Szczere rozmowy… wariactwa ciąg dalszy… ale czuję się wolna!

Wczoraj miałam paskudny dzień, kolejny z resztą, jakie przeżywam od tygodnia, gdzie myśli kołaczą mi sie po głowie, a rozum nie próbuje ich zabijać. Wyszłam na spacer, gdzie koło 15.00. Top Gun ciągle się do mnie dobija, choć staram się unikać rozmów z nim, albo ignorujac całkowicie albo odpowiadając tylko półsłówkami na jego wiadomosci, tak, jakbym w ogóle nie była zainteresowana. Zapytał jak sie czuję, więc odpowiedziałam, że źle. Na co on powiedział, że też źle się czuje, że jeżeli chce, to zadzwoni, by porozmawiać, może tak będzie nam przynajmniej łatwiej w tym wszystkim… Na początku nie chciałam się zgodzić, ale nalegał, w końcu zgodziłam się na któyką rozmowę wieczorem, ale tylko wtedy kiedy ja będe miała czas. Zadzwonił o 19.00. Najpierw rozmawialiśmy o tej całej sytuacji, o tym, jak się czujemy, że źle, znowu mnie przepraszał… o tym, że rok temu równo poznał osobę, dla której potem zwariował totalnie i sam widzi, że to było głupie. Powiedział, że może byłoby lepiej, gdyby w ogóle jej nie poznał, żałuje tego…  Później o jeszcze innych rzeczach. Łącznie spędziliśmy na telefonie 2 godziny… nawet nie wiem, keidy to zleciało. Następnego dnia miał wyjeżdżać na ćwiczenie do Słowenii, skoki ze spadochronem na pól miesiąca… Brzmiało to wszystko tak, jakby chciał zadzwonić się pożegnać… Powiedziałam, jak bardzo mnie zranił, jak to wygląda z mojej perspektywy, że wciągnął mnie bez mojej zgody w jakiś harmider, z którego nie miałam wyjścia, bo byłam nieświadoma tego wszystiego, nawet nie mogłam zdecydować. Przyznał mi rację. Potem jeszcze chwilę rozmawialiśmy o tej sytuacji z utrzymanką, też mu powiedziałam, że musi się jej pozbyć, bo to normalne nie jest, a to, że on chciałby żyć swoim życiem, to nie jest nic złego. W tej całej opowieści brakowało mi jego i tego, czego on chce. Tak jakby robił z siebie ofiarę przejmując się wszystkimi tylko nie sobą samym. A może rzeczywiście tak jest? Nie wiem, ale musi coś  z tym zrobić… Inaczej nigdy nie zmieni swojego życia. Wiem, ze to już jakby nie moja sprawa, ale tylę moge zrobić, powiedzieć mu zwyczajnie co myślę… Co do sytuacji z kochanką powiedziałam tylko tylę, by to zostawił, bo rozwala go to, a to też nie jest dobre. Z jednej strony rozumiem, że chciałby wiedzieć a czym stoi, z drugiej, nie widzę w tym najmniejszego sensu. Laska zwyczajnie go olewa i powienien sobie dać z nią spokój. On na to, ze widzi, że odwaliło mu w pewnym momencie na jej punkcie i nie chciałby przeżywać chyba tego po raz drugi, boi się tego. Potem gadaliśmy o jakiś mniej ważnych tematach, ale mimo wszystko rozmowa była miła i powiedział, że nie chcę jechać na to ćiwczenie, że ze mną mu dobrze, i nie chciał się rozłączać… bo ta rozmowa dała mu do myślenia, rozjaśniła pewne sprawy. Dziś napisał mi, że rozmowa była bardzo fajna, a ja jestem świetna i, że mamy niektóre podobne cechy charakteru, dlatego tak fajnie się rozmawia. Nie powiem rozmawiało się miło… Cieszę się tylko z jednego, pisząc te słowa czuję, pomimo wszystko, że nadzieje we mnie umarły… i zaczynam się powolutku od tego uwalniać psychicznie, nie wiem co będzie, ale wiem, że chcę być wolna…

Tak, oczywiście zapytał się mnie, co bym powiedziała, gdyby w jego sercu było miejsce na mnie, gdy rozprawi się z tą sytuacją, a właściwie sytuacjami i, że myśli, żebyśmy się dogadali w związku. Usłyszałam też, że teraz to wszystko zaczyna się zmieniać na moją korzysć, do tej pory myślał, że to kochanka jest tą właściwą, ale ona potraktowała go jak śmiecia, a ja przynajminiej potrafię z nim porozmawiać. Na koniec rozmowy dodał, że nikt przed tem nie wniósł w jego życie tyle, co ja i od nikogo tyle nie dostał. Nie wiem, jak to rozumieć… Wiem, tyle, że coś we mnie umarło, uspokoiłam się i nie wumagam ani od siebie ani od niego już niczego. Niech robi, co chce. Teraz to ja stałam się bardziej obojętna i zaczynam się z tym wszystkim godzić, a najbardziej z moja obojętnością wobec tej całej sytuacji. Nie mam gwarancji na to, że znowu mu coś nie odwali na punkcie tej kobiety. Nie mam gwarancji, ze zrobi coś z tą sytuacją, która jest teraz z jego utrzymanką. To on musi zadecydować, ale chyba czegokolwiek nie zrobi… będzie mi to już obojętne. Nie wiem, czy ma na sobie tyle siły, by to pozakańczać. Z resztą, nie ufam mu już, nie wierzę w jego słowa… nie biorę tego pod uwagę. Daje sobie za to czas. I mnie i jemu. Ja muszę skończyć studia, ułożyć sobie jakoś swoją syytuację, sama czy też z kimś, tego nie wiem, a on… choć widzę, że teraz piszę codziennie, chce ze mną mieć mocniejszy kontakt i może zaczyna coś dostrzegać, a przynajmniej to, co strałam mu się przekazać przez te pół roku,nie wiem, co dalej z nim będzie, jeżeli tego nie poukłada, nie będzie w moim życiu dla niego miejsca.

Wrzuciłam na luz i czuję się lepiej. Daje temu wszystkiemu wolno płynąć. Moim proirytetem teraz są studia, a on, ma czas… Niczego nie zakładam, żadnych wizji nie mam, nie mam planów. Jeżeli nie zakończy, albo znów zwatiuje na punkcie kobiety, która go wykorzystała, to jego strata, a jeżeli będzie mu na mnie naprawdę zależeć i zakończy to wszystko, może się dogadmy, kiedyś, jeżeli jeszcze będę chciała, też dobrze. Przecież w życiu trzeba być szczęśliwym prawda? Jakkolwiek się to szczęście rozumie…

Na razie, czuję się bardziej wolna i lepiej mi…

sunset-3832187_960_720

2 myśli w temacie “Szczere rozmowy… wariactwa ciąg dalszy… ale czuję się wolna!

  1. Nie szkoda Ci było czasu na dwugodzinną rozmowę z kimś, kto chciałby Cię zatrzymać na wypadek, gdyby mu z tamtą nie wyszło? Chyba że całe życie zamiast bluesa, chcesz mieć huśtawkę nastrojów i koszmar zdrad z utrzymankami w tle.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na Bluesowa Dziewczyna Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s