Za dużo słów, za mało czasu… Jeden zwykły dzień!

Na jakiś czas zniknęłam… i znów pojawiam się w eterze. Dużo się wydarzyło, może za dużo… Jutro przyjeżdża M. Muszę zawrzeć pół roku emocji w kilku godzinach. To niewykonalne. Potem jedzie. Jestem na niego trochę zła, pojawia się i znów znika… Ale wiem, że to nie jego wina. Mam w sobie tyle emocji. Zamiast się cieszyć jest mi coraz bardziej smutno… wyjedzie, znowu wyjedzie. A myślałam, że to będzie miły weekend, rozmowa…

Patrząc na to wszystko, co dzieje się wokół mnie wiem, że nie rozumiem tego świata, a on nie rozumie kompletnie mnie. Ten wycinek mojego, małego świata… Czasami mam wrażenie, że ci ludzie są z innej planety, nadają na zupełnie innych falach. Atmosfera jest ostatnio bardzo napięta i wroga. Nie potrafię w takowej funkcjonować, choć bywało tak przez całe moje życie co jakiś czas. Coraz częściej myślę, że nie wiem, czym jest normalność… Chyba nie wiem… To smutne! Świat, który mnie otacza nie pasuje do moich wartości, wyznawanych zasad. I nigdy chyba nie będzie moim światem, takim, jakbym chciała, do póki go sama sobie nie stworze, a szanse są nikłe… nikt nie traktuje mnie poważnie… to przykre.

Piosenka, ta piosenka, która towarzyszyła mi ponad pół roku. Od czasu, kiedy wróciłam od M. Piosenka o tęsknocie i cierpieniu… Chyba już zawsze będzie mi się kojarzyła z tą wyprawą i z M.. Tak aktualna dzisiejszego wieczoru… jutro ma przyjść ten dzień, a ja nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Może po prostu zwyczajnie nie wierze, że to możliwe, że przyjeżdża? W końcu tyle czasu go nie było… Nie wiem jeszcze, co mu powiem, za dużo słów, za mało czasu. A może po prostu zwyczajnie z nim pomilczę…?

Reklamy

Zabezpieczony: Ile wiem o mojej Matce…

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło: