Styczeń dał mi w kość…

Styczeń dał mi się we znaki, a szczególnie druga połowa. Nie chcę znów pisać tu wpisów tylko wyjaśniających, bo nie w tym cel prowadzenia blogu. Ale chyba na razie nie dam rady napisać tutaj niczego sensownego. Poza tym, że opuściłam to miejsce, coraz bardziej go opuszczam, czynem i myślą… i nie wiem, jak to się skończy. Pewnie powrócę, może…

Myślałam, że pewne sprawy z (dawnych) lat mam już za sobą, że nigdy do mnie nie wrócą, choć czasem za nimi tęskniłam; że może to już załatwione. Teraz wróciły, były przez chwilę, znowu odeszły, a ja nie za bardzo wiem, co mam zrobić z tym wszystkim. Czasem chciałabym się od tych spraw jakoś uwolnić, zmienić ich bieg, albo zwyczajnie zapomnieć. Pewnie kiedyś powstanie jakiś dzienniczek zapisków, myśl pozbieranych. Bo mam generalnie dwie insprację do pisania: przeżycia i literackie występki. I o ile w tym pierwszym czuję często msutek, to w tym drugim znów presję… Nie chcę tak. To wszystko miało być inaczej.

Chomiczkowa wróciła… a z nią część „dawnego” życia. Zaczynam rozumieć, że coś się od tamtego czasu zmieniło. Tak wiele się zmieniło w ciągu zaledwie niecałych dwóch lat… Nasza historia, o której w sumie tak mało tu pisałam. O Indianerze również. Ostatno myślałam właśnie o tym, że wydarzenia związane z nim mi się już zacierają, powoli, monotonne. Nie umiem już chyba nawet ich przeżywać…ale może to i dobrze. Chomiczkowej, nie mogę pomóc. I choć wiem, że to być może nic by nie dało, chcciałabym jakoś jej pomóc, a mam związane ręce. Znów czuję, że nie mam siły… To wszystko mnie przytłacza. Znowu jestem w jakijś pustce, ogromnej pustce i znowu nie wiem, czy prowadzi mnie ona do przepaści czy może pozwoli mi wyjść na początek jakiejś drogi. Czuję, jak gdyby czas sie zatrzymał. Jakby nic z tego, co dzieje się teraz nie miało znaczenia. Czuję się cholernie samotna…

Nie wiem jak mam odczytywać sygnały Pana ze skrzydłami. Czy on w ogóle o mnie myśli? Jest samolubny i zapatrzony wyłącznie w swoją wizję świata. Kolejna próba rozmowy, kolejne nic nie znaczące argumenty… Nawet nie wiem już do czego prowadzi mnie ten związek. Potrzebuję czegoś, czego jego radykalizm raczej nie będzie mi w stanie dać. Ocenia wszystkich swoją miarą, myśli chyba, że zna receptę na wszytsko, kiedy nigdy tak naprawdę nie był w mojej sytuacji, nie miał podobnej konstrukcji psychicznej. Coraz częściej myślę, że jesteśmy z dwóch różnych światów i są aspekty w których nigdy się nie zrozumiemy. Może łatwiej byłoby się po prostu rozstać? Prościej? Czuję taką przytłaczającą bezsilność…  A najgorsze jest to, że… przez te półtora roku zaczęłam myśleć, że teraz już będzie dobrze, że mam kogoś przy sobie, komu na mnie zależy, kto będzie chciał ze mną być. Ze mną, a nie z tym, co on uważa za słuszne jako postępowanie, wybory, życie. Źle znoszę niepewność, jeszcze gorzej niż słowa obwieszczające mi zmianę czegokolwiek. Z resztą, na to samo wychodzi.

Siedzę i płaczę… i piszę te słowa, pierwszy raz od roku? Ponad roku?

Przyjaciółka wylądowała na ulicy… Wiem, że nie ma nikogo, a ja… ja czuję tylko bezsilność, taką cholerną bezsilność. Chciałam jej pomóc, ale możliwości już się skończyły. Nie tak miało być. To wszystko nie tak. Z tamtych czasów został mi tylko ten blog i wspomnienia, które noszę w głowie i do których czasem wracam. Nie sądziłam, że „zapiszą się” one w mojej gowie tak mocno. Ale zapisały… Wtedy było mi tak strasznie źle. Tak wiem, nie powinno pisać się strasznie, ale wsystko mi już jedno. Muszę z siebie wyrzucić gdzieś te wszystkie emocje. Emocje i myśli kobiety XIX w. Wieku, gdzie wielu ludzi mają wszystko, co im potrzebne do życia, do szczęścia, a nie potarfią go znaleźć, nie potrafią nim obdarować drugiej osoby…

file.kobieta-placz

Reklamy

15 myśli w temacie “Styczeń dał mi w kość…

  1. Przeczytałam ten wpis trzykrotnie i dalej nie wiem, co mogłabym Tobie napisać. Myślę, że żadne mądrości nie są Ci potrzebne, po prostu chcę jakoś powiedzieć „cześć” i powiedzieć, że jestem. W samotności dobrze, gdy nie jesteśmy sami 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Czasami jest tak, że dwie osoby, pomimo, że kochają się szczerą miłością – być ze sobą nie mogą, bo mają odmienne charaktery, i tak naprawdę czegoś innego od życia i związku oczekują. A czasami udaje się te różnice pogodzić, dotrzeć się jakoś – i ludzi takich czeka życie fascynujące i pełne wrażeń. Ciężko powiedzieć, jak jest u Ciebie – ale wychodzę z założenia, że należy być optymistą. Co do Chomiczkowej – czasami rzeczywiście nie da się komuś pomóc, i można mu tylko – mniej lub bardziej – towarzyszyć na jego drodze do życia… albo do upadku. Życie bywa straszne, to prawda.

    Polubienie

    1. Dziękuję. Wartościowy komentarz, z resztą, jak zwykle 🙂 Pozbierałam się trochę z wyizolowania. Tak, właśnie… posiadanie innych potrzeb i inne oczekiwania to zbyt wiele, przynajmniej tak mi się wydaje. Ale, z drugiej strony, nie chciałabym mówić, że czegoś „nie zrobiłam”. Lepiej zrobić, potem odpuścić… Chomiczkowej zaś cieżko pomóc, bo izoluje się i pomocy chyba podświadomie „nie chce”. Niestety Morfku…

      Polubione przez 1 osoba

  3. Dwie osoby nigdy nie są takie same. Nie myślą tak samo, powinny mieć swoje światy. Związek, to zetknięcie dwóch światów, zbliżanie się i oddalanie. Nie można zlać się ze sobą, być cały czas bardzo blisko, bo zabraknie powietrza.
    Twoje posty są jak sinusoida. Bardzo dobrze, albo dno. Świata nie zmienisz, ale to Ty odpowiadasz za swoje życie. I to nie jest rozumowanie w kategoriach dobry – zły. Raczej: cierpiący – szczęśliwy. I tego drugiego Ci życzę. 🙂
    Pozdrawiam.

    Polubienie

  4. Żeby tak życie za milion łez dawało jeden uśmiech, to warto było by te łzy wypłakać…Ale niestety nie daje…Jak nikt wiem co to smutek, wiem co to ból, samotność i wiedz że myślami i sercem jestem z Tobą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s