I już po Świętach… trochę smutno…

Minęły mi Święta. To tylko dwa dni, kiedyś, jako dziecko były o wiele dłuższe. Później zastanawiałam się, dlaczego ludzi tek starają się, gdyż to tylko dwa dni, teraz… dni mijają mi tak szybko, że zanim się obejrzę, już gdzieś znikają. Dzień przed Wigilią i w Wigilię było mi jakoś smutno. Znalazłam też jedną piosenkę, która to podsycała, ten smutek. W Wigilię jak mało kiedy, chciało mi się zwyczjnie płakać. Zostałam sama w te Święta. Ludzie, nawet nie składali życzeń, jakoś tak, te święta wydały mi się minimalistyzne w tych działaniach. Zaledwie parę osób, które powiedziały mi coś miłego. Ale i dobrze, bo życzeń jakoś w tym roku słuchać nie mogłam. W Wigilię też zaczęło wszystko do mnie wracać…. Cała historia z Panem ze skrzydłami, jego słowa… puste chyba… Myślałam, że trzecie Święta spędzimy razem, z rodzinami, że nasze rodziny w końcu się poznają. Nie znały się, choć wiele razy zapraszałam jego rodzinę do mnie, ale on nawet nie przekazywał mojego zapraszenia…  że będzie jakoś tak rodzinnie, że będzie nas więcej w ten czas. Wiem o tym, że był ateistą i całe te święta go denerwowały. W sumie, co za dziwny człowiek… denerwowały go lampki świąteczne, to, że ktoś się cieszy, to, że ludzie mają choinkę… Założe się, że te święta przesiedział i przegrał w jakąś grę na komputerze. Zawsze tak było. Matka gotowała, a on grał. Wykazując swoje zniechęcenie i niezadowolenie z tego, że są święta. W sumie, mogłabym na palcach jednej ręki policzyć rzeczy, które w ogóle na tym świecie go interesowały… I tak jakoś zrobiło mi się smutno, samotnie.

Pod koniec dnia, już w zasadzie późnym wieczorem napisał do mnie Top Gun, wysłał mi życzenia… Zazwyczaj ludzie składają sobie życzenia w stylu zdrowych, wesołych itd, a takich życzeń, muzę przyznać, nawet bardzo obiektywnie nie dostałam od nikogo jeszcze. Takie zupełnie inne i zupełnie naturalne. Miłe to było.. no i tak od słowa do słowa, zorientowałam się, że on spędza Wigilię samotnie. Potem tak jakoś wyszło, że przegadaliśmy te całe święta prawie… O wszystkim, o planach, noworocznych postanowieniach, obserwacjach świata, a także poglądach, planach na przyszłość jakie ma każde z nas… Czasami śmiesznie i jak zwykle, z podtekstami, ale czasami też bardzo szczerze, aż smutno się robiło… Pisał o tym, że zastanwia się co to będzie za parę lat. Też z niego jest chyba samotnik, choć mnie to zdziwiło, bo wydaje się być dość przebojowy. Wydaje się też, że jest na serio mną w jakiś sposób zainteresowany…

Przynajmniej nie było mi tak smutno, a jeśli już było, to może nie było mi tak bardzo samotnie.

No cóż, święta minęły. Za chwilę Sylwester, który też spędzę w domu, zapewne oglądając sztrzelające pobliskie petardy…

Cóż, Ktomaszu, na razie taki rozwój wypadków, musi Ci wystarczyć 😉

 

Reklamy

2 myśli w temacie “I już po Świętach… trochę smutno…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s