Katastrofa!

Wczoraj, a właściwie dziś w nocy babcia miała zawał… Tak, przeze mnie. I przez niego… Zobaczyła przypadkiem jak z nim wczoraj rozmawiałam, z reszta, ta rozmowa jakoś się nie kleiła… i była bardzo zła, chyba na tyle, że serce nie wytrzymało. Popłakałam się, czuję się tak bardzo winna, tak cholernie winna, a na niego jestem zła tak bardzo, że jakbym mogła to bym go rozszarpała. Ogaarnia mnie rozpacz, czysta, bardzo wyraźna rozpacz… Dlaczego on rozwala naszą rodzinę? Jedyną osobę, która mi pomaga… najbliższą osobę jaką mam. Zrobiłam wczoraj wielki błąd rozmawiając z nim, chwila słabości… Czuję, że muszę się od niego odizolować i to jak najszybciej, jeżeli będzie miał coś zrozumieć to i tak zrozumie… czy ja tam będę czy mnie nie będzie… Muszę to przerwać… dla dobra swojego i swoich najbliższych, tylko jeszcze nie wiem jak…

Reklamy