Jest stabilnie!

Minęło parę dni, odkąd pisałam o moim słabym samopoczuciu, dziś pragnę Wam napisać, że jest stabilnie. Nie mam już takich dołów jak wcześniej. Co prawda od dwóch dni znowu mam natrętne myśli i nie potrafię zrealizować swojego celu, które sobie na te dni zaplanowałam, ale trudno. Może kiedyś uda mi sie ten cel zrealizować. Chyba nie pisałam tu o tym, że jakiś czas temu zaczęłam pisać. Zaczęłam przyglądać się swoim słowom i może coś z tego powstanie. Z chłopakiem o którym pisałam w poprzedniej notce, mam kontakt, powrócił, zaczęlismy rozmawiać, choć nie wiem czemu. Jest mi nadal przyko, że tak się zachował. Jakbym nic nie znaczyła. Mam żal do niego chyba, o to, że kiedy ja byłam z nim przez ten cay czas to on tego nie dostrzegał i z dnia na dzień poszedł sobie do osoby, której nawet nie znał. Poznałam też kogoś nowego, na razie piszemy sobie, nie patrze na niego jako na potencjalnego partnera, po prostu, kolega do pogadania, popisania, tyle. Za bardzo się różnimy pod pewymi względami. Przyglądam mu się, fajnie, że jest i już. Realizuję też praktyki w wojsku. Nie wiem, czemu tam poszłam. W sumie, chyba przez niego, ciągnęło mnie do wojska… No i mam. Pierwsze dni na jednostce były cieżkie, gdyż przypominała mi sie cała przeszłość, calusieńka, te mundury, ci żołnierze…wszystko wróciło, wszytściuteńko, jego słowa, gesty, czyny, spojrzenie w oczy… Na dodatek jeszcze zostałam sama. Było cieżko, ale nie poddałam się, nie załamałam jak poprzednio, nie wiem czemu w głowie kołatały mi takie myśli, że może tak musi być? Moze muszę zostać sama? Było cieżko, ale znośnie, martwło mnie tylko to, czy jeśli tak będzie dalej, to czy dam radę wytrzymać w tej jednostce.

Jednak z czasem wszystko się uspokoiło. Teraz jest już lepiej, o dziwo, namawiają mnie tam, abym szła na oficera!?? Co? ja w wojsku? Ja oficerem?? Przecież to on miał zostać oficerem, nie ja… ale… może to szansa? Powoli odczarowuję to wszystko, co tak pokochałam w tym środowisku. Zobaczyłam, że nie jest to już takie nie wiadomo co, że to zwykłe środowisko pracy. Z drugiej strony, gdyby mi się udało rzeczywiście dostać na tego oficera i zdać egzaminy, to byłaby droga do zapewnienia sobie przyszłości… bo nie mogę liczyć na nikogo prócz dwóch osób, przynajmniej narazie…

Top Gun nie odezwał się do mnie, nawet podczas zajęć na uczelni, nie napisał. Czekałam, czy to zrobi, bo mnie na tych zajęciach nie było, ale nie zrobił. Poczułam ulgę, poczułam, że się od niego uwolniłam, że już mi nie zagraża.

Wczoraj wypadek w Kuźni, zginęli żołnierze z jego jednostki… smutne to, ale mam różne myśli co do tego wypadku apropos niego. Nie wiem, może nie jestem dobrym człowikeim, ale jakby trochę pocierpiał to może by coś sie w nim zmieniło. Nie byłby już takim skurwysynem. Choć pewnie nic by to nie dało… Po prostu żal mi tego cierpienia, które ja przeszłam…

Zobaczymy jak to wszystko się pukłada, z tyłu głowu coś mi świta cały czas o wojsku, że może to własnie tak miało być, że to może i szansa dla mnie…. na razie, jest stabilnie.

Przefarbowałam włosy na czarno, pierwszy raz w życiu i dobrze mi z tym! 🙂

girls-555657_960_720

 

2 myśli w temacie “Jest stabilnie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s