Zamieć…

Ostatnimi dniami w moim nastroju panuje zamieć… Wszystko dookoła wydaje się jakieś roztargnione, każdy czegoś chce, każdy czegoś szuka, każdy czegoś ode mnie oczekuje. Nie mam już siły, zatracam się w tym… mocno. Czuje, że coś we mnie wzbiera, gniew, złość, na samą siebie, o co? Nie wiem już kompletnie…

Czasem tak bardzo bym czegoś chciała, za chwilkę jednak nie potrafię, nie chcę, rzucam wszystko, odchodzę, nie umiem się na nic zdecydować.

Tuż tuż malowanie, a ja nawet nie umiem znaleźć farb, kolorów, z resztą, nie chcę chyba, mam tego dość…. Chciałabym się gdzieś zamknąć, w pustym pokoju i słuchać tylko muzyki. Tak, tylko muzykę teraz chciałabym słyszeć i nic poza tym więcej…

Szczęściem jawi mi się odizolowanie…

Reklamy