Różnobarwny wieczór i kilka słów o…

Ciężki to był wieczór… bardzo ciężki. Płakałam w samotności, płakałam, słuchając, że „to tylko puste słowa”. Zeszło kilka trudnych emocji, poczucie odtrącenia. Teraz, utulona tabletką na uspokojenie piszę na pamiątkę. Boli serce i żołądek. Na początku łzy spływały po policzkach. Później było już tylko lepiej i ciszej…  Miły ten wieczór, nie chcę, żeby przeminął. Chyba coś się stało, coś ważnego, dlatego wstawiam wiersz, chyba najwłaściwszy na dzisiejszy wieczór…

„Smutny chłopak nad brzegiem jeziora”

Wychodząc z marazmu,
otworzyłam zdjęcie.
Nie rozumiałam czemu…
Ze strachu? Z tęsknoty?
Żeby poczuć okruszki Twej obecności.
Zobaczyłam chłopaka.
Niby banalny krajobraz.
Stałeś tyłem do reszty świata,
tego „ich” świata, na który
patrzę co dzień,
wychodząc z domu,
gdy jest jeszcze ciemno.
Byłeś smutny… nie widząc Twej twarzy
odczuwam niewygodę.
(Jeszcze ten piękny krajobraz… za Twoją twarzą.)
Widziały Cię tylko dwa łabędzie…
Chłopaku…
Bo chyba nadal był moim… *

*- nie pytajcie o kim, nie odpowiem… jest tyle różnych uczuć… a wiadoma osoba może coś odczuje… przecież to wiersz, kiepski, ale jednak, a wiersze są wieczne…

(około 16.03.2016r.)

 

Reklamy

„Zdradziłeś mnie przyjacielu…”

Zdradziłeś mnie przyjacielu.
Nie, nie w łóżku z nią,
zdradziłeś mentalnie!

Patrzyłam, jak dorastasz,
jak zmieniasz bluzy i koszule.
Jak rosną ci włosy i zarost.
Czuję twój wzrok na sobie.
Całkiem jakby ci zależało.

Wczoraj, dziś, jutro…

Ale jutra nie będzie.
Choć chciałam je
w głębi duszy przeżyć.
Ot tak, zdradziłeś.
Skazany… zdradziłeś! *

*-tekst pisany pod wpływem emocji, w przypływie chwili