Bluesowe opowieści

Bluesowe opowieści

Pierwotny tytuł  i adres mojego bloga. Dlaczego? Słowo „opowieści” zapewne każdemu kojarzy się czasem dzieciństwa, kiedy to babcia lub dziadek brali na kolana swojego kochanego wnuka lub też wnuczkę, opowiadając mu historię ze swojego życia wziętą lub bajkę… Był to piękny i błogi czas i dlatego opowieści kojarzą się raczej z czymś miłym, a zarazem pełnym tajemnicy i dystansu naszej rzeczywistości do historii w nich zawartych. Moje opowieści jednak są troszkę inne…

Historia tego miejsca zaczyna się zupełnie inaczej niż większości blogów, które możemy tutaj znaleźć. Pewnego dnia Bluesowa dziewczyna przyszła do domu z wielkim bólem głowy, więc wzięła tabletkę, oświeciła małą choinkę, która czekała na święta, gdyż była już ubrana i położyła się na łóżku, by zaczekać w spokoju, aż ból głowy minie. Nie mogła jednak zasnąć, to też zaczęła rozmyślać… o swoim życiu. Najcięższy temat jaki mógł się na myśli przewinąć, przekraść niespodziewanie, bo kisz ta diabli przy bólu migrenowym myśleć o swoim życiu… Bluesowa chciała jakoś to swoje życie „ogarnąć”, zebrać w całość, co z resztą chciała zrobić od dawna. Ale to właśnie tego dnia udało jej się zdefiniować jej życie, jako bluesową historię, a właściwie bluesową opowieść… Gdyby miała komuś opowiedzieć o swoim życiu to byłaby to właśnie bluesowa opowieść…  Można by powiedzieć, że wyklikałam pierwsze wyrazy, jakie przyszły mi do głowy i to też byłaby prawda. Dlatego nie szukajcie tutaj perfekcji, nie będzie tu perfekcji, będą moje emocje…  Bo jak widać, przypadki są w życiu potrzebne.

Nie wiem, czy to za sprawą nastroju stworzonego przez świąteczną choinkę czy też fotografii Ryśka Riedla, która pomagała mi zawsze w chwilach przygnębienia i smutku, ale zdało mi się, iż moja historia, którą chciałabym tutaj opowiedzieć w kawałkach jest właśnie taką bluesową opowieścią. Blues w znaczeniu dosłownym oznacza gatunek muzyki, natomiast w znaczeniu bardziej metafizycznym kojarzy się ze smutkiem, rozdarciem, cierpieniem… Dlatego myślę, że nie jeden z Was odnajdzie to w moich słowach, gdyż tak właśnie się czułam, pisząc pierwsze słowa na tym blogu.  Ale nie zabraknie również optymistycznego akcentu i śmiesznych historii, gdyż takie właśnie jest moje życie i ja sama- na wierzchu radosna i pełna energii do życia, w środku zagubiona, melancholijna, można by  powiedzieć, że wręcz depresyjna osóbka… Mieszanka wybuchowa, a więc na blogu również może być ciekawie…

Jeździec pośród burzy

Po paru dobrych miesiącach prowadzenia blogu zaczęłam intensywnie poszukiwać siebie, swojej tożsamości, a także trafiłam na terapię. Wśród tych wszelakich poszukiwań i przecierania tropów wpadła mi do ręki zupełnie przypadkiem książka, której słowa coś odmieniły, wskazały jakąś drogę i nadały choć kawałek sensu mojemu bytowi. Zmieniłam się, zmieniło się moje patrzenie, podejście do siebie i swoich pogmatwanych myśli. Chciałam zamieścić na blogu parę moich wierszy, jednak równocześnie chciałam być anonimowa, gdyż zawierają one fragmenty z mojego życia, poszarpane emocje i myśli dość osobiste. Tak zrodził się pomysł tytułu „Jeździec pośród burzy”, który nawiązuje bezpośrednio do autorki blogu, gdyż przez ostatni czas targana własnymi emocjami czuję, jak gdybym jechała przez burzę. Burzę zwaną życiem…

Teraz wracam znów do nazwy Bluesowe Opowieści, jakoby do kolejnego rozdziału mojego blogu… Zrozumiałam, że nie da się i chyba nie potrafię jednoznacznie określić mojego zamysłu pisania, dlatego lepiej zawrzeć to w opowieściach…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s