otrzymujemy satysfakcję i radosć z tego, że mogliśmy kogoś obdarować, a co często, acz nie zawsze za tym idzie, że inni postrzegają nas jao ludzi dobrych, życzliwych itd.  Mnie autentycznie bardziej cieszyło wręczanie wiersza niż to, kiedy go dostawałam, z jeszcze innej przyczyny- biorąc pod uwagę osobę, od której go dostawałąm, mogłam podejrzewać, że jego wartość pod względem dzieła, będzie mizerna. Nie myliłam się. Podobno artyści są egocentrykami- tak twierdzi mój luby i chyba jest w tym jakaś częśc racji, bo oczywiscie, choć nie można tego zbadać na dzień dzisiejszy. Nie mamy bowiem takiej możliwości, to niektórzy artyści rzeczywiście są egocentryczni, kiedy możemy obserwować ich zachowanie. Ale to zależy…

Do dziś nie czułam atmosfery świąt. Dzisiaj, kiedy zaczęły się w domu przygotowania na święta- czuję tę atmosferę aż za dobrze, atmosferę sprzątania. Wszytsko jest rozwalone i czeka na uprzątnięcie i nowe poukładanie, na święta…

A co do prezentów… W tym roku zdecydowaliśmy, że w domu rodzinnym nie będziemy kupować prezetów. I dobrze, bo szczerze mówiąc mój budżet już zubożał. Kupimy sobiem61779 tylko z moim ukochanym, nazwajem, to, co chcielibyśmy dostać. Wybieranie prezentów w ciemno jest z jednej strony fajne, a z drugiej strony, przyznać muszę, że mam już dość prezentóe nietrafionych, które musiałam potem magazynować. Stosy ciepłych czapek i bielizny nie nadajacej się do niczego… Mój luby za to nie cierpi czekania niewiedzy na temat tego, co dostanie, tak więc powiedzieliśmy sobie otwarcie, co chcemy dostać. Co prawda, ja szykuje mu jeszcze prócz „oficjalnego” prezentu małą niespodziankę, a przydatną, bo takiej rzeczy nie ma, ale już bez jego wiedzy, tak, by był zaskoczony i nie pytał się co pięć minut co dostanie.

Tak więc, w tym roku na prezent świąteczny dostanę… kurs pisarski! Taki sobie wybrałam… Choć na początku rodzina patrzyła na mnie z niedowierzaniem, to jednak nie ustąpiłam od tego pomysłu. Nigdy w życiu nie miałam możliwości i dłuższej chwili na pokazanie komuś kompetentnemu swoich tekstów i wierszy, które wędrowały pierwotnie do szuflady, a później przetrzymywane były na dysku mojego komputera. I choć rodzina była zdziwiona, po co mi coś tak niepotrzebengo i niepraktycznego, to ja bardzo się cieszę! Wiem, że będzie mnie to kosztowało sporo wysiłku i presji czasu, ale mimo to, jestem w stanie zaryzykować uczestnictwo w tym kursie w trakcie sesji. W końcu, czego się nie robi dla sztuki! 😉  Pan ze skrzydłami stwierdził, że zdaje sobie sprawę, że będą tam „Te artystyczne oszołomy”, ale zapłaci za ten kurs, skoro tak mnie to cieszy…

Tak więc, stwierdziłam, że muszę zrobić coś dla siebie, coś, co może nikomu z moich bliskich nie będzie się podobało, ale mi da tyle satysfakcji i radości, że będzie warto! Cała ta sytuacja pokazała mi, jak bardzo nauczyłam się lekceważyć swoje własne potrzeby dla dobra innych, dla tego, by inn byli zadowoleni i nie musieli się dziwić. Pamiętam, kiedy jako dziecko, w wakacje chciałam gdzieś isć, to powstrzymywałam się tylko dlatego, że inni nie chcieli. I przecież byliby niezadowoleni, gdybym ich poprosiła o to by ze mna tam poszli. I dlatego jeszcze bardziej ciesze się z mojej decyzji. Może pozwolę sobie wreszcie rozwinąć skrzydła…

A co do prowadzenia blogu tutaj… Zaczynam powoli przekonywać się do wordpressa! I choć tęsknię czasem za moim starym miejscem, gdzie pisałam, to widzę, że wordpress jest dużo bardziej intuicyjny. Zaczynam swoją przygodę z blogiem od nowa, co motywuje do pisania, odkrywania nowych zakątków tego miejsca. Bardziej ciekawi… na blog.pl wiele juz znałam. A tutaj, mogę poczuć się jak „młoda” blogerka, tak, jakbym zaczynała od początku…

Powrót do pisania jak wzniesienie się myślami ponad ziemię…

Ostatnio, pod wpływem paru przeczytanych stron z mojej jednej z ulubionej i wspominanej we wpisach na blogu książek, stwierdziłam, że lepiej czułam się kiedy jeszcze pisałam swoje własne wiersze i eseje nie mające związku bezpośrednio z moim życiem,  może i te mające, ale bardziej twórcze niż to, co piszę o sobie na Bluesowych Opowieściach, to jest można by powiedzieć taki mój pamiętnik, na dobre i złe dni, o prywatnych przeżyciach i teraz już jest dostępny tylko dla nielicznych. W związku z tym, co powyżej, wzięłam się za pisanie, czytanie i wszystkie literackie rzeczy, które kiedyś mi towarzyszyły, a które teraz odłożyłam na jakiś czas. No i zupełnie spontanicznie powstała stronka- blog, na której będzie można przeczytać to, co piszę. Moje wiersze, eseje, niektóre nawet ze starego blogu, bo myślę, że ten obraz tego blogu już dawno się gdzieś kreował w mojej głowie, ale zawsze nie wiedziałam dokładnie, jak ma wyglądać, co ma tam się znaleźć… No i wczoraj stwierdziłam, ze pod wpływem pewnej książki, wiem, że chce pisać i mieć takie swoje miejsce, gdzie będę mogła to jakoś pozbierać. I tak powstała moja nowa stronka.

Wstawiam link do niej w pasku bocznym, po kliknięciu na konia pomiędzy ciemnymi chmurami, powinna się otworzyć 🙂

Cieszę się z tego i mam zamiar ją dalej prowadzić, może jakąś tam publiczność kiedyś zdobędę swoimi wierszami, esejami i tekstami…