Pośród burzy…

Dzisiaj była burza… Właściwie dziś było ich wiele. Nie licząc tych z błyskawicami przecinającymi niebo blaskiem, można by odnaleźć jeszcze kilka, powstałych w mojej głowie. W sumie to… wszystko za sprawą burzy, która nadciągnęła tak niespodziewanie i gwałtownie, jak gwałtownie odeszła, pozostawiając mnie w stanie zupełnie odmiennym, niż przedtem.

To taki stan, kiedy pozostajesz tylko ty i myśli w twojej głowie. Słowa, które układają się niczym trawy na wietrze, jedna po drugiej, same, nieporuszone twoim wysiłkiem. Podczas wielu dni mozolnych prób wykrzesania z siebie choćby krzty pasujących do siebie słów, nauczyłam się doceniać ten stan. To chwila, kiedy pozostawiasz cały, znany ci świat i wszystkich znanych ci ludzi. To, co pomyślą i co zrobią. Świat teraz to…  ty, twoje myśli i słowa, które w twej głowie układają się same. Patrzysz na ludzi i się uśmiechasz. Są tacy bliscy, a zarazem tak dalecy… Odległość sprawia, że uśmiechasz się jeszcze raz… Wtedy czujesz, że mimowolnie zaczynasz obierać drogę. Zaczynasz ją obierać powoli, ale jest jakiś plan…. jakaś droga… robisz pierwszy krok…  wtedy czujesz, że chce Ci się latać…

Kiedy chce mi się pisać i przelać na papier wszelkie powstające myśli, wszystko dokoła zdaje się być inne niż dotychczas, wtedy powstają rzeczy dziwne….

(21 lipiec, 2017rok )

2 myśli w temacie “Pośród burzy…

  1. Morfeusz:
    Chwile te – chwile lekkości twórczej, o dziwo czasami występujące jednocześnie z ciężkim ogólnym samopoczuciem – to rzeczywiście rarytasy. Ale pisanie to przede wszystkim rycie czołem w słowach jak w skale, męczarnia, i trzeba nie lada masochizmu, by czerpać zeń radość. Życzę Ci, żebyś tym razem wytrwała w swoim postanowieniu, i była systematyczna w publikowaniu. Będzie wiele zwątpienia, ale inaczej być nie może – trzeba robić swoje, żeby móc być sobą.

    Polubienie

    1. Chwile te u mnie również występują przy jednoczesnym gorszym samopoczuciu lub kiedy „nastrój” panującego wokół mnie otoczenia zmienia się na bardziej ponury a zarazem spokojny, ale bodźcem do tworzenia, swego rodzaju inspiracją może być raczej większość rzeczy, zdań, urywków wspomnień czy słów… Czy potrzeba masochizmu, by cieszyć się z samego faktu zapisu układających się w głowie myśli? Nie jestem do końca przekonana… Choć, jeśli chcemy ulepszać swe dzieła, tak aby wydawały nam się najlepszą wersją napisanego utworu, to rzeczywiście- tu trzeba cierpień. Mnie osobiście bardzo cieszy, jak coś piszę, na temat, na który chcę i, który lubię. Poniekąd, dla samej tej radości „tworzenia” właśnie powstało to miejsce. Dziękuję, mam nadzieję, że tak właśnie się stanie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s