Wreszcie radość i śmiech…

Poprzedni tydzień był dla mnie ciężki, tysiące myśli wirowało mi w głowie, tych rezygnacyjnych też…Dodatkowo jeszcze zmęczenie, takie całościowe, bo czekały mnie dwa dni na wyjeździe  i mieszkanie w trudnych warunkach, oraz wykłądy po 12 godzin. Drugie dwa na miejscu, bałam się jako to wytrzymam, choć już nie raz wytrzymywałam. Ale najgorsze z tego wszystkiego, że po tych 3 dniach, w ostatnim, miałam się spotkać z Top Gunem, a nie chciałam się tak męczyć przed spotkaniem go. Nie chce, by widział mnie w takim stanie, dlatego było mi też smutno z tego powodu, ale cóż… mus to mus. I tak więc trzy dni spędziłam w całkowitym zabieganiu, a wczoraj nastała ta chwila, dla której chyba warto było poświecić te 3 dni… ale o tym zaraz…

Po rozstaniu się z Muzykiem zapadła między nami kompletna cisza na dwa dni. Nikt do nikogo się nie odezwał. Choć czułam się w tym wszystkim jakoś nieswojo. Nie chciałam go ranić, chyba zraniłam, tak napisał. Musiałam to sobie chyba przemyśleć, przecież na początku było z nim dobrze, potem stał sie jakiś dziwny. W głowie kołatał mi się cały czas ten czas, kiedy to trawa była bardziej zielona a niebo bardziej niebieskie… zakochałam się w nim? Swego czasu… potem jednak to mnie opuściło, nie umiałam, nie potrafiłam, on był jakby z innego świata…ja zasuwałam całe dnie, on nie robił nic… nie umiałam się z tym zgodzić. Nie rozumiałam jego słów, nie wiedziałam o co mu chodzi, keidy przedstawiał mi tylko sweoje strzępki myśli, czułam sie jak w gabinecie, jakbym była jego terapeutą. I wieczne mówienie o śmierci, że kiedyś to zrobi… nie zniosłam tego.

Po dwóch dniach napisał, że zadałam mu tyle różnych emocji… chwilę pogadaliśmy. dszłam do wniosku, że w jakiś sposób go lubie ale na pewno już nie jak faceta może jako kumpla, do porozmyślania o życiu. Teraz… rozmawiamy normalnie i choć on twierdzi, ze już i tak wszystko skończone to jednak czuje od niego, że coś w nim jeszcze pozostało, jakiś sentyment do mnie, jakieś myśli… napisał mi, że nie chce mnie tracić. Nigdy wcześniej nie uznawałam znajomosci po relacji, która miała być trwała, teraz sama nie wiem, w sumie, nic mi nie zrobił. Cóż, napisałam mu otwarcie, że każdy musi szukać swojej miłości, bo zupełnie inaczej ją postrzegamy i tego nie da się przeskoczyć…

Wczoraj zaś spotkałam się z Top Gunem. Ten człowiek chyba ma jakieś dobre fluidy, bo przy nim jestem tak naładowana energią, jak nie byłam przez dwa lata! Nie czułam tego od czasu kiedy spotkałam kowbojów! Przepełnia mnie taka bardzo pozytywna energia! Możemy się pośmiać, pożartować, porozmawiać na poważne tematy, pobawić…

Top Gun zaczął mnie na poważnie i tak zauważalnie podrywać, to też jego koledzy mają niezły ubaw… bo z jednej stroy taki twardziel, a z drugiej coraz to bardziej okazuje mi zainteresowanie i troskę. Chodzi ze mną wszędzie, czeka na mnie, odprowadza, przyprowadza, siedzi koło mnie non stop, a wczoraj nawet robił mi zdjęcia, jak to twierdził, „żeby mieć” 🙂 Wczoraj napisał  mi też tekst, na który nie za bardzo wiedziałam jak mam zareagować, bo zamiast zaimka „ty” wyświetlił mi się zaimek „moja…” i to jest już raczej jednoznaczne, ale trochę mi nie wypadało tej rozmowy ciągnać w takim charakterze, bo generalnie to staram się być na tyle „elegancka” na ile potrafię, gdy kogoś poznaje, a nie „rzucać się” na kogoś nowego, jak to robi dużo dziewczyzn teraz.  Tylko, najlepsze jest to, że rozmawiajac z nim czuje jakbyśmy byli podobni choć w innych zakresach działalności. A może to jego pozytywne wariactwo mnie tak ujmuje? W grupie już i tak wszyscy się na nas patrzą, jak na parę, bo wszędzie nas widać razem… na wykładach i na przerwach. Wczoraj tak poczułam, że mogę się śmiać, bawić, czuć radość, tak bardzo mi brakuje taich momentów w moim życiu… Ale i tak największą zabawę mają jego koledzy :).

girl-1357485_960_720

A apropo kolegów, to przypomniała mi się taka piosenka Oddziału Zamkniętego 🙂

W sumie… też jadamy w barze mlecznym i spacerujemy 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s