„Ostatnie życzenie”

Rozrzuciłeś swoje grzechy na posadzce…

Powiedziałeś, że musisz iść.

Ja nie chciałam, byś odchodził tak łatwo.

Tak musiało być?

Zamykasz mi oczy swoim uśmiechem,

drażnisz końcówki palców aż do łez.

Słowa odbijają się w mej głowie echem,

które wypowiadasz, tak lekkie jak szmer.

Stoję na cmentarzu twoich grzechów,

na rozdrożu, gdzie przydrożny krzyż stał,

wciąż w blasku twojego uśmiechu.

Zastanawiam się, czy podnieść, czy zostawić je mam.

Ciężko mi znosić tę drogę,

a jednak chciałabym nią pójść.

Tam, skąd już wrócić nie mogę.

Tam, gdzie spełni się sen…

Gdzie ty jesteś, wiedzieć dzisiaj chcę.

Ostatnie życzenie…

Nie zostawiaj samej mnie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s