Zakochałam się w tej piosence…

Zakochałam się w tej piosence wczoraj jakoś, wieczorem…

Po mojej głowie wciąż krążą myśli…

Zła noc…

Źle się czuję… fatalnie… w nocy wymiotowałam, prawie pół nocy. Mało snu, za mało… Chciałabym odpocząć. Tęsknie za panem ze skrzydłami, który przyjedzie dopiero na wakacyjny wyjazd. No i powoli, baaardzo powoli, rozkręcam pisanie na na drugiej stronce, którą poświęcam moim tekstom. W sumie to tylko to mnie dzisiaj choć trochę cieszy, bo czuje się źle, bardzo źle…

Wczoraj były moje urodziny. Ludzie są dziwni, jakieś dwie kobiety, których nawet dobrze nie znam wysłały mi życzenia… Zastanawiam się po co?  Bo tak wypada? Pewnie tak…

Czekam już na wakacje…

;(

Powrót do pisania jak wzniesienie się myślami ponad ziemię…

Ostatnio, pod wpływem paru przeczytanych stron z mojej jednej z ulubionej i wspominanej we wpisach na blogu książek, stwierdziłam, że lepiej czułam się kiedy jeszcze pisałam swoje własne wiersze i eseje nie mające związku bezpośrednio z moim życiem,  może i te mające, ale bardziej twórcze niż to, co piszę o sobie na Bluesowych Opowieściach, to jest można by powiedzieć taki mój pamiętnik, na dobre i złe dni, o prywatnych przeżyciach i teraz już jest dostępny tylko dla nielicznych. W związku z tym, co powyżej, wzięłam się za pisanie, czytanie i wszystkie literackie rzeczy, które kiedyś mi towarzyszyły, a które teraz odłożyłam na jakiś czas. No i zupełnie spontanicznie powstała stronka- blog, na której będzie można przeczytać to, co piszę. Moje wiersze, eseje, niektóre nawet ze starego blogu, bo myślę, że ten obraz tego blogu już dawno się gdzieś kreował w mojej głowie, ale zawsze nie wiedziałam dokładnie, jak ma wyglądać, co ma tam się znaleźć… No i wczoraj stwierdziłam, ze pod wpływem pewnej książki, wiem, że chce pisać i mieć takie swoje miejsce, gdzie będę mogła to jakoś pozbierać. I tak powstała moja nowa stronka.

Wstawiam link do niej w pasku bocznym, po kliknięciu na konia pomiędzy ciemnymi chmurami, powinna się otworzyć 🙂

Cieszę się z tego i mam zamiar ją dalej prowadzić, może jakąś tam publiczność kiedyś zdobędę swoimi wierszami, esejami i tekstami…

Poranek i świeża ja….

Długo mnie tu nie było,  oj długo…  Przez ten czas spory między mną a panem ze skrzydłami zniknęły całkowicie i mam wrażenie,  że spowodowalo to to,  iż jeszcze bardziej się do siebie zbliżyliśmy zamiast się oddalać…  Zakończyłam pierwszy rok studiów i…  Muszę przyznać,  ze stoje w miejscu.  Mam wrażenie jakby świat stanął  i na coś czekał i choć lubię upalne dni to jednak wydaje mi się,  że one to potęgują. Ekipa pojechała na wakacje,  ta stara…  Z tamtego roku,  biegają i nie mają wody do picia,  super wakacje…  Eh…  Dobrze,  że nie zdecydowalam się z nimi jechać. Nie odpoczęłabym kolejny raz.  Mieliśmy za to jechać z panem ze skrzydłami na wakacje,  a potem z łapaczem krokodyli na pokazy, jednak dziś rano napisał  mi,  iż szef zmienił  zdanie i jednak nie da mu wolnego, eh…  Co za dziwni ludzie…  Szkoda…  Bo świetnie się z nimi bawiłam i chciałam pokazać mojemu ukochanemu jak sie fajnie można bawić tak naprawdę na jakimś krańcu świata…  Siedzę jeszcze w lóżku i zastanawiam się co by tu robić.  Ten blog powoli upada,  a przynajmniej tkaie mam wrażenie,  że coraz mniej osób tu zagląda…  Mam nadziję,  ze juz nie dlugo…  Kiedyś,  wzasadzie to przedwczoraj…  Tak spojrza) am na to cl w internecie zamieszczają różni ludzie i puknęłam się w głowę… Wstawiają tam takie bzdury a ja się dręcze i męcze gdy chce napisac cos madrzejszego…  Eh,  dziwne ze mnie stworzonko…  A tak w ogole,  jaka jest wartość czegos napisanego w sieci w stosunku do naszej psychiki i przezyć?  Niska…  Przynajmniej w mojej opinii…  Bardzo niska…  Ludzie mysla,  ze się tka kreują wInternecie,  tym czasem nie da się tam zapisać jedej dziesiątej tego kims tak naprawdę są w zyciu rzeczywistym…  Ale tak malo z nich chyba to wie i zdaje sobie z tego sprawe… Wczoraj udana jazda na koniu,  powoli zaczynam lapac o co chodzi w ttch wszystkich figurach,  ktore wykonuja lapacz i ta jego ekipa,  nie jest to jakos baaardzo rrudne,  trzeba miec tylko cholernie dobra i wycwiczoną równowagę.  A tak po za ttm to…. Odkrywam wxiąż swoja niedoskonalosc i coesze sis tym bo to jedna z najpiekniejszych rzeczy moc zaczac akceptowac siebie.  Swiat jest piekny,  ale nie idealny…  Znów wracam do The Doors i nachodzi mnie chec napisania czegos…  Tak bez zastanowienia sie dluzszego…  Zycie spontaniczne jest duzo lepsze,  niesie zesoba mniej męki i zmarnowanego na planowanie czasu…  Chyba pora cos zjesc, choć upał daje się we znaki i bardziej chcę się pić niż jeść…  No i czekać na wiadomosc pana ze skrzydłami,  raczej smutną wiadomość….