Wszystko do góry nogami!

Wczoraj się uspokoiłam, zrobiłam jeszcze parę rzeczy, które przyniosły mi spokój. Jakoś zasnęłam, ale wiedziałam, że poranek dnia dzisiejszego będzie ciężki… obudziłam się i nie chciałam wstawać, jakoś mni to wszystko przygniotło, z wczoraj, na dodatek boli mnie gardło. Ale otworzyłam oczy, powoli się wygrzebałam z łóżka, wzięłam telefon, wglass-ball-4017587_960_720 przeświadczeniu, żeby zobaczyć, która godzina, bo przecież przekonana byłam, że nic nie wysłał. I ….nagle zobaczyłam trzy wiadomości od…niego. Trochę mnie to zszokowało, ale i zadowoliło, nie powiem. Wysłał mi filmik jak to określił ” na miły poczatek dnia”, jak śpiewa piosenkę. Ciekawa jestem, czy każdej koleżance wysyła taki fimik…. ale nie zapytałam, przyjęłam to po prostu, odpisałam, że się cieszę i dziękuję.

Szczerze nie całkiem rozumiem jego zachowanie… Myślę, że piszę do mnie, by jakoś nawiązać rozmowę, a to wyśle zdjęcie, a to filmik, a to coś napisze…żeby potem „popisać”, ale dlczego teraz? Przecież jak widzieliśmy się, to był jakiś nie swój, to też nie chciałam się narzucać z rozmową. Może już „przeszło”?

Powiedział mi później, że jego ojciec jest w szpitalu, ale szczegóły napisze później, może to był powód dla którego był tak nieswój? Nie wiem, chyba nie będę do tego dochodzić, ale przyznam się, że stałam się jakas spokojniejsza, choć z drugiej strony powinnam czuć lęk, to szalone…

Reklamy

Dziś się cieszę, jutro bedę płakać…

Poczułam spokój. Jakoś tak dzisiaj. I choć Muzyk cały czas dopomina się o moje zainteresowanie oraz wyznaje mi swoje uczucia jakoś nie bierze to przewagi nad spokojem, który dziś czuję. W innych warunkach pewnie by mnie stresowało. Wczorajsza rozmowa z Top Gunem jakoś pozwoliła mi spojrzeć na świat łagodniej, przyjaźniej, żeby nie był już tak wrogi. Powiecie, że warunkuje sobie nastrój facetem… ale to , co tutaj opisuję to tylko skrawek mojego teraźniejszego życia, wszystkich relacji i złożonych interakcji na moje postrzeganie. Jednak chyba generalnie tak to jest, że jeśli jesteśmy akceptowani to świat jakoś nabiera kolorów… Dzieci zaniedbane w pewien spsoób w dzieciństwie wiedzą to najlepiej. I czasem naprawdę, nie chciałabym tak funkcjonować, bo wiem, ze nie jest to do końca zdrowe i dobre dla mnie, ale z drugiej strony, daje sobie na to przyzwolenie i przestałam się o to obwiniać… Po prostu, tak mam, w tym całym szaleństwie, znajdą sie też chwile kiedy się cieszę, kiedy mogę poczuć spokój, choć wiem, że te chwile przychodzą i odchodza, jakbym huśtała się na wielkiej huśtawce… w sumie, moje żeycie ma coś z tego, moje stany coś z tego mają. Dziś się cieszę, jutro będę płakać… Top Gun powiedział mi, że on też nie odnajduje się wśród ludzi. Nie wie o czym ma z nimi rozmawiać i jak podtrzymać rozmowę, jeśli jest ona o niczym lub na temat, który go niezbyt interesuje. Ja powiedziałam mu, że mam podobnie, na co on skwitował tylko, że nie ten intelekt i nie te tematy… To w ogóle takie niesamowite, że spotyka się kogoś tak zupełnie innego, z innego „świata”, innych zainteresowań, innego życia inagle okazuje się, że przez cały czas mieliście takie same lub podobne myśli, nawet w takich śmiesznych tematach. On lubi las, choć w nim biega na poligonach i ja lubię las i spacery po nim, ja się całe życie zastanawiałam dlaczego przy badaniu krwi nie można wykorzystać krwi z rany (szkoda mi było po prosu tej krwi ze skaleczenia, a kaleczyłam się kiedyś mocno przebywając całe dnie na dworze) i on tak samo całe życie nad tym myślał, bo też było mu żal tej krwi, że nie zostanie spożytkowana. 😉 I czasem z takich małych niuansów w sumie składają się nawet miłe i długie rozmowy. O poważniejszych rzeczach też rozmawiamy, o życiu, śmierci, przeciwnościach losu… ale na to musi być czas i miejsce, więc wtedy gdy uda się wyskoczyć na jakąś kawę czy jedzenie. Powiedziałam mu o niszczącej relacji z Panem ze skrzydłami, że dużo mnie to kosztowało… i mam wrażenie jakby od tego czasu zaczął jakoś inaczej się zachowywać… jakby czekał na tą opowiedź… „czy kogoś mam?”. W ogóle… dla mnie to dość dziwna relacja… ale i wydawać by się mogło, że ciekawa. W sumie, myślę dziś, że każda relacja jest inna i złożona w inny sposób. Z Muzykiem miałam kontakt cały czas i jakoś do nikąd on nie prowadził. On czasem pisał o czymś zupełnie abstrakcyjnym. A z Top Gunem potrafimy się czasem tydzień nie odzywać, nie pisać, nie rozmawiać,  bo i on jest zajęty i ja… a potem jak się spotkamy to jakby to wszystko toczy się „dalej”, na trochę wyższym poziomie wtajemniczenia… takie mam wrażenie. To nieco dziwne, ale w sumie mnie cieszy. Chce mnie kiedyś zabrać pokazać mi jednostkę i to, jak skaczą na spadochronie, albo na nocowanie w lesie pod gołym niebem 🙂 Taki pozytywny z niego wariat. W sumie, może będę się mogła kiedyś zacząć bawić, tak jak chciałam, ale nie miałam z kim…