„Odejdę…”

Od dwóch dni po świętach mamy kontakt tylko wieczorami. Czasem coś napiszę, wczoraj ja napisałam, bo umówiliśmy się , że dam mu znać… Zdziwiło mnie jednak, kiedy chciał przedwczoraj przełożyć termin spotkania na jutrzejszy dzień, czy aż tak ciężko zaczekać mu do wtorku? Nie zgodziłam się jednak, bo w tym dniu miałam już inne plany. Nie wiem czy to dobrze, czy nie, ale przynajmniej po mojemu. Może powiecie, że nie umiem iść na kompromis, ale pójście z nim na kompromis mogło by różnie się skończyć. Cały czas gdzieś tam z tyłu głowy mam taki scenariusz, że on się chce tylko spotkać po to, by mi opowiadać o swojej byłej, że bardzo ją kocha i nie wie jak ją odzyskać… Po tym co zrobił, ciężko mi mu znów zaufać. Tylko czy wtedy przyjeżdżanie do mnie miałoby jakikolwiek sens? Może dla niego, nie wiem…

Podobno się o mnie martwi,  bo nie mogę zasnąć od dwóch nocy… Tylko, czy coś to zmienia?

„Odejdę po cichu, bez żalu i wstydu
Bez pożegnania, w nieznane
Odejdę po cichu, by nikt nie widział
Nikt o nic nie pytał, nie zatrzymał.

Odejdę! Powoli, tak bardzo boli
Kroki za drugim, trzeci
Od życia do śmierci
Do bólu z radości, tak prościej…”

The Bill  „Odejdę”

Może czasem wrzucę tu coś swojego, chyba potrzebuje czasu na wypisanie się…

Tymczasem…