Miłość na tle ludzkiej tragedii…

Chyba wszystkich bez wyjątku to dotyka… Choć jakoś nieszczególnie słucham coraz to nowszych newsów o liczbie zarażonych i chorych na COVID-19, nie omija mnie to… Sama jestem chora, mam nadzieję, że nie na te chorobę, ale wylądowałam na antybiotyku. Chyba zwykła grypa… No i dodatkowo jeszcze relacja z moim Żołnierzem… Trudne czasy przyszły, oj trudne… Rodzina panikuje, bo się z nim spotykam, choć teraz to on do mnie przyjeżdża, bo ja z domu wychodzić nie mogę, gdyż leżę w łóżku i kaszlę… Ale i to, boją się, że mnie czymś zarazi, bo spotyka się z ludźmi.

Nie można wyjść nigdzie, nie można nikogo odwiedzić, nawet przed pocałunkiem trzeba się myć dokładnie…  A ja kaszlę i pewnie już dawno też go zaraziłam, bo on też kaszle, tylko nie przechodzi tego tak mocno jak ja…

Matka panikuje, kazała mi nosić maseczki i nie wychodzić z domu, a gdy się dowiedziała, że Żołnierz u mnie był, obraziła się chyba, bo nie odzywa się już 3 dzień do mnie wcale…

Jest ciężko… I tak sobie myślę, nie mogłam poznać kogoś, kiedy był spokój na świecie i nie było żadnego wirusa? Musiałam go teraz poznać, kiedy jest epidemia na świecie? Kiedy są obostrzenia, kiedy nie można się swobodnie poruszać po mieście, wyjść do kina, na basen… Pojechać na wycieczkę gdzieś… Eh… Przypomina mi się tylko jeden film…

Znalezione obrazy dla zapytania: jack i roseHa ha ha… nic dodać, nic ująć…

A poza tym? Poza tym, to uczę się być w związku, być z kimś… jakby na nowo… To piękne dla mnie, że za każdym razem potrafię się tego uczyć, wraz z nową osobą, ale też widzę, jak bardzo wydarzenia z przeszłości zmieniły mnie… Jestem jakby na sinusiodzie… Raz bardzo tęsknię, jak dziś, a raz wolałabym zostać sama i nie mieć z nim kontaktu, żeby zniknął… Raz go potrzebuję, drugim razem nie… Raz czuję, że go kocham, ale gdy tylko zrobi coś co w mojej głowie musi być inaczej, to nie czuję już tej miłości, ot, jakby przyzwyczajenie po prostu… Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale coś jest nie tak… Ciągle doszukuję się, jak może mnie zranić, kiedy nasz związek się rozpadnie i kiedy odejdzie… Do tego jeszcze inny problem się pojawił…. Dziś rano prawie płakałam… Nie umiem być stabilna… I bardzo boje się zranienia i porzucenia.

Dziś w nocy wyjechał na patrolowanie granic… Potrwa to tydzień, na razie bardzo za nim tęsknie… a to dopiero jeden dzień.

Top Gun i dziewczyna…

Dziś dzień pełen wrażeń i uporządkowania swojego życia, tzn. mojego życia…

Rano rozstanie i ograniczenie kontaktu z Panem N. Napisałam mu, że kogoś poznałam, napisał, że w wobec tego musimy ograniczyć kontakt… Zgodziolam się na to, nie chce mu robić zbędnej nadziei. Napisał jeszcze, że za poważnie wziął niektóre moje słowa…

Wiem, zawiodłam go, myślał, że będziemy razem… On mnie niestety zawiódł wiele razy… Nie jestem w stanie z nim być, za bardzo się boję… To byłoby jak spacerowanie po równi pochyłej…

Siedzuoalam z Top Gunem na zajeciach. Zaczęła do niego pisać jego była… Jak zwykle wysyła) a mu zdjęcia do obejrzenia na instagramie. Tak było od początku… A potem… Potem Top Gun mi powiedział, że ona mówi mu, żeby sobie kogoś znalazł i zaczął pisać z jakąś dziewczyną z portalu randkowego…

Pokazał mi jej profil oraz wiadomości…

Jest brzydka jak dla mnie choć umie składać zdania poprawnie. Rozmawiają o głupotach, umówili się w następną niedzielę, że ona do niego przyjedzie… Jak zwykle, zamiast jechać do niej, jeśli już chce ja poznać, to ona musi do niego jechać… No ale jeśli jest taka naiwna to niech jedzie…

Poczułam złość… Najpierw przyszedł mi do głowy pomysł, by do niej napisać o ostrzec ją przed nim, że to toksyk, że zniszczy ją, że ja zrani, że będzie ją zdradzał i pisał ze swoją byłą i tak…, jednak potem pomyślałam, że ona i tak mi nie uwierzy, uzna mnie za wariatkę jeśli opowiem jej o swojej relacji z nim… Mam jednak nadzieję, że dziewczyna przejrzy na oczy i kopnie go w tyłek wcześniej czy później. Może jest brzydka i naiwna ale nie chce aby zmarnowała sobie życie z nim…

Po przeczytaniu tych wiadomości rozpoznałam, że ja bajeruje, bawi się w elokwentnego aktora… W końcu znam go nie od dziś… Tak samo było ze mną…

Tak się cieszę, że w tym wszystkim mam mojego Żołnierza. Teraz to on jest moim całym światem… I to tak bardzo nie boli. Gdybym była sama, pewnie bolało by bardziej… Tak czy inaczej zrozumiałam jedno… Ze to definitywny koniec, nic z tego już nie będzie. Każdy z nas pójdzie w inna stronę…. Choć dziwi mnie nadal głupota Top Guna. Miał przed sobą osobę, która była gotowa mu dać wszystko , całe swe życie, miłość i serce… A on woli pisać z jakąś pierwsza lepsza laską… Jego wybór. Może to i wredne i niedobre, ale nie życzę mu dobrze… Nie chcę by był naprawdę szczęśliwy i by rujnował też komuś życie. On nie stworzy dojrzałego związku, bo on nie potrafi być szczery… Złamie serce kolejnej dziewczynie… Po co się chce z nią spotykać, skoro nadal czeka i kocha swoją kochankę? Pomyślał, jak ona by się czuła?

A ja? Kim ja byłam w tej całej układance? Zabawką? Lalką? Marionetką? Chyba tak… Nikomu tego nie życzę…

Powiedziałam ostatnio mojemu Zolnierzowi, że nikt mnie nie chciał wcześniej, że dla wszystkich tych chłopaków byłam tylko zabwka, byłam niechciana… Choć nie rozumiem czemu… Bo przecież i ładna jestem i nie głupia i potrafię naprawdę kochać, nie jestem fałszywa… A on tylko spojrzał na mnie powiedział, że nie rozumie tych facetów, głupie taki skarb przeoczyć , ale niezmiernie się z tego faktu cieszy, bo teraz jestem tylko jego i mnie nie odda nikomu!

Porównuję sobie teraz Mojego Żołnierza i Top Guna i widzę kolosalną różnice… Z nim nigdy nie umialismy szczerze i poważnie porozmawiać o tym co czuje… Nie umiałam… Nie mogłam, bałam się oceny, a z Żołnierzem… Mogę porozmawiać o wszystkim o czym tylko chce… Na poważnie i na śmiesznie… Zawsze…

Dziś widziałam rozmowę Top Guna z tą dziewczyną… Żenada… Nie potrafią w ogóle na poważnie porozmawiać, piszą o pierdołach, o jakieś karze dla niej… Ze musi ją Top Gun ukarać… Rozmowa na poziomie dzieciakow.

W takich chwilach cieszę się, że mam Żołnierza mojego. Powiedziałam dziś Top Gunowi, że mam chłopaka i jestem szczęśliwa…

Po powrocie do domu w przypływie złości usunęłam wszystko co kojarzyło mi się z Top Gunem. Wiadomość sprzed 2 lat, cała konwersacja poszła, wiadomości do jego siostrzenca F., zdjęcia, które miałam od niego, z nim, jego, wszystko usunęłam…. Nie mam nic… Mam za to chłopaka…

Ostatnio rozmawialiśmy o wspólnym mieszkaniu… Co zrobimy z domem i jego mieszkaniem… A jutro, z okazji Dnia Kobiet zabiera mnie na skałki na Jure Krakowsko- Częstochowska. Podobno są tam piękne widoki… Bardzo się cieszę na te wycieczkę… Bo nigdy tam nie byłam… Z przyjemnością zobaczę, no i pobędę z moim chłopakiem… To jest najlepsze! Że spędzimy wspólnie czas…

milosc-i-seks-znacza-to-samo

 

Dziewczyna żołnierza…

Czy marzenia mogą się spełnić? Wszystkie? Te najskrytsze?

Nigdy w to nie wierzyłam… nigdy, aż do teraz…

Za dużo jest myśli w mojej głowie, by je wszystkie teraz pozbierać, by je tutaj napisać… ale spróbuję choć część…

Mam chłopaka… jesteśmy parką  z panem Spadochroniarzem… 🙂 Kiedyś marzyłam sobie o tym, żeby spotkać takiego mężczyznę, żołnierza, męskiego w pracy, a w stosunku do mnie czułego romantyka… Kogoś takiego, jak Top Gun, ale dojrzałego emocjonalnie i odpowiedzialnego za swoje słowa i czyny…  Jednak wątpiłam w te marzenia. Ile młodych dziewczyn marzy o swoim ideale mężczyzny, a później życie weryfikuje i znajdują sobie zupełnie kogoś innego? Ile dziewczyn jest zakochanych w idolach medialnych, którzy nigdy nie będą dla nich dostępni? Tak samo i ja miałam z czułym żołnierzem… Mogłam sobie tylko wzdychać do mundurów widzianych na ulicach, jednak nigdy nie pomyślałabym, że spotka mnie coś takiego! Że oto pewnego dnia zostanę dziewczyną wymarzonego przez lata ideału mężczyzny…. że zostanę jego księżniczką i będę dla niego kimś ważnym… że będzie się mną opiekował i o mnie dbał… Że pokocham kogoś tak, jak kochałam Top Guna… że stanie się dla mnie całym światem….

Ale co w tym wszystkim jest najpiękniejsze… zapominam o Top Gunie! Tak naprawdę i szczerze! Nie brakuje mi już jego dotyku, jego twarzy, jego oczu, jego gestów, jego ciepłych słów… nie brakuje mi już bliskości, ciepła, bycia docenioną, bo wszystko to teraz mam… Wszystkie te potrzeby, które łudząco dawał mi i zaspakajał Top Gun mam już zaspokojone… Jestem wyprzytulana, wnoszona na rękach, wypieszczona i wycałowana… doceniona i mam  inteligentnego partnera do rozmowy o czym tylko nie zechce rozmawiać… Nie potrzebuje już Top Guna i jego obłudy, jego traktowania mnie jak trzecią w haremie… NIE POTRZEBUJĘ JUŻ NICZEGO OD TOP GUNA!

A apropo Top Guna… Powiedziałam Spadochroniarzowi o nim… Za namową pewnej Dobrej Duszy, jednak było to dla mnie bardzo ciężkie… Powiedziałam o tym, że go kochałam, a on mnie tylko wykorzystywał, zabawił się mną i porzucił…  Przeprowadziliśmy szczerą rozmowę, on powiedział mi o swoim związku, ja jemu o swoich, o znajomościach, o napotkanych dziewczynach i chłopakach… Zrobiło się tak miło… Na koniec powiedział, żebym nie płakała, bo on nie da mi powodu do płaczu i to ostatnie, czego by chciał, żebym przez niego musiała płakać… Nie chce mnie ranić, okłamywać, oszukiwać, nie chce mnie sprawdzać, kontrować, ufa mi  w pełni… A gdyby w pracy ktoś do niego przyszedł i opowiadał mu jakieś głupoty to poradzi sobie z nim, ale mu nie uwierzy, nie będzie słuchał plotek na mój temat… Nie pozwoli, żeby jakiś świr zniszczył to co mamy teraz. Zrobiło mi się lżej na sercu… Poczułam ulgę, taką prawdziwą, że jestem naprawdę bezpieczna w tej relacji, że on mnie ochroni… mogę być szczera, mogę być sobą, mogę wszystko powiedzieć co mnie trapi…  ja też nie pozwolę zniszczyć Top Gunowi mojego szczęścia… Tak długo na to czekałam w cierpieniu i ciemnościach…

Czuję się tak dobrze, jak czułam się na początku przy Top Gunie, to jest niesamowite, nawet niebo jest bardziej błękitne, a trawa bardziej zielona… Chyba się zakochałam… On też. Mówił mi, że nigdy do nikogo nie czuł czegoś takiego… Miał dziewczynę jedną,ale to nie było to, nie był w niej naprawdę zakochany…  A teraz sam siebie nie poznaje, bo coś go naprawdę zakuło w sercu… I mówi, że mnie nie wypuści z rąk…

No i nie patrzy na kobiety żołnierzy jako na potencjalne partnerki… Co jest plusem według mnie, bo go do nich nie ciągnie…:)

Problemem są tylko jego wyjazdy na poligony czy ćwiczenia, no bo będę sama wtedy… I będę się martwić i będzie mi się tęsknić za nim… no ale cóż, taki już los dziewczyny żołnierza… sama tego chciałam…

spotkanie-zolnierz-z-jego-dziewczyna-400-193485

 

 

Jesteśmy dziwni… Ale chyba tak musi być?

15.02.2020.

Siedzimy z Top Gunem na ławce, obejmuje mnie i rozmawiamy… O ślubie, o tym, że nie ma normalnych ludzi, z którymi można by założyć rodzine… Potem jest wykład. Potem wychodzimy na przerwę. Znowu rozmawiamy, znowu o dzieciach, o metodach wychowywania, o byciu rodzicem…. W końcu pada zdanie z jego strony.: A może byśmy się tak zsolidaryzowali?? No i nagle wylatuje z pytaniem jakie mam poglądy na wychowywanie dzieci… Bo on by tak bardzo chciał… (A co mnie to obchodzi?)

16.02.2020:

Leżę w ramionach Top Guna, wtulona w niego, z przymkniętymi oczami i oddycham spokojnie. Przez półprzymknięte powieki przemyka mi światło słońca, razi w oczy. On głaska mnie po czole i spokojnie całuję. Opiera swoją głowę o moją i tak trwamy, w zupelniej ciszy…

Nagle ciszę przerywa jego głos : Jesteśmy dziwakami… To wszystko jest dziwne.

Wiem to nie od dziś. – Odpowiadam.

Teraz mojej głowie pojawia się myśl, że poczynił choć drobniutką refleksje nad nasza relacją. Wiem, że jemu też wydaje się ona dziwna…mnie też… W tamtej tej chwili wiemy chyba, że nigdy nie będziemy razem i wiemy, że jednej coś nas do siebie ciągnie… Tak, to bardzo dziwna relacja, zawieszona pomiędzy miłością a nienawiścią…

Zastanawiam się, dlaczego w to brnę? Dlaczego on w to brnie? Skoro już coś pojął? Nie wiem, dziś nie szukam odpowiedzi na te pytania.

Pada propozycja zostania u niego na noc, obejrzenia filmu… Wiem, że tego nie zrobię… Nie potrafię. Nie mogę. Z resztą, jaki to ma sens, kiedy już i tak z tego nic nie będzie? Spędzanie razem czasu? Jeszcze większe nakręcanie się…

A za 3 godziny?

Za trzy godziny odejdę, zatrzasną się za mną drzwi… Przytulę go i ruszę w swoja stronę. I już nie będzie go w moim życiu, zaczną się obowiązki, zacznię się spokój, zacznie się moje życie, tylko moje… Bez niego… Nie ma już nadziei, nie ma bólu, jestem tylko ja i mój spokój. Tak mi chyba dobrze…

obraz-na-plotnie-para-sylwetki-postacie,htsghjqqnqkczlzh

Szaleństwo w moim życiu… Powrót Top Guna?

Tyle się dzieje i działo, a ja nawet nie zdążyłam tego wszystkiego opisać… Jakoś nie miałam do tego chęci. Robiłam badania w jednostce. Miałam nadzieję, że zobaczę na nich Żołnierza… Ale jednak tak się nie stało. A wszystko zaczęło się od… zaproponowania kawy… Tak, jakieś półtora tygodnia temu zdobyłam się na odwagę i zapytałam, czy by nie poszedł na kumpelskie spotkanie i na kawę ze mną. Powiedział, że bardzo chętnie pójdzie, jak bedzie miał czas wolny. Jednak do spotkania do tej chwili nie doszło.

W tamtym tygodniu Żołnierz zrobił coś dziwnego, jak na niego i bardzo wzruszającego. O 22.00 sam z siebie wysłał mi piosenkę, w której śpiewa:

„Ciemno, tak tu ciemno, dławi mnie własny lek, ciemno tak tu ciemno, nie zostało mi już  nic, kiedy nie wiem jak mam żyć, pomóż mi… bo słońca brak…

Nauczył się jej wtedy, kiedy nie mieliśmy kontaktu. Nie wiem, czy mam tą piosenkę odbierać soobiście czy po prostu podobaja mu się takie wykonania, lecz wysłał to do mnie noca, kiedy nie mógł spać.

Podczas badań, badałam też kolegów Żołnierza. I oczywiście wspomnieli o nim, sami z siebie. Podobno jak był na komisji lekarskiej to gdy wszedł do psychologa to siedział tam 20 minut, gdzie inni byli po 5 minut. A jak wyszedł to pani psycholog płakała… Historię życia jej opowiedział.. I teraz się inni śmieją z niego… Eh..  musi mieć niełatwo…  Ale to oznacza, że dogaduje się z psychologami i potrafi być otwarty… Ale oni się teraz wyraźnie z niego śmiali.

Później, w kolejnym dniu, rozmawiałam z koleżanką z jednostki, która dodała mi kolejnych informacji o Żołnierzu. Otóż, poszła plota, choć nie wiedziałam poczatkowo co o tym myśleć, że ma romans z panią z kantyny… bo często tam chodzi na kawe i żołnierze powiedzieli, że pewnie z nią też sypia. Powiedziała mi to koleżanka, do której też czaem przychodzi więc mogła się to dowiedzieć tylko od niego, ona raczej z chłopakami nie siedzi na kompanii, a skoro wie to od niego, to raczej malo prawdopodobne, aby to była prawda, skoro sam uważa to za plotę.

Drugą sprawa jest to, że pytał się tą koleżankę o mnie, dlaczego dala mój numer telefonu i mi jego numer? O co to chodziło w tym? Tak jakby podejrzewał, że coś innego się za tym kryje niż sprawa z badaniami tylko. Koleżanka powiedziałą, że to tylko o badania chodziło, ale myślę, że zaczyna podejrzewać podstęp. Powiedział jej też tylko, że rozmawia ze mną i nic więcej. A co najciekawsze, powiedziała mi, że opowiedział jej coś smutnego… ale sam z siebie. Dziwi mnie to, że mnie tego nie powiedział, ale może to świadczyć o tym, że nie chce być źle odebrany w moich oczach, ludzie bowiem nie lubią cieżarów… Otóż, ma brata.. Brat ten lubił skakać z mostów, an bungie i robić różne wyczynowe skoki, pewnego razu spadł, od tej pory jest kaleką. Niby umysłowo jest sprawny ale fizycznie już nie. To może powodować to, że Żołnierz jest taki przygaszony… Choć nie wiem do końca. Z tego, co pisał, sa chyba razem w mieszkaniu, bo zamawiał wtedy pizze dola siebie i dla brata, może on sie nim opiekuje? To jednak duży bagaż dla tak młodego człowieka, który chciałaby sobie (a przynajmniej tak mi się wydaje) ułożyć własne życie… Może dlatego jest taki przygaszony? Co zauważyła sama koleżanka, że on nie jest zbyt otwarty i cieżko do niego dotrzeć… Jednak jej powiedział o bracie… To mnie zastanawia…

Przedwczoraj znowu miałam smutny dzień, pomimo konwersacji z Żołnierzem dopadł mnie jakoś smutek i chciało mi się płakać… Gdy patrzę w swoją przyszłość, nie widzę nic tylko czarną dziurę, do tego jakiś ogromny żal do Top Guna… Zaczęłam nawet pisać pewne opowiadanie z nim, w roli głównej, gdzie trzymam go przywiązanego do krzesła w ciemnej piwnicy i wyrzucam z siebie cały żal związany z tym, do jakiego stanu mnie doprowdził, że odebrał mi nadzieję na normalne, lepsze życie, że mnie zostawił i porzucił. Jutro miałam go zobaczyć… Nie lubię tego dnia, kiedy wiem, że w jutrzejszym dniu mam się znim zobaczyć. Wtedy we mnie wzbierają emocje i pytam siebie, jak sobie poradzę… Przeżyłam ten dzień. Ale tyle emocji we mnie było, tyle smutku i chęci płaczu… Nazajutrz miałam apisać 2 egzaminy…

Top Gun przyszedł, przywitał się dopiero po pewnym czasie… Przyniósł mi odznakę z munduru… drugą już jaką dostałam od niego. I tak spędziliśmy prawie cały dzień razem…  Ten dzień okazał się najdziwniejszym dniem w moim dotychczasowym życiu…

Był 30 listopad, dokładnie pół roku, co do dnia odkąd dowiedziałam się o jego poteójnym życiu, o miłości do kochanki, o jego utrzymacne, dzień,w  którym wszystko się zawaliło… Wczoraj minęło równiusieńko pół roku…

I powiem Wam, iż przekonałam się, że nie można wierzyć w ani jedno słowo, które mówi Top Gun… Jego cała wielka, piękna i tak wzniosła miłość do jego kochanki, okazała się wczoraj… niczym… bo jakoś nie miał najmniejszych oporów, aby ją zdradzić… ze mną…

Nie wiem, co będzie dalej, boję się, znowu mamy kontakt, zaczęliśmy pisać. Przegadaliśmy też naszą relację, to dlaczego się nie odzywamy do siebie…

Można by rzec, że robię sobię krzywdę, ale najlepsze jest to, że oboje wiemy, że tam już nic nie ma, jest pustka. Tego, co było między nami już nie ma. Przynajmniej z mojej strony. Nie wróciła ani nadzieja ani ułuda, ze z tego coś będzie. Nie żyję już iluzją, już nic w tym nie widzę. Nie wiążę z nim żadnych nadzieii. Wszystko umarło. U niego tak samo. Mówił mi, że raczej zainwestuje pieniądze, które zbierał dla przyszłej rodziny w kupno mieszkania, któe potem da pod wynajem. Z czasem wolnym, który nota bene też trzymał dla rodziny, chyba też coś zrobi, w  postaci dodatkowej pracy na budowlance… Raczej przestajemy wierzyć w to, że nam się poukłada. I mnie i jemu… Więc, jak to stwierdził, co nam w tym smutnym życiu zostało? Wiemy, że nie „wrócimy” do siebie, to po prostu nie możliwe, wszystko umarło i jest pustka…  Jednak o dziwo wczoraj nie byłam smutna i przygnęnbiona tym, co się stało, wręcz przeciwnie, byłąm radosna, bo można też na to spojrzeć z tej perspektywy, że to takie moje małe zwycięstwo, bo gdyby tak naprawdę i dozgonnie kochał swoją kochankę, jak to twierdził i jego serce było tylko tam, to to uchroniłoby go przed tym, co się wczoraj stało… Nie podjąłby takich działań… A ja teraz boję się siebie, boję się, co będzie dalej…

To niewiarygodne, aby wiara mogła dzielić
To niewiarygodne, aby rozkosz mogła spalić
I niewiarygodne, aby słowa mogły ranić
I niewiarygodne, aby miłość mogła zabić
refrain:
A jednak są łzy szczęścia, które spływają z oczu mych
I gładzą cicho moją twarz, kiedy w ramionach jestem Twych… „
Łzy-Łzy szczęścia.

kobieta_plportalpl

Czeski film!

Wczoraj doszłam do wniosku, że obecne w moim życiu wydarzenia to jakiś czeski film i stojąc między ludźmi w jednostce, zaczęłam sie po prostu śmiać, sama do siebie…

Ale od początku… Pojechałam do jednostki na piknik, z nadzieją, że zobaczę Żołnierza i choć przez chwilę uda mi się z nim porozmawiać. Będąc pod jednostką już, dostałam wiadomość od niego. Było to zdjęcie plakatu na dzień jutrzejszy z podpisem: Tam jest coś o tej mszy jutro. Na co odpisałam: No hej, a ja pod jednostką. A on na to: A ja pod kołderką… Nie mogłam uwierzyć, przecież od trzech dni mówiłam mu, że będę w jednostce rano, bo potem muszę jechać na wykłady… Zamurowało mnie, dosłownie…Odpisałam, że szkoda.

Pomyślałam sobie, no trudno, pójdę na ten piknik, pokaże się dowództwu i wrócę… Bez zobaczenia się z Żołnierzem. Choć poczułam się zawiedziona i rozśmieszona jego niezaradnoscią i brakiem zorganizowania…

Pochodziłam po pikniku,  pooglądałam wystawę sprzetu, poszłam jeść grochówkę. W miedzyczasie napisałam wiadomość, ze trudno, ale nie obejrzę jak on śpiewa w kompanii honorowej, bo o 12.45 mam autobus i nie mogę dłuzej zostać. Ta godzina chyba podziałała na niego jakoś specyficznie bo napisał mi, że dobrze, bo nie będzie się wiecej stresował, ale już 20 minut spaceruje i szuka auta pod blokiem, bo zostawił je wczoraj na mieści i musi je teraz znaleźć… i teraz to już na pwno nie zdąży przyjechać, tak, żebym była jeszcze w jednostce.

Więc moja wyobraźnia wyobrazła sobie tę sytuację następująco: Facet wyskakuje spod kołdry, wrzuca na siebie byle jakie ciuchy i biega dookoła bloku, próbując znaleźć swoje auto, by jak jak najszybciej nim pojechać do pracy… Komiczne…

Więc czekam, czekam, zjadłam jeszcze grochówkę, specjalnie wypiłam dwie herbaty, by się czymś zająć i… nic, jak go nie było tak go nie ma. W końcu nadeszła godzina i stwierdziłam, że idę na wcześniejszy autobus, bo to nie ma sensu… Miałam przed sobą jeszcze wykłady i dojazd na uczelnie.

Od tej pory Żołnierz się nie odezwał, a ja byłam rozłożona na łopatki niezaradnością dzisiejszego meskiego towarzystwa… Czy to jest jakieś pech? Dlaczego ja trafiam na jakichś nieudaczników, którzy nawet spotkania nie ummieją zaaranżować? Nie potrafią sie domyślić, że może trzeba by spiać tyłek wcześniej i przyjechać, by się z kimś spotkać? Dlaczego ludziom w dzisiejszych czasach an tym nie zależy?

Stwierdziałm, że ostatnie wydarzenia to jakaś komedia… Jeden się tylko wychwala i mnie chce dotykać, drugi nie potrafi się zorganizować nawet na tyle, aby wcześniej przyjechać do pracy i się zobaczyć…

Jeszcze wczoraj napisał do mnie F., który był żywo zainteresowany moją relacją z Top Gunem, bowiem on też już mu zaszedł za skórę tym swoim wychwalaniem się pieniędzmi i przechwalaniem na lewo, i na prawo oraz robieniem mu wyrzutów, tym, że F. również nie jest w wojsku… Nie poznaję go, kiedyś taki nie był… może tak rekompensuje sobie porażkę w relacjach damsko- męskich? W końcu został samotnym…

Sama nie wiem, co z Żołnierzem. Znowu mam ochotę to zostawić i tyle. Teraz już pewnie się nie spotkamy, nawet odechciało mi się do tego dążyć. To zawsze ja mam dążyć do spotkania, z którego i tak potem nic nie wyjdzie, bo ktoś inny nie umie się zorganizować, lub ma to gdzieś?  Może przyjdzie na te badania, które będę robić zołnierzom, a moze nie, jakoś powoli przestaje mnie to interesować…

Eh, to wszystko to jakiś czeski film!

pol_pl_Obraz-41009_1

Samopoczucie przed spotkaniem z Top Gunem i decyzja…

Piszę te słowa z uczelni. Znów muszę się z nim zobaczyć… Teraz, za chwilę… Rano, gdy szłam, drogę zajechać mi czarny samochód… Tak, to był on. Rano zaczełam znowu o nim intensywnie myśleć, o tym co się wydarzyło, o tym, co jest teraz między nami, o resztkach naszego kontaktu, o tym, że zaraz go zobaczę… Myślenie o nim wywołuje stres, a gdy myślę o tym, że mam z nim stanąć twarzą w twarz, zaczynają mi się pocić ręce… Boję się? Nie wiem…

Wczoraj miałam taką myśl, by się nie wkurzac na niego…. Potem tylko zapewne zwymiotuje i nic z tego nie będzie, a on jak zawsze zrobi sobie jaja. Tylko po prostu udawać, że nic się nie stało, że jesteśmy dalej przyjaciółmi. Tylko jak nawiąże się jakaś dyskusja to powiedzieć mu, że „wiesz co, no wierzę w twoje słowa, ale zrobiłam analizę i wiem, gdzie jest moje serce… Moje serce jest juz gdzie indziej, też w wojsku, ale w innej jednostce” słowo po słowie tak jak on mnie… Zrobić mu to samo. Wiem, to moja brzydka strona. Ale terapeutka mówi, że ona jest dobra, póki robimy to świadomie. A on przecież nie wie, gdzie jest a gdzie nie, moje serce…. Wkręce go, ale dobrze. Jeszcze zarządzam, tak jak on, by się cieszył ze mną! No przecież jesteśmy przyjaciółmi, więc musimy się cieszyć że swojego szczęścia! Tylko jednego mi szkoda w tym wszystkim… Relacji z F. Bo gdy tak postapie stracę go. Ale on też jakby mnie zostawił. Z dnia na dzień ta rozmowa usychala jak niepodlewana roślina aż umarła całkiem… Po za tym ta jego niezaradnosc życiową i lęki, chyba nie dam rady… Od czasu kolizji jaka miał na początku października jeszcze nie naprawił auta bo nie ma do tego głowy… Na studia nie pójdzie,nawet chyba gdybym była jego dziewczyna i go o to poprosiła serdecznie, telefon mu się zepsuł, nie zrobil nic… Przez miesiąc nie pisał bo miał stary i ten telefon go wkurzał, ale nowego nie załatwił. Nie pisze do mnie… Kontakt się urywa… Jest coraz rzadszy, nie przyjechał do mnie już więcej…

Dzisiaj jednak nie wiem co zrobię, kiedy zobaczę Top Guna… Pewnie będę musiała to przetrwać ale obawiam się jak sobie poradze… Zapewne zdam wam tutaj relacje. Jestem też straszna w stosunku Do siebie. Mam w głowie taka myśl… Mała i kielkujaca ale ona się pojawia… O romansie z Top Gunem… I tak wiem, że z tego nic nie będzie, to dlaczego nie mogłabym się z nim pobawić? Tylko pytanie, czy ja tak potrafię, czy nie wkrecę się znowu…

Cieszę się jednak, ponieważ podjęłam decyzję o jutrzejszym pikniku i spotkaniu z Żołnierzem! Pojadę na tą imprezę i może spotkam się z Żołnierzem. Mam nadzieję, że przyjdzie do mnie gdy go o to poproszę.

Nie mogę się doczekać jutra i spotkania z Żołnierzem. Tyle, że mam jeden problem. Boję się, że dziś zmokne i będę jutro brzydko wyglądać, z takimi oklapniętymi włosami i w ogóle. Z resztą, dziś też chcę wyglądać dobrze i ładnie przed Top Gunem… Żeby zobaczył, że jestem zadbana a to oznacza, że nie cierpię już…

girl-1361904_1280.jpg