Pośród burzy…

Dzisiaj była burza… Właściwie dziś było ich wiele. Nie licząc tych z błyskawicami przecinającymi niebo blaskiem, można by odnaleźć jeszcze kilka, powstałych w mojej głowie. W sumie to… wszystko za sprawą burzy, która nadciągnęła tak niespodziewanie i gwałtownie, jak gwałtownie odeszła, pozostawiając mnie w stanie zupełnie odmiennym, niż przedtem.

To taki stan, kiedy pozostajesz tylko ty i myśli w twojej głowie. Słowa, które układają się niczym trawy na wietrze, jedna po drugiej, same, nieporuszone twoim wysiłkiem. Podczas wielu dni mozolnych prób wykrzesania z siebie choćby krzty pasujących do siebie słów, nauczyłam się doceniać ten stan. To chwila, kiedy pozostawiasz cały, znany ci świat i wszystkich znanych ci ludzi. To, co pomyślą i co zrobią. Świat teraz to…  ty, twoje myśli i słowa, które w twej głowie układają się same. Patrzysz na ludzi i się uśmiechasz. Są tacy bliscy, a zarazem tak dalecy… Odległość sprawia, że uśmiechasz się jeszcze raz… Wtedy czujesz, że mimowolnie zaczynasz obierać drogę. Zaczynasz ją obierać powoli, ale jest jakiś plan…. jakaś droga… robisz pierwszy krok…  wtedy czujesz, że chce Ci się latać…

Kiedy chce mi się pisać i przelać na papier wszelkie powstające myśli, wszystko dokoła zdaje się być inne niż dotychczas, wtedy powstają rzeczy dziwne….

(21 lipiec, 2017rok )

Reklamy

Zabezpieczony: Tak z lekka irracjonalnie…

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło: