Ludzie, ach ludzie…

Trzeba Wam wiedzieć, że oprócz tego, że lubię pisać, jestem też niezłym obserwatorem rzeczywistości i istot wokół mnie żyjących. Na przestrzeni swojego życia, choć nie jest ono zbyt długie, zauważyłam, iż często udaje mi się wyciągać trafne wnioski z obserwacji. Kiedyś nawet pamiętam, że pisałam felieton na ten temat, ale kiedy to było… Pomyślałam sobie, że skoro mam bloga, nie będę gderała tutaj cały czas o sobie. A obserwacji dokonuję mnóstwo, każdego dnia. te zaś z kolei rodzą różne przemyślenia. Życie mimo swojej podłości jest inspirujące i to każdego dnia.

Na początek wypadałoby więc zidentyfikować przedmiot badań, a więc moich obserwacji- a więc nic więcej tylko ludzi… Tylko? A może aż? Jednak cóż można o ludziach napisać? Ba… napisać można i to cały doktorat, może i więcej. Myślę, że większość z nas nie zdaje sobie dogłębnie sprawy z tego, kim jest człowiek. No bo kim jest? Matką, żoną i kochanką? Facetem, kochankiem, mężem i ojcem? Otóż nie- człowiek jest ssakiem. Ssakiem, który potrzebuje jeść, spać, pić, rozmnażać się i oddychać. Dzisiejsze obserwacje skłoniły mnie do refleksji. Biorąc pod uwagę czystko fizyczną i biologiczną stronę życia obecnie ludzie nauczyli się żyć w brudzie. W brudzie, niechlujstwie i bałaganie, a co najlepsze, albo najgorsze i najbardziej przerażające- dobrze im z tym!

Przyznać trzeba, że świat ma wiele oblicz. Są duże centra handlowe, są szkoły, są kościoły, parki, alejki, jeziora, uliczki, małe sklepiki… jest tysiące miejsc na świecie. Piszę o tym, aby nakreślić, że nie wszystkie miejsca są brudne, poklejone od piwa, z petami wokół i brudne-ulice-polska-3_2275160puszkami po coca-coli leżącymi na ziemi. Ale wyjdźmy na ulicę nie dużego miasta… Na zwykłą ulicę przed blokiem, co zobaczysz? Wszystko to, o czym tu wyżej napisałam.   Gorzej być może, jeśli przed Twoim blokiem znajduje się przystanek autobusowy lub tramwajowy… Przemierzając codziennie ulice małych, polskich miasteczek  zauważam niechlujstwo i śmieci na każdym kroku. Nie chodzi mi tutaj też o „sru-tu tu-tu” na temat ochrony środowiska, opiewania wielkim patosem zieleni czy gatunku zagrożonego żaby. Chodzi mi tu o ludzi głównie. Ulice są tylko początkiem, aby wejść do naszych domów, aż wreszcie zajrzeć pod ubranie każdego z nas… Możecie w tym miejscu posądzić mnie o skrajny naturalizm, ale tak jest. Jesteśmy brudni!

Pamiętasz ile razy, jadąc w wieczornym autobusie, zmęczony po całym dniu pracy odsuwałeś się od delikwenta siedzącego naprzeciwko ciebie, gdyż nie dało się na niego patrzeć lub oddychać tą cudowną wonią? Ja doświadczam tego uczucia dość często z racji tego, że zmuszona jestem przemieszczać się w dużej mierze autobusami. Niestety, człowiek jako ssak wydziela przeróżne śluzy, pot, łój, łzy, a nawet mleko, kał czy mocz…   Ale nie to jest „najgorsze” , to, co osobiście mnie przeraża to fakt, iż w dzisiejszych czasach nauczyliśmy się akceptować  swój brud i niechlujstwo. Ludzie się po prostu nie myją i to zbyt często. Oczywiście nie chcę generalizować, ale mam wrażenie, że świat wyraźnie się podzielił. Z jednej strony mamy wysublimowane wybiegi, piękno modelek, piękno 27f0592a000ed68d4aee26e0wybujałe, która wpajają nam media jako ideał piękna. Ale któż z nas patrząc na piękną dziewczynę z reklamy zastanawia się w tym momencie, że ona tak samo wydziela wszystkie wspomniane wyżej śluzy? Poci się, wymiotuje, wydziela kał i mocz…? Chyba nikt… Z drugiej strony w przesiąkniętych potem autobusach jadą spoceni ludzie, często w ubraniach noszonych tygodniami, inni wyrzucają puszki po piwie czy pepsi na przystankach czy chodnikach, jeszcze inni rzucają pety gdzie popadnie…  Tak niestety wyglądają dzisiaj nasze ulice… Bo wychodząc z budynku w wielkim mieście zobaczymy… dokładnie to samo.

Z drugiej strony człowiek ma swoją duchowość. Psychikę tak różną od wszelkich innych organizmów żyjących na naszej planecie… Stworzyliśmy rzeczy wielkie. Choć może i zbyt wielkie, gdyż gdzieś zasłyszałam pogląd, że cywilizacja była błędem i teraz staje się zagrożeniem dla ludzi. O zdolnościach psychiki ludzkiej i jej możliwościach pisać tutaj nie będę, wiemy przecież, że jest wielka. Jednak, co mnie zastanawia, ludzie w dobie zaniedbania się czysto fizycznego, zaniedbali się również psychicznie. I tutaj znów moim punktem obserwacyjnym będzie ulica. Kto w zwykły, biały dzień, idąc zwyczajnym, szarym chodnikiem, zaczyna nagle dyskutować o pojęciach abstrakcyjnych? Wiadomo, że nastolatki i młode dziewczyny zawsze plotkowały o chłopakach, o miłości, w ich tego słowa znaczeniu, ale żeby o innych ideach to nie słyszałam…  Ale to temat na kolejną notkę. Zapewne są jeszcze duże miejsca na tym świecie, gdzie ludzie rozmawiają ze sobą o rzeczach ważniejszych niż to, gdzie iść na zakupy, albo które skarpetki są ładniejsze… Rzecz jednak w tym, że ulice zarówno małych, jak i dużych miast wypełniają różni ludzie. Niestety, najczęściej jednak społeczność tworzą ludzie nie zastanawiający się nad egzystencjonalizmem szeroko pojętym. Nie twierdzę, że każdy musi bawić się w filozofa, ale może fajnie czasem wiedzieć skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy…?

Człowiek jest więc złożoną istotą. Zawiera w sobie i dogłębną fizyczność i psychiczną sferę swojego życia. Szkoda, że tą drugą tak często odsuwamy w zwykłym, codziennym życiu na dalsze palny, skupiając się tylko na tym, co tu i teraz, gdy tak na prawdę cały nasz byt i egzystencję określa to, co mamy w głowie.

Reklamy