Zaskoczenie kimś nowym…

Życie jest jednak zaskakujące… Nie spodziewałabym się, że parę dni temu, zupełnie przez czysty przypadek napisze do mnie pewna osoba, której bym się w życiu nie spodziewała. Otóż, napisał do mnie pewien chłopak… Nie chciałam jakoś za bardzo z nim pisać… Nie czułam w sobie entuzjazmu, normalnym było dla mnie, że zadałam mu pytanie, co robi na co dzień? Na co on odpowiedział, że jest żołnierzem, a właściwie pracuje w tej samej jednostce co Top Gun… jest spadochroniarzem… Poczułam zaskoczenie, ale i przerażenie w jednej chwili. Ale nie dlatego, że Top Gun miałby się dowiedzieć… To już mnie nie rusza jakoś, niech się dowie. Po tym, co ostatnio wyczyniał ze mną, to nawet mu się należy. Nie liczę już na nic z jego strony, choć przeszłość wróciła kiedy zaczęłam rozmawiać z tym żołnierzem. Przypominały mi się chwile z Top Gunem, znów zaczęły rozmowy o wojsku… W tym wszystkim zablokowałam numer Top Guna. Nie zniosę już jego płaczu, narzekania, jaki to jest nieszczęśliwy… Mógł mieć wszystko… Nie chciał, niech będzie teraz nieszczęśliwy. Pojechali na poligon, więc teraz nie mam kontaktu, może i dobrze. Odpoczywam. Z tym nowym żołnierzem chciałabym się spotkać na randce, zobaczyć, poznać go, chociaż wątpię, że z tego coś będzie…

unnamed (2)

Jesteśmy dziwni… Ale chyba tak musi być?

15.02.2020.

Siedzimy z Top Gunem na ławce, obejmuje mnie i rozmawiamy… O ślubie, o tym, że nie ma normalnych ludzi, z którymi można by założyć rodzine… Potem jest wykład. Potem wychodzimy na przerwę. Znowu rozmawiamy, znowu o dzieciach, o metodach wychowywania, o byciu rodzicem…. W końcu pada zdanie z jego strony.: A może byśmy się tak zsolidaryzowali?? No i nagle wylatuje z pytaniem jakie mam poglądy na wychowywanie dzieci… Bo on by tak bardzo chciał… (A co mnie to obchodzi?)

16.02.2020:

Leżę w ramionach Top Guna, wtulona w niego, z przymkniętymi oczami i oddycham spokojnie. Przez półprzymknięte powieki przemyka mi światło słońca, razi w oczy. On głaska mnie po czole i spokojnie całuję. Opiera swoją głowę o moją i tak trwamy, w zupelniej ciszy…

Nagle ciszę przerywa jego głos : Jesteśmy dziwakami… To wszystko jest dziwne.

Wiem to nie od dziś. – Odpowiadam.

Teraz mojej głowie pojawia się myśl, że poczynił choć drobniutką refleksje nad nasza relacją. Wiem, że jemu też wydaje się ona dziwna…mnie też… W tamtej tej chwili wiemy chyba, że nigdy nie będziemy razem i wiemy, że jednej coś nas do siebie ciągnie… Tak, to bardzo dziwna relacja, zawieszona pomiędzy miłością a nienawiścią…

Zastanawiam się, dlaczego w to brnę? Dlaczego on w to brnie? Skoro już coś pojął? Nie wiem, dziś nie szukam odpowiedzi na te pytania.

Pada propozycja zostania u niego na noc, obejrzenia filmu… Wiem, że tego nie zrobię… Nie potrafię. Nie mogę. Z resztą, jaki to ma sens, kiedy już i tak z tego nic nie będzie? Spędzanie razem czasu? Jeszcze większe nakręcanie się…

A za 3 godziny?

Za trzy godziny odejdę, zatrzasną się za mną drzwi… Przytulę go i ruszę w swoja stronę. I już nie będzie go w moim życiu, zaczną się obowiązki, zacznię się spokój, zacznie się moje życie, tylko moje… Bez niego… Nie ma już nadziei, nie ma bólu, jestem tylko ja i mój spokój. Tak mi chyba dobrze…

obraz-na-plotnie-para-sylwetki-postacie,htsghjqqnqkczlzh