Znowu szare dni dopały mnie, ciało snuje się, jak cień…

Nie rozumiem mojej przypadłości, nie wiem, co to jest… Według opinii specjalistów depresji nie mam, była, ale sobie poszła. Mam dda, koniec kropka, ale jak wytłumaczyć to, że niektóre zdarzenia potrfią mnie tak bardzo rozwlić? No tak bardzo… Muzyk nie daje za wygraną, wczoraj zaczął coś do mnie pisać… wspomniał coś o jamniku… przed oczami stanął mi obraz mnie siedzącej w szarym, dużym domu z jamnikiem właśnie, u Pana ze skrzydłami… A potem to już się posypało… Znowu te myśli, że na zawsze będę przecież sama, że odruciłam go bo musiałam, ale przynajmniej był, teraz już nie mam nikogo, z jedej strony go nie chcę, nie chcę, bo to i tak już nie ma sensu, z drugiej sa momnty, ze za nim tęsknię…W tym wsystkim jescze pytanie „dlaczego?” Niby pierwsza poważna „miłość”… ale dziewczyny spotykają na swojej drodze różnych, czasem gorszych, ale żeby trafić na takiego za pierwszym razem, który manipuluje, krytykuje, poniża… To się zdarza w wieloletnich związkach, nie w czasie, kiedy ludzie się dopiero poznają, kiedy są zakochani… eh…I znowu te myśli rezygnacyjne, o tym, ze chciałabym gdzies uciec, bo i tak nic dobrego nie czeka mnie tutaj, teraz… A moje życie jawi mi sie jako wieczna praca, nic więcej… nic poza tym… próbuję się czymś zająć, próbuje choćby się uczyć, czyli to co umiem najepiej… ale czasem jest cieżko. Chciałabym zrobić coś inngo, zupełnie innego… chciałabym zacząć inaczej żyć, poza realizacją siebie brakuje mi czegoś, tak bardzo… O tyle mi lepiej, że zaczęłam oddzielać te myśli od siebie, widzę, keidy przycodzą i dokąd zmierzają. Wcześniej traktowałam je jako swoje, to byłam po prostu „ja”.

Chciałabym też zacząć żyć swoim żyiem, nie czekać wiecznie na ludzi, zająć się sobą, mieć swoje plany, priorytety, zajęcia, zaangażować się w nie dostatecznie mocno, a nie czekać wiecznie na ludzi… Wczorajsza rozmowa z Top Gunem mi to uświadomiła… Choć on sam też popełnił wielki błąd, chcąc zażartować z sfery damsko-męskiej postawił mnie w dośc niezręcznej sytuacji, potem musiał przepraszać. Czasem odnoszę wrażenie, że faceci w większości jednak myślą o jednym… Obruciłam to niby w żart, ale nadal zastanawiam się i nie wiem, co o tym myśleć… czy zrobił to umyślnie, czy zupełnie nieświadomie… Choć zaproponował pomoc, bo niestety dziadek znów jest w szpitalu, na neurologii… Dlatego też cieżej mi się na czymkolwiek skupić, odciać sie od jakiś smutnych myśli. Czekam na piętnasty grudnia. Zostawiam Wam nutkę na dziś, która kołacze mi w głowie…