Powracam do życia.

Trochę mi lepiej, można powiedzieć, że lepieje. Tak, tak, wyprzedzając Wasze pytanie, przyłużył się do tego Top Gun. Dziękuję też blogerce, Mary Margaret, która uświadomiła mi, że to nie zawsze my starujemy swoją przypadłością/zaburzeniem, ale ona nami… i mimo, że wydaje nam się, że mamy wszystko pod kontrolą, to jednak jest totalnie na odwrót i wpadamy w pułapkę. W związku z tym dałam sobie trochę swobody, Ty też powinnaś Mary 🙂 Dzisiaj dopiero jest dzień, w którym poczułam, pierwszy raz od dwóch tygodni, że żyję… zrobiłam tyle rzeczy, które chciałam zrobić i jeszcze został mi czas wolny, po raz pierwszy czuje, że nie wegetuje, tylko działam. To cudowne uczucie! Mam głowę pełną pomysłów i chęci do działania.

Ostatnie dni Top Gun ze mną przesiedzał i przepisał, było mi jakoś lżej. Chyba też widzi, że niespecjalnie ze mną się dzieje, w końcu, wczoraj, kazał mi iść już spać, bo muszę odpocząć od tego wszystkiego, czyli swoich myśli i obracania jednego tematu w kółko. Dziś też zdałąm sobie sprawę, ze to pierwsze święta, które spędze spokojnie. Zawsze obawiałam się reakcji Pana ze Skrzydłami na święta, bo ich nie znosił, nie cierpiał i całą frustrację za to, że są święta skupiał na mnie. Dlaczego ja tego nie widziałam wtedy? Eh. Za to, że świeciły lampki, których nie chciał oglądać, za to, że ludzie się cieszyli, za to, ze składali sobie życzenia. Dlaczego? Nie wiem, nie wiedziałam też z kim mam spędzać te święta, bo jemu i ta było ostatnio nie na rękę, że musiał do mnie przyjechać. Teraz przynajmniej będę sama, ale spokojna.

man-2933984_960_720

Sprawa z Top Gunem na razie się ani nie wyjaśnia, ani nie cofa, ale generalnie, trochę przyśpiesza. Po jego wczorajszej reakcji, kiedy powiedziałam mu, że coś mu przyniosę, tak się wzruszył tym i zestresował, że aż było widać to na zewnątrz. Znakiem tego, chyba mu zależy… Ta relacja jest taka inna niż te, które miałam. Bardzo oficjalna ale też potrafimy sie bawić razem super, śmiać i mówić absurdalne teksty, jednak kiedy rozchodzi sie o temat damsko-męski nadal jest ta oficjalna wymiana zdań. Nie wiem, co z tym dalej będzie ale pomyślałam sobie dziś, że chyba dobrze jest, jak jest, bo na razie nie potrzebuję kolejnego związku, który się rozleci czy to po 2 miesiacach, czy dwóch latach. Tak, przynajmniej nie będzie aż tak żal, bo przecież nikt nikomu nic nie obiecywał.