Kiedy niebo runęło na ziemię… Jakbym żyła na bezludnej wyspie…

Wstałam. Dziś z trudem otworzyłam znów oczy. Spadło kielka kropel, ale już jakoś mnie to nie rusza. Z tyłu głowy jeszcze wciąż mam, że powinno być okej. Nie jest. Potem zjałam śniadanie, jakoś zjeść musiałam, choć wcale nie miałam na to ochoty ani siły. Teraz piszę te słowa. Z innego miejsca, z telefonu… Z miejsca gdzie potrafię być bardziej szczera wobec samej siebie. Teraz się zastanawiam, ile dziewczyn jest takich jak ja, które opisują w internecie swoje życie? Multum. Ludzie przechodzą obok nich obojętnie, zazwyczaj…

Wczorajszy dzień był w większości dniem dobrym, burzę przyniósł dopiero wieczór. Dodatkowo jestem wykończona ostatnim miesiącem czasu, gdzie watawałam o 7.00, kładłam się apać o 23.00 i tak cały czas. Nie było mnie w domu, w umyśle, ani w sercu… Nie było mnie nigdze, można by powiedzieć. Teraz… Dlaczego najbliźsi mi ludzie potrafią tak ranić? Właśnie dlatego, że są najbliźsi? Chomiczkowa… Miała być moją przyjaciółką. Poniekąd nią była. W chwili, gdy tu nie pisałam zorientowałam się, że chyba najzwyczajniej w świecie, ma mnie gdzieś. Jeśli jest szczęśliwa, choć trudno mi w to uwierzyć, to mnie nie potrzebuje. Byłam jako prywatna terapeutka… Egzystowałam przy niej jako pomoc, a kiedy tej pomocy nie potrzebuje, zostałam zwyczajnie olana. Było mi przykro, potem czułam na nią zwyczajną ludzką złość. Poczułam się w pewnym sensie zdradzona… Myślałam jednak, że ten temat uda mi się już zostawić. Trudno, chce zniknąć  z mojego życia, niech tak się stanie. Wczoraj znów jednak wszystko wróciło. Kolejny raz zobaczyłam i poczułam coś, czego bym się po niej nie spodziewała. Znów czuję złość, ale i żal i jakąś taką wszechogarniającą samotność…

Panie ze skrzydłami, kolejny raz mi pokazałeś, że nie możesz, nie chcesz mnie zaakceptować… Nie potrafisz… To takie smutne… Tyle czasu przecież już minęło… Tyle wspólnego czasu. Nie rozumiem do końca…

To boli, a najgorsze jest to, że wczoraj po raz kolejny poczułam się, jakbym znowu była sama. Samotna, na samotnej, bezludniej wyspie. Gdzie nikt mnie nie widzi, nie słyszy, gdzie nikt nawet nie chce się zatrzymać  i przycumować na brzegu. Najgorsze jest to, że czuję, że nie mam dokąd pójść…

Ostatnio poznałam parę nowych osób, podejmując się pewnych działań związanych ze studiami. Z paroma mam kontakt nadal, ale nie potrafię jakoś poczuć tej chęci otwartości, możliwości rozmowy… Szczerej rozmowy… Wiem, że głębsza relacja nawiązuje się z czasem o potrzeba zaangażowania obu stron, ale myślę, że jednak miałbym poczucie, że zawracam komuś niepotrzebnie głowę.

Ostatnio przychodzi do mnie też Indianer. W snach, w myślach… powracjaą wspomnienia. Śniło mi się, że go spotkałam. A potem nie mogąc złapać tchu biegłam na oślep po schodch, by go już więcej nie zobaczyć. Całkiem tak, jak gdybym się go bała. Może zraniłeś mnie za bardzo Indianerze? Podobno Cię tu nie ma, podobno wyjechałeś gdzieś daleko od mojego miasta… może nie będę musiała Cię oglądać… Chyba nie chcę. Dlaczego wracasz w moich myślach właśnie teraz? Dlaczego nie pozwolisz spać spokojnym snem?

Jakby to wszystko działo się poza mną, moją percepcją, spostrzeganiem. Jakby to wszystko za każdym razem chwiało moim bezlieczeństwem. Jakby nie było dla mnie na ziemi przyjaznego miejsca? Więc dokąd mam iść? Nikt ze szczerości mnie nie potrzebuje, nie chce, nie pragnie przy mnie być. Czuję po prostu szerzącą się wokół mnie pustkę, której nie potrafię niczym wypełnić… A może nikim…

sand-768783_1280

Reklamy

5 myśli w temacie “Kiedy niebo runęło na ziemię… Jakbym żyła na bezludnej wyspie…

  1. Czasem czujemy się samotni mając mnóstwo ludzi wokół. Też kiedyś stałam się niepotrzebną przyjaciółką ale z perspektywy czasu inaczej na to patrzę, być może dlatego, że obydwie byłyśmy zbyt młode i niedoswiadczone by docenić przyjaźń. Z czasem wszystko się poukłada 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s