Po spotkaniu słów parę…

Piszę te słowa z osobliwego miejsca, bo szpitala, gdzie raz na jakiś czas jeżdzę i to nie z przyczyn zdrowotnych a naukowych. Poprzedni pobyt tutaj wspomonam źle, bo byłam wtedy jakoś przepełniona smutkiem. Dziś natomiast odnalazłam odpowiedź na pytanie nurtujące mnie od lat… Dlaczego rozumiem niektóre przeżycia borderów… Bo możliwe, że sama takie po części mam… Kiedyś już się zastanawiałam nad tym, pisząc o tym tutaj na blogu.

A o spotkaniu z Top Gunem… Spotkanie się udało, doszło do skutku, było miło i przyjemnie, dałam mi wreszcie to co zrobiłam dla niego w okresie świąt. Ucieszył się, choć swoją radość wupowiedział w prostych żołnierskich słowach…natomiast to, co stało się po spotkaniu mnie zadziwiło… Jak zwykle przywiózł mnie do domu. Jednak za każdym razem gdzy mnie odwoził, a bywa to dość często na nasz harmonogram zajęć, nigdy, ale to przenigdy nie chciał wejść do mnie do domu. Zapraszałam go wiele razy, na kawę czy herbatę, bo tą pierwszą rzadko pija… Nigdy nie wszedł. Tym razem jednak musiał pomóc mi zanieść duże paczki, które mi przywiózł. No więc… Wziął je i pomaszerował do moich schodów. W domu czekał na nas dziadek. Biedak chciał te paczki zosstawić w przedsionku i zniknąć, ale niestety nie było tak dobrze bo jakbym potwm je do domu wniosła więc kazałam mu je wnieść troszkę dalej… Dziadek otwiera drzwi, a Top Gun stanął jak wryty z tymi paczkami. Dopiero po sekundzie widać było jak oprzytomniał, a ja go lekko popchnęłam no i wszedł do domu… Przywitał się, zoatawił paczki i… Tyle go widziałam, stwierdził, że musi już iść, jest bardzo zmęczony, jutro coś tam musi zrobić, a dziś to w ogóle położyć… No więc mało myśląc wzięłam go chwyciłam i przytuliłam na pożegnanie… Widać był w lekkim szoku, ale za chwilę już było dobrze, a potem na jego twarzy pojawił się uśmiech.

Wczoraj natomiast, nie odezwał się ani słowa, nie napisał, ani nie zadzwonił,  co skłoniło mnie do jakichś refleksji… Dziś jednak napisał z pytaniem jak tam spędziłam wczorajszy dzień więc może nadal chce rozmawiać, nie za bardzo tylko jeszcze dostrzegam powód dlaczego starszego już faceta miałaby tak stresować sytuacja wejścia do czyjegoś domu… Wszak cała sytuacja wydała mi się bardziej śmieszna niż straszna… Dzisiejszy dzień również upłynął mi na rozmowie z Top Gunem, choć już takiej na prawdę bardzo otwartej, znów… Coś czuję, że będzie o śmiechu, całowaniu i seksie cz. 3 tego wpisu…

Reklamy