Miłość na tle ludzkiej tragedii…

Chyba wszystkich bez wyjątku to dotyka… Choć jakoś nieszczególnie słucham coraz to nowszych newsów o liczbie zarażonych i chorych na COVID-19, nie omija mnie to… Sama jestem chora, mam nadzieję, że nie na te chorobę, ale wylądowałam na antybiotyku. Chyba zwykła grypa… No i dodatkowo jeszcze relacja z moim Żołnierzem… Trudne czasy przyszły, oj trudne… Rodzina panikuje, bo się z nim spotykam, choć teraz to on do mnie przyjeżdża, bo ja z domu wychodzić nie mogę, gdyż leżę w łóżku i kaszlę… Ale i to, boją się, że mnie czymś zarazi, bo spotyka się z ludźmi.

Nie można wyjść nigdzie, nie można nikogo odwiedzić, nawet przed pocałunkiem trzeba się myć dokładnie…  A ja kaszlę i pewnie już dawno też go zaraziłam, bo on też kaszle, tylko nie przechodzi tego tak mocno jak ja…

Matka panikuje, kazała mi nosić maseczki i nie wychodzić z domu, a gdy się dowiedziała, że Żołnierz u mnie był, obraziła się chyba, bo nie odzywa się już 3 dzień do mnie wcale…

Jest ciężko… I tak sobie myślę, nie mogłam poznać kogoś, kiedy był spokój na świecie i nie było żadnego wirusa? Musiałam go teraz poznać, kiedy jest epidemia na świecie? Kiedy są obostrzenia, kiedy nie można się swobodnie poruszać po mieście, wyjść do kina, na basen… Pojechać na wycieczkę gdzieś… Eh… Przypomina mi się tylko jeden film…

Znalezione obrazy dla zapytania: jack i roseHa ha ha… nic dodać, nic ująć…

A poza tym? Poza tym, to uczę się być w związku, być z kimś… jakby na nowo… To piękne dla mnie, że za każdym razem potrafię się tego uczyć, wraz z nową osobą, ale też widzę, jak bardzo wydarzenia z przeszłości zmieniły mnie… Jestem jakby na sinusiodzie… Raz bardzo tęsknię, jak dziś, a raz wolałabym zostać sama i nie mieć z nim kontaktu, żeby zniknął… Raz go potrzebuję, drugim razem nie… Raz czuję, że go kocham, ale gdy tylko zrobi coś co w mojej głowie musi być inaczej, to nie czuję już tej miłości, ot, jakby przyzwyczajenie po prostu… Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale coś jest nie tak… Ciągle doszukuję się, jak może mnie zranić, kiedy nasz związek się rozpadnie i kiedy odejdzie… Do tego jeszcze inny problem się pojawił…. Dziś rano prawie płakałam… Nie umiem być stabilna… I bardzo boje się zranienia i porzucenia.

Dziś w nocy wyjechał na patrolowanie granic… Potrwa to tydzień, na razie bardzo za nim tęsknie… a to dopiero jeden dzień.

3 myśli w temacie “Miłość na tle ludzkiej tragedii…

  1. Będzie dobrze, tylko się nie wkręcaj kochana. A czy to miłość, czas pokaże. A jak zostawi, to przecież lepiej niż później bo mocniej zaboli. Jak będzie musiał odejść, niech idzie. A co to, Ty sroce z pod ogona wyskoczyłaś?!!! Jesteś dobra, mądra, piękna jeszcze wielu zajrzy do Twojego serca, za wieloma będziesz tęsknić nim osiądziesz z tym jedynym. Przestań się bać, to nie koniec świata, tylko szansa na jeszcze lepsze. A mamę zrozum, ona kocha Ciebie i boi się o Ciebie. Ma rację, że może przyciągnąć Ci jakieś choróbsko. Dajcie sobie na wstrzymanie. Zobacz jak się zachowa w takiej ekstremalnej sytuacji. A mycie nie da za wiele jak ślina z jego ust spotka się z Twoją. Wszystkie wirusy i bakterie przekazujecie sobie. Nie ma co panikować, ale rozsądnym a nie głupim też trzeba być. Zdrówka życzę i cierpliwości. To jest teraz w cenie.

    Polubienie

  2. Lepiej wcześniej niż później, tu masz całkowitą rację. Ale ja już nie chcę być zostawiana… Moze masz racje, bez względu na to, co będzie, na razie jest mi dobrze tak jak jest… A z tą śliną, no cóż, to chyba już za późno, już przekazane… 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s