Hasło na blogu oraz powrót Łapacza Krokodyli i całej trupy…

Witajcie! Teraz już spokojnie mogę powitać tych, którzy są jakby ze mną od powstania tego blogu i nie przestają mnie czytać. Wyróżnienie? Nie chciałabym nikogo wyróżniać, po prostu, tych parę osób mi wystarczy. Kilka dni temu podjęłam decyzję o założeniu hasła na blog.

Wracam po krótkiej nieobecności…  Przywalili mnie stertą materiałów, projektów, badań psychologicznych, bo przenieśli nas na 3 rok studiów w zakresie materiału jaki mamy zrealizować. Jest tego mnóstwo, grupa nic nie chcę robić, nie chcę sobie pomagać, jest dennie, ogólnie proszę i piszę do nich aby się zainteresowali ale zero reakcji.

Dużo się ostatnio wydarzyło w życiu osobistym, a to Pan ze skrzydłami wymaga uwagi, a to…

Odezwał się po raz drugi Łapacz Krokodyli. Znów, po tygodniu, tak po prostu, bez cześć, bez przywitania. Chodziło o zdjęcia z pokazów, które mam…potem jednak rozmowa zeszła na inny tor. Popisaliśmy trochę…

Potem dołączyli pozostałe chłopaki z jego sportowej trupy.

Ma być w tym roku jakiś przełomowy rok w ich pokazach jazdy konnej, kaskaderki na koniach. Dowiedziałam już jestem „przygarnięta” jako stały bywalec pokazów, na których on jest, no więc dostałam zaproszenie od niego…

Czy pojadę…?

 

Dziwnie się jakoś czułam odpisując na kolejne wiadomości. Choć to tylko „znajomość”, to jednak jakoś niepozorne zdarzenia zeszłego lata, o których nikt otwarcie nie powiedział nigdy, (jak to określił  zgrabnie Morfeusz- „mięta przez rumianek”) gdzieś tam są…i myślę, że on o tym wie, choć nie wiem czy tak akurat to odbiera.

 

O Łapaczu Krokodyli czy też Kowboju ( zapraszam do wpisu z dedykacją dla Lenki z realnie-lb.blog.pl) pisałam kiedyś:

Z Łapaczem Krokodyli to… długa historia… Poznałam go na wakacjach i był jedyną odskocznią od tego, co przeżywałam wtedy z M. Moja rodzinka też nie specjalnie wyrażała chęć przebywania ze mną, a , że nadarzyła się okazja porozmawiać z największymi w Polsce gwiazdami woltyżerki konnej, no to… poszłam sobie do nich. I w sumie… wszystko zaczęło się od rozmowy. Nie sądziłam, że są to tacy otwarci, życzliwi i mili ludzie. Byłam w szoku. I tak od rozmowy do rozmowy, o koniach i innych pierdółkach… w pewnym sensie zaprzyjaźniliśmy się, choć nie wiem, czy mogę to tak nazwać… W pewnym sensie miałam wrażenie, że był to niewielki podryw, bo przyznać trzeba, że piękny z niego facet. Choć nie wiem, czy to pasuje… przystojny jest zabójczo, tyle. 😛 No i świetnie jeździ konno, już nie wspominając o tym, że potrafi np. jechać na koniu głową w dół, trzymając się tylko na rękach, z nogami wyprostowanymi w górze i to w szybkim galopie. Hm… I o dziwo w ogóle się tym nie szczyci. Bardzo fajni ludzie 🙂 Jeśli się zna to środowisko i wie co i jak, jaki stosunek mają ludzie, którzy się wybili,( a w większości są to zatwardziali buce lub wymądrzający się instruktorzy), na prawdę, potrafią zadziwić nie tylko jazdą ale i usposobieniem oraz nastawianiem do ludzi i zwierząt. (…) Po raz pierwszy od długiego czasu poczułam się po prostu fajnie. Gwiazda jeździectwa  może się ze mną bawić, rozmawiać, śmiać, żartować, po prostu… miło spędzać czas. Co tam jeszcze w tej relacji miało być lub było to… nie zostało nigdy powiedziane, więc nie będę tego ugłaśniać 😛  Są sytuację, nie do końca „jasne”, a i tak zainteresowani wiedzą o co chodzi. Ale czy tak było, czy nie? Nie mnie to osądzać, ja mogę tylko za siebie mówić, a być może troszkę go pokokietowałam, choć normalnie tego nie robię w stosunku do facetów. Ale oczywiście to własnie ta sfera, do której się nie przyzna 😛 Choć najdziwniejsze było to, iż nie dał nic po sobie poznać, że…. ma dzieci… Dowiedziałam się potem, dopiero z innego źródła… Pojechałam na jeszcze jeden występ, wybawiłam się wtedy w gronie koniarzy, pooglądałam co ludzie potrafią robić z końmi, no i oczywiście zobaczyłam Łapacza 🙂 I choć wiem, że z tego nic większego nie będzie, to jestem mu baaardzo wdzięczna, i uwielbiam spędzać czas w tym gronie. To są tak zakręceni, pozytywni wariaci, eh… za każdym razem nabieram energii do życia, łapie ją, a nawet czerpię całymi garściami.” 

france19

Ucieszyłam się jak dziecko, nie wiem, lubię go… tak po prostu.

Niestety, Pan ze skrzydłami zaczyna coś węszyć pismo nosem i choć niczego złego przecież nie robię to jednak podjęłam decyzję o… założeniu hasła na blog. Są tutaj bardzo osobiste treści, a po co ma dojść do niepotrzebnych nieporozumień między nami, gdyby on to znalazł no i osoby z którymi mam kontakt obecnie. Jest to też dobre rozwiązanie ze względu również na moją obecną dzialalność piśmienniczą, którą chcę jakoś rozwinąć, czy to w sieci czy też pza nią.

Chcę się cieszyć tym wszystkim co jest dokoła a nie robić sobie problemów. Po za tym, blog ten już swoje świetne chwile przeżył i wystarczy mi teraz kilka najbliższych osób. Tak jak już pisałam, chciałabym też w blogosferze rozwinąć inną działalność niż „wyżalanie się na blogu”. A za dużo znaków charakterystycznych mam. Konie, pokazy, pisanie wierszy, to wszystko mnie w pewien sposób „zdradza”, pozwala na rozpoznanie, jeśli ktoś zna mnie osobiście.

Reklamy

2 myśli w temacie “Hasło na blogu oraz powrót Łapacza Krokodyli i całej trupy…

  1. Właśnie rano weszłam na skrzynkę mailową i tam mail, że założyłaś hasło na blogu. Zastanowiłam się dlaczego. Teraz już wszystko jasne ;). Będziesz spokojniejsza ;). Osobiście nie chciałam, żeby ktoś z najbliższego otoczenia wiedział o moim blogu. Przy poprzednim powiedziałam kilku znajomym, że mam, pokazałam nawet jednej osobie. Wiedziałam, że tam nie zajrzą, bo nie mają adresu, no poza tą jedną osobą, ale ona też tam nie zajrzała, co w sumie wyszło dla mnie na plus. Wszystkiego dobrego. 😉

    Polubienie

    1. Będę się czuła bezpiecznie pisząc na blogu, a to najważniejsze. Kiedyś przychodzi taki moment, że trzeba coś w pewnym sensie „zamknąć”, żeby rozpocząć coś nowego. Chyba to ten czas, bo od dłuższych już dni czuję wyraźną chęć zmiany. Może to i potrzebne. Jakoś lepiej się czuję z tą decyzją. „Coś się kończy żeby coś innego mogło się zacząć.” Takie słowa kiedyś powiedział mi mój były polonista, o którym jeszcze tutaj nie wspomniałam, ale z pewnością kiedyś wspomnę. Ludzie są w dzisiejszych czasach bardzo dociekliwi, potrafią szukać i grzebać, aż znajdą… Eh.
      Nawzajem 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s