Jak grom…

Nasza miłość z Muzykiem spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Nikt z nas się nie spodziewał, że takie uczucia zrodzą się w nas akurat teraz, kiedy i ja i on przeżywaliśmy ciężkie chwile. Kiedy tak bardzo potrzebowaliśmy kogoś, kto po prostu by był… Zawsze, wtedy gdy pięknie i wtedy gdy źle…

Wytworzył się pomiędzy nami ogrom słów, listów, dźwięków, tak ich wiele, że trudno zawrzeć mi tutaj wszystkie wątki jakie się pojawiły, ale jest ich mnóstwo. Potrafimy ze sobą o wszystkim porozmawiać.

Teraz czuje, że moje życie zaczyna się zmieniać w prawdziwą bajkę… Bajkę, która trwa… I choć czasem nie jest kolorowo, nadchodzą ciężkie dni, kiedy i ja i on nie potrafimy powstrzymać łez, to jednak jesteśmy w tym razem. Tylko jego smutki mnie martwią, bo nie wiem, czy to aby nie może zniszczyć całkowicie kiedyś naszej relacji, którą w gruncie rzeczy dopiero zaczynamy budować. Mamy mnóstwo celów i marzeń, pięknych, pełnych czułości, wrażliwości i szalonego spełniania pragnień nawet tych dziecięcych, tych, które gdzieś tam pozostawały nigdzie niespełnione od dzieciństwa, jak skakanie po kałużach czy łapanie motyli… Leżenie na łące i słuchanie śpiewu ptaków, przytulanie drzew, tańczenie w deszczu… To wszystko staje się nagle możliwe.

Poznaliśmy się jednak jako dwójka ludzi o poharatanych sercach, o ciężkich historiach i bolesnej przeszłości. I czasem ani ja ani on nie potrafimy być silni. To taka spevyficzna więź, poczucie, że ktoś ma również bolesne doświadczenia… Może dlatego potrafimy się zrozumieć czasem bez słów? Może dlatego obojgu nam zależy na szczęśliwym i spokojnym życiu? Dlatego mamy podobne wartości i potrzeby?

Historia Muzyka jest goła inna niż moja, ale również obfituje w samotność, ból, porzucenie, depresje, wreszcie skrzywdzenie przez osoby, które miały być tymi najbliższymi. Jakby nie patrzeć na ten blog, coś o tym wiem. Dla niego jednak jestem spełnieniem marzeń, małą osóbką do bronienia i dziewczyną, która sprawia, że świat staje się lepszy, że już nie musi nigdzie biec i się szarpać. Czy to możliwe? Mam w głowie tyle myśli. On ze mną jest, codziennie wieczorem utula mnie do snu i czeka aż zasne, głaszcząc mnie po włosach  i grając mi na gitarze melodie do snu. To kojącez te nasze wieczory…

Jednak po rozstaniu z Panem ze skrzydłami nie czuję się najlepiej. Czasem dopadają mnie rozterki, jakieś wewnętrzne demony… Dzisiaj zemdlałam, straciłam przytomność, nie wiedziałam przez chwile, co się ze mną dzieje, przyjechało pogotowie… Ale po wywiadzie puscili mnie do domu, miałam odpoczywać. Myślę sobie, że muszę jeszcze bardziej zająć się sobą, poświęcić sobie czas. Muzyk przynajmniej ze mną był, to było takie wspierające. Siedział przy mnie, głaskał po głowie, chciał mi towarzyszyć. To było dla mnie tak dziwne, tak nieosiągalne… Mam taką myśl, że to tak piękne kiedy nie muszę już wyczekiwać czułości, bo ktoś po prostu chce tego samego, co ja…                                                persian-poems-3199610_1280