Z wizytą na Nikiszowcu…

Jakiś czas temu wybrałam się z ojczymem i Małą  na wycieczkę do Nikiszowca. Dzielnica składająca się z typowych śląskich familoków przywołała we mnie wspomnienia o Skazanym na bluesa. Ale nie tylko o nim. Wróciły też moje wspomnienia, jednak muszę przyznać, że dobrze mi z tym było. Klimat tych ciasnych uliczek, placów zabaw, na których bawią się dzieci…. Mali chłopcy, biegający samopas, z jedną, dziurawa piłką… Niepowtarzalny klimat, wspomnienia. To piękne, że w niektórych zakątkach polski ludzie jeszcze tak żyją…  Ci chłopcy to symbol dzieciństwa dzieci z tych rodzin… To symbol tego miejsca. Takiego biednego, małego, dziecięcego życia wśród bloków, wśród kamienic. Jakoś fascynuje mnie ten świat. Świat biedy, kiedyś alkoholu, prostoty i… kopalni… Tam wszystko kręci się wokół kopalni i pracy na niej…

Poniżej kilka moich zdjęć z tego świata…

20160630_163106

20160630_163529

cropped-20160630_164047.jpg

20160630_163926

20160630_164639

20160630_164604

20160630_164818

20160630_164405

Reklamy