Sen

Dziś w nocy śnił m się Łapacz Krokodyli. Może przez to, że o nim wczoraj pisałam? Większość dnia wczorajszego spędziłam nad projektem, który szczerze powiedziawszy, nie wiem, jak wypadnie.

W moim śnie był taki zadowolony, miał na sobie taką niebieską kurtkę i kapelusz. Potem przyprowadził za rękę swojego synka… Nagle przenieśliśmy się na jakiś występ, znani ludzie, znane zwierzęta, wir i szum wokół, galopujący chaos, jakaś kobieta zapytała mnie kim jest. Nie wie czemu, uśmiechnęłam się tylko do niej, nie odpowiadając.

Potem szłam gdzieś w wysokie góry, odwróciłam się, zobaczyłam, że za mną idzie. Spojrzał się. Nie mogłam wypowiedzieć ani słowa, przez cały czas zastanawiając się, skąd się tu wziął…

Moja wyobraźnia czasem wariuje, zestawia świat rzeczywisty z nierzeczywistymi wrażeniami, marzeniami czy myślami. Od zawsze tak było. Kiedy teraz tak patrzę, to moje życie jawi mi się jako pasmo moich wyobrażeń względem rzeczywistości. Zawsze bowiem byłam lekko oderwaną od świata marzycielką, pragnącą za wszelką cenę trzymać się racjonalności…

Mam  dzisiaj ochotę na coś nowego, szalonego, nietuzinkowego, na popłynięcie gdzieś swoimi myślami…

Reklamy