Myśli z 06.05.19 r. Dziękuję wam za to, że tutaj ze mną jesteście!

Obudziłam się z tą myślą, że to fajny facet, znowu. Ta myśl nie daje mi spokoju jakoś… że jest ogarnięty. Tak mnie skrzywdził, ale głupi nie jest, pracuje, zarabia, ma mieszkanie, stara się w pracy, potrafi być i delikatny, uczuciowy, romantyczny i pozytywnie szalony jak chce… Z drugiej strony nie rozumiem go. Tyle myśli, tyle pisania, tyle rozmów? I nic nie poczuł? Musi być jakimś betonem, że tylko mała myśl mu przeszła przez głowe o mnie. Rozmowy z nim teraz to śmiech przez łzy. Niby się śmieje, ale we wnętrzu wiem, że muszę odpuścić, że z tego nic nie będzie. Zostałam znowu sama, ale przynajmniej próbowałam. Nie liczę już chyba na szczęście, po prostu, próbuję się pogodzić z tym wszystkim, co jest. Było z nim fajnie i chyba nie żałuję tych wszystkich dni, a teraz muszę wrócić do swojego życia.Może ten świat na prawdę na jednym facecie się nie kończy?

Założyłam sobie też fejsbuka i stronkę dla mojego bloga. Cieszę się z tego, cieszę się z tego, że mogę teraz dotrzreć do ludzi mi przyjaznych, potrzebuję ich teraz bardzo koło siebie. Bez Was będzie mi cieżko. Powoli się znów podnoszę…