Moje życie w jakimś stopniu się skończyło razem z nim… Wszystko legło w gruzach…

Nie wiem, co mam myśleć, nie wiem, co mam czuć. Czy ta historia powinna się skończyć już? Pewnie tak, nie wiem czy będę potrafiła… Przyjechał do mnie we wtorek, 30.04. Poszliśmy na spacer do lasu, tam zaczął mnie miziać, dobierać się do mnie, powiedział, że chciałby się ze mną kochać. Złożył mi pocałunek na ustach, tak słodkiego pocałunku jeszcze nigdy w życiu nie dostałam… Potem ja go pocałowałam. Żałuję, ale nie wiedziałam, że to wszystko jest tak pokićkane. Było mi miło z nim, choć do niczego konkretnrgo nie doszło, w sumie to o  mały włos… A potem, potem kiedy poszliśmy do parku zaczął opowiadać. O swojej utrzymance, z która mieszka 5 lat, o swojej kochance, którą bardzo kocha, z którą planował przyszłość. Dał mi przeczytać swoje wuznania do niej, swoje wiadomości, to było upokarzające. Dostałam cios. Opowiadał o tym, jak się kochali. Kolejny cios. Pogadaliśmy chwilę w aucie, o tym, że gdyby nie ona, to myśli, że jakoś byśmy się dogadali… Ja powiedziałam mu, ze nie wiem już kim dla niego jestem. W końcu zaczeło mnie trząść i zwymiotowałam przy jego samochodzie z tego stresu. A potem, kiedy pojechaliśmy do restauracji dalej mnie tulił i trzymał za rękę. Na koniec spacer, w tym samym miejscu, co ostatnio też za rękę. Na koniec rozmowa, gdzie postanowilismy, że zostaniemy przyjaciółmi, bo chciałam, by choć między nami była jasność. Ale teraz ja już nie wiem, czy tego chcę… Mam totalny mętlik w głowie.Powiedział, ze potrzebuje czasu, ja chyba też.

Są chwile, kiedy nie chciałam pozwolić mu odejść, ale kiedy napisałam mu w kolejnym dniu prawdę, o ty, że był dla mnie kims wiecej niz tylko kolegą, napisał, ze nie zauważał dygnałów, albo takich nie dawałam. Gdyby tak było, , to czułby się zobowiązany opowiedzieć mi o swoim życiu, a dopóki myślał, że jesteśmy tylko kolegami to nie chciał mnie w to wplątywać. Myślał, że jest tylko kolegą. To wszystko przekreśla, bo wychodzi na to, że on mnie nie kochał, nigdy… Coś tam pisał, że w grudniu pomyślał, że może to czego chce jest blisko, ale potem spotkał się z kochanką i wszystko w nim odżyło. Teraz podobno, kiedy zaczął się do mnie miziać, w lesie to ta myśl zaczęła kiełkować jak przebiśnieg przez zgliszcza na wiosnę… ale na drugi dzień napisał o tych sygnałach, co wszystko przekreśliło… bo ja się na prawdę otworzyłam i napisałam o tym, że chciałam, może nie otwarcie, i nie, że się w nim zakochałam, ale napisałam, ze miałam wtedy taką małą myśl jak on, a resztę zostawiłam czasowi… ale teraz to już nie ważne.

Wiem, że muszę pozwolić mu odejść, ale nie potrafię chyba, nie teraz… Nie wiem, co ja sobie wyobrażałam, przeciez on mnie nie kocha i nie kochał. Jak napisał, jego serce było gdzieś indziej. A czemu mnie dotykał, miział, głaskał, odwoził, pisał całe dnie? Chyba nie znajdę na to pyranie dobrej odpowiedzi…Napisałm, ze mimo wszystko dobrze było zrobić mi miło, ale ja wiem, że na tym niczego sie nie zbduje. On chciał som i rodzinę tylko z tamtą, swoją kochanką. On ją kocha i nie zmienię tego… Nawet nie wiem, czy chcę to zmieniać. Tylko dlaczego mi wcześniej o tym nie powiedział, na początku relacji? Najlepszym chyba jest się wycofać, tylko czuję się jak nikt, jakbym nie miała kompletnie dokąd pójść. Przeraża mnie rozstanie z nim definityne, przeraża mnie samotnosć, to, ze znowu jestem w punkcie wyjścia… mimo, że uwierzyłam, że marzenia o rodzinie mogą się spełnić. Powiedział, ze gdyy nie kochanka to pewnie teraz mówiłby tak o mnie, ze mógłby mi to wszystko dać, że życie jest popieprzone, że gdyby nie ona nigdy nie poznałby mnie, bo to ona go wysłała na studia… że mógłby mi dać rodzinę, dzieci, że myśli, że byśmy się dogadali, gdyby nie ona…

Wiem, że nie mam czego w nim szukać, wszystko upadło. Dziś mma dzień żalu, chyba do Boga, że to wszystko nie potoczyło się inaczej, że nie mógł być wolny, że nie możemy razem być. Tak, przyznaję, zakochałam się w nim, a on chyba nigdy mnie na prawdę nie kochał. To smutne, czuję zalegający smutek.

Od wczoraj jestem na lekach, zaczynam brać przeciwdepresyjne. Przede mną 3 egzaminy cieżkie, nie wiem jak dam radę, jak sobie poradzę. Boje się, boję się samotności.Nie wiem, czy mam do niego pisać, czy nie… Wczoraj nie czułam takiej potrzeby, ale wiem, ze muszę zająć się sobą, ale ale czy potrafię o tym wszystkim i o nim nie myśleć? Po pół roku myślenia? A on codziennie myślał o kochance… to też mi pokazał w wiadomości…To smutne, czuje się oszukana.

Jutro mam sie z nim widzieć, nie wiem co mam robić, ja się zachowywać.Powiedział mi jeszcze, że mogę zawsze na niego liczyć, że jestem fantastyczną osobą. Mówienie komplementów przeplata sie z odrzuceniem. Nie wiem, co mam o tym myśleć. A może jutro po prostu dokończyć mówić mu prawdę? I dlatego nie możemy się już kontaktować. Jutro się okaże, czy w ogóle przyjdzie do mnie. Czuje się taka samotna… Moze gdzies tam w świecie czeka na mnie mężczyzna, który będzie w stanie mnie kochać i czuć to tylko do mnie? Tak, zębym poczuła smak prawdziwej miłości? Tak, zęby wszystkie marzenia się ziściły, ale wiem, że ciężko takiego znaleźć, wejsć w taką relację, choć moze z Top Gunem było tylko tak ciężko. Mozę są osoby, które inaczej rozmawiają, inaczej załaywiają sprawy, bardziej otwarcie?

Cały czas mam w głowie to, co o niej mówił, w jakich superlatywach, o wyglądzie, że wyglądają praktycznie  tak samo… To boli, tak bardzo boli. Ja się emocjonalnie zangażowłam, a on? Chyba nie. Dlatego to nie ma przyszłości. Choć moze za chwilę zmieni zdanie, jest chwiejny. Boli mnie to wszystko, smuci i przeraża. Przykro mi, bo władowałam w to całe swoje emocje, całe zaangażowanie, myśli…

Byłam u swojego dawnego terapeuty, tam też mi powiedzieli, żey to zostawić. Mam coraz większy mętlik w głowie. Nie wiem, jak się jutro zachować. Czy mam w ogóle odpusywać, jak będzie pisał, czy nie? Jak się przy nim zachować?

Gdy ja podejmuję decyzję o zerwaniu to jakoś mi łatwiej, przemyśle to i jest dobrze, a;e gdy ktoś mnie odtrąca to nie radzę sobie… ze stratą, nie radzę. Choć i tak mi lżej,, gdy powiedział, żę nie zauważał sygnałów, bo zdaje sobie sprawę, że nie mogę liczyć na nic, chyba. To smutne, ale przynajmniej wiem, na czym stoję. Wiem, ze z drugiej strony moim marzeniem jest, by wrócił. ale muszę się od tego odciąć, tak po prostu. Chyba tak będzie lepiej. W emocjach mam co innego niż w racjonalnym myśleniu. Mam siebie za to nie winić, jak powiedział mi terapeuta. Tylko nie wiem, czym się kierować. Dzięki tej relacji już wiem przynajmniej, ze chcę i potrzebuję opiekuńczego faceta…

To, że będę się teraz denerwować  i tak niczego nie zmieni. Gdybym nie wiem ile razy wymiotowała i się trzęsła, a mam tak co rano… Nie wiem, jak mam dalej żyć…

 

 

Reklamy

19 myśli w temacie “Moje życie w jakimś stopniu się skończyło razem z nim… Wszystko legło w gruzach…

  1. Do tej pory myślałam po prostu, że ten pan nie wie czego chce…a teraz sądzę, że to kompletny palant (przepraszam). Jeżeli tak pisze i traktuje kobietę, to ona może prędzej czy później pomyśleć, że on jednak coś do niej czuje. Trochę wygląda to tak, jakby bawił się Twoimi uczuciami. Wiem, że teraz Ci ciężko ale takie relacje najlepiej jest zerwać całkowicie bo zawsze będziesz się zastanawiać, że może jednak coś z tego będzie. Facet jest kompletnie niestabilny emocjonalnie dla mnie… Będzie bolało, ale wiem też, że z czasem będzie łatwiej. A z własnego doświadczenia wiem, że jak nie utniesz takiej znajomości to nigdy nie będziesz wolna… Pozdrawiam i życzę dużo siły 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. No właśnie… Mogłam zacząć tak myśleć, z resztą, w końcu przyznał mi rację co do tego, że to wszystko zaszło za daleko.
      Próbuję to zerwać, ale jakoś mi nie wychodzi. Wiem jedno, że nie mam co snuć jakichkolwiek założeń czy planów. To mnie trochę uspokaja, ta myśl. Jest niestabilny… A to, czy będę wolna, to zależy chyba tylko od mojego postrzegania tej sytuacji i relacji…

      Polubienie

  2. „Mówienie komplementów przeplata sie z odrzuceniem” … zdanie, które sama napisałaś, bardzo mądre zdanie, zwykła, jasna obserwacja. Czy takiej relacji pragniesz?

    Polubione przez 1 osoba

      1. Co masz na myśli? Pragniesz odrzucenia? Bo to jest jedna z dwóch ofert, które dostajesz w pakiecie (W PAKIECIE!), a jakoś nie sądzę, aby ktokolwiek tego chciał …

        Polubione przez 1 osoba

      2. Oczywiście, że nie, tylko widzisz, z tego co on mówi, jak kogoś naprawdę pokocha to jest w stanie dużo dla niego poświęcić i zrobić…żeby ofiarować wiele, prawie wszystko. Ale wiem, że to tylko złudzenia… Może za jakiś czas znikną…

        Polubione przez 1 osoba

      3. A jak pokocha nienaprawdę? 🙂 Jesteś łapana na słowa, ale obserwacje masz bardzo słuszne. Facet jest raz ciepły, raz zimny i już wie, że pomimo tak sprzecznego, patologicznego przekazu akurat Ciebie na to można złapać. Nie sądzisz, że on Ciebie już wyczuł?

        Polubione przez 1 osoba

      4. To może się wydarzyć…
        Właśnie wiem. Wiesz, winię za to swoje życie… Gdyby było inne, pewnie teraz potrafiłabym trzasnąć tym i zamknąć ten rozdział. A tak… Nigdy w życiu nie dostałam ciepła, dlatego tak do niego lgnę… Bo to pierwsza osoba w życiu, która mi to ciepło pokazała…
        Racjonalnie wiem, że powinnam to zostawić, a w emocjach mam zupełnie co innego…

        Polubione przez 1 osoba

      5. A ja rozumiem Twoje emocje i jest mi trochę źle z tym, że nijak pomóc Ci nie mogę. Mam nadzieję, że dasz sobie radę z tą czarną chmurą przebraną za człowieka. Pozdrawiam.

        Polubione przez 1 osoba

      6. Jeśli będziesz potrzebowała z kimś porozmawiać, można mnie znaleść na fb (namiary na mojej Galaktycznej), to trudne kwestie, a ja nie zamierzam Cię męczyć tematyką. Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki.

        Polubione przez 1 osoba

      7. Dziękuję… Wydaje się być miła. Od czasu, kiedy się o tym dowiedziałam słucham glownie metalu, by wyrobić w sobie złość, a też by zagłuszyć emocje… Niczego sentymentalnego nie zniosę teraz, bo się popłaczę…

        Polubione przez 1 osoba

      8. Wyrobić w sobie złość, zagłuszyć emocje – to dwa sprzeczne cele. Złość bywa dobra, inne emocje również – jeśli są adewatne do sytuacji. Tym, co warto osiągnąć w życiu jest spójność. Śmiejmy się, gdy jest śmiesznie, płaczmy, gdy jest smutno. Od tego życie robi się o tyle prostsze … pzdr.

        Polubione przez 1 osoba

      9. Tak, zgadzam się z Tobą, tylko widzisz, przez moją przeszłość nie daje sobie całkowitego prawa do przeżywania złości… A przynajmniej mam z tym problem. A to przecież zwykła emocja, taka sama jak inne. Nie umiem jej jakoś w sobie wyzwolić, przynajmniej nie w stosunku do niego. Całe wariactwo tej sytuacji polega na tym, że nawet rozumiem jego intencje i postępowanie. A może to ja zawsze myślę, że powinnam rozumieć ludzi? Jednak myśle sobie, że albo się coś rozumie, albo nie… A w tym wypadku nawet rozumiem. To jest też najgorsze…
        Uczynić życie prostszym, marzenie…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s