W poszukiwaniu… Mały powrót do działania!

Rano wyprawiłam Pana ze skrzydłami do szkoły. Fajnie mieć dla kogo wstać. Z drugiej jednak strony nie chciałoby mi się wstawać tylko po to, by robić kanapki. Jest poranek w niedzielę. W domu rano było bardzo zimno. Wczoraj zrobiłam jeden z większych kroków, aby nie dać się monotonni i brakowi motywacji. Małymi kroczkami idę do przodu, coś zaczyna się dziać. Mozolnie i powoli, ale jednak. To mnie cieszy. Muszę w tym wytrwać. Muszę, inaczej wszystko pójdzie na marne. Muszę nauczyć się coś zaplanować i dokończyć to. Teraz to jest ważne.

Już sam kolejny wpis na blogu, jaki pojawia się tutaj przez kolejny dzień z rzędu jest tam jakimś małym działaniem i wyrazem motywacji, wiec nie jest źle 🙂 Wczoraj wieści z frontu, że grupa nawet i beze mnie się sypie. Pojedyncze jednostki z niej odchodzą, odlatują. Wiadomo, każdy na dobrą sprawę ma swój świat, myślałam jednak, że dłużej to potrwa. No cóż, zapewne jeszcze się ułoży zgoła inaczej między ludźmi, jeszcze tyle czasu przed nami.

Znów omijam prę wydarzeń, o których miałam tutaj pisać. Muszę nadrobić. Wczoraj poszłam śladem tego wilka, gdyż nie dawało mi to spokoju. Wychodzi na to, iż sobie wędrował po prostu  i tylko tutaj przechodził, choć nie jest do końca powiedziane, że to wilk… Jednak nie spotkałam tak dużego psa w okolicy do tej pory. Dla unaocznienia wstawiam zdjęcie, jednak ślady znalezione przeze mnie są dużo większe…

Closeup of Coyote tracks in snow Hemmingford,Quebec,CanadaDoszłam do miejsca gdzie ślad się gubi. Stopniało już za dużo śniegu i nie byłam w stanie iść dalej, mogę tylko przewidzieć, gdzie wybrał się zwierz. Śladów jednak nie ma tam, gdzie są otwarte przestrzenie, co również mogłoby wskazywać, iż mógł to być wilk, no i idzie raczej… w linii prostej. Ciekawe… Prócz tego wszystko w lesie zdeptane jest przez jakieś małe ślady saren lub też dzików, dlatego łatwo się pogubić przy podążaniu za jednym tropem.

Tropienie jest fajne, jednak pragnę już wiosny, tych rozkwitających drzew, tej zieleni wokół, słońca na co dzień, miękkiej trawy, ciepła… Tęsknię za ciepłymi porami roku. Brakuje mi tego. Wtedy zaczynam inaczej żyć, większość czasu mogę spędzić na zewnątrz na jakiejś aktywności bądź też po prostu podziwianiu krajobrazów. No i brak mi tych cudnych, czerwono-złotych zachodów słońca, podczas których tworzy się tak specyficzna aura… i mogę poczuć, że żyję, bo potrafię się zachwycić.

8 myśli w temacie “W poszukiwaniu… Mały powrót do działania!

  1. Cześć, Bluesowa, kopę lat, można by rzec:) Lubię powiedzenie, że nawet najdalsza podróż zaczyna się od małego pierwszego kroku:) Pójść śladami wilka – widzi mi się to jako najlepszy z możliwych początków, początek o symbolice bogatej, i…:) Jestem na bieżąco z Twoimi wpisami, z tym, co się u Ciebie dzieje. Zmiany z tego, co widzę, zaszły nieoczekiwanie, szybko, i są pozytywne, chociaż nie jestem pewien, czy byłaś na nie do końca gotowa, zważywszy na niektóre rzeczy które napisałaś (np. ”Pan ze skrzydłami – postać, która autorkę kocha, jak na razie z wzajemnością” – to ”jak na razie” brzmi bardzo boleśnie, skrzypi jak otwarta furtka za którą biegnie ścieżka w kierunku przeciwnym niż ten, w którym idziesz aktualnie pod ramię z Panem ze Skrzydłami). Pisałaś też, że Twój facet nie rozumie wszystkich Twoich stanów – myślę, że to jest całkowicie normalne, że nie należy przywiązywać do tego zbyt dużej wagi – ludzie docierają się powoli, wypracowują wzajemne porozumienie. Z czasem niemal na pewno będzie lepiej:) Tak jak Ty, ja również od kilku miesięcy zaniedbuje blogowanie – nie w sensie publikowania, bo to robię nadal dość systematycznie, tak samo pozostaję na bieżąco z ulubionymi blogami (wybacz, ale nie mogę dodać Cię do tej zakładki na blogu – rzeczony widget nie chce przyjąć żadnego bloga, ani nic nie mogę z niego usunąć, co jest ewidentnym błędem na stronie, których to błędów na wordpressie jest ostatnio coraz więcej), ale przez 4 minione miesiące dodałem tylko 25 komentarzy innym użytkownikom. Pracuję intensywnie nad swoją książką, mam już ukończony pierwopis w 75% (90 tysięcy słów prozy w dwóch nowelach), i do końca maja taka sytuacja będzie się raczej utrzymywać. Potem pozwolę sobie odetchnąć, i znów zabawię intensywniej na blogosferze, czego przyznam, że mi brakuje:)

    Polubienie

    1. A no kopę 😉 Bardzo się cieszę, iż do mnie zajrzałeś. Myślałam już, że zapomniałeś o moim blogu, bowiem od dłuższego czasu nie pojawił się żaden komentarz ani odzew, widniały tylko wpisy na Twoim blogu, które czytałam sobie, nie pisząc jednak niczego, gdyż brakło mi najzwyczajniej w świecie motywacji. Musiałam gdzieś… uciec? Być może. Miło mi czytać, iż przeczytałeś moje wypocinki i na bieżąco jesteś 🙂 Choć może śmiesznie to zabrzmi, ale ludzie w blogu to taka w pewnym sensie grupa „wzajemnej adoracji” i wsparcia. Porównać by to można do grupy terapeutycznej na dobrą sprawę 🙂
      Zmiany zaszły w moim życiu i to bardzo nagle. Czy byłam na nie gotowa? Myślę, że ludziom z takiej grupy społecznej jak moja, ciężko przygotować się na zmiany, ciężej się także w ich odnaleźć. Są to ludzie skrzywdzeni będąc „wśród ludzi”, z tego wypływa właśnie wiele lęków, stanów irracjonalnych, pisania scenariuszy, oczywiście tych czarnych. Też myślę podobnie, relacja, porozumienie tworzy się z czasem, wzajemna obserwacja i zaufanie. Choć podejrzewam, że może być z tym ciężej, bowiem Pan ze Skrzydłami jest dość… specyficzny. Nie zmienił jak dotąd swoich poglądów, a jak na razie jest „no human”. Czasami mnie to wkurza, bo jak można głosić, iż ” nie powinno się być emocjonalnym, a emocje trzeba przeżywać w spokoju.” W pewnym sensie tak. O tyle jednak nie potrafię tego zrozumieć, iż miałam inne doświadczenia. Inaczej działałam do tej pory.
      On potrafi zakończyć jakąś relację bez większych emocji, ot tak, działa bardzo racjonalnie. Choć nie wiem, czy ze mną potrafiłby postąpić tak samo… Mam takie przeczucie, że raczej nie, ale pewności nigdy nie mam. Stąd też czasem jesteśmy jak dwie zupełnie różne od siebie planety. I czasem się tak zastanawiam, na czym się to cholera trzyma? 😉 Z drugiej strony cieszę się, że mam koło siebie osobę z którą mogę o wszystkim porozmawiać, która jest w stanie przyjść i po prostu mi powiedzieć o tym, o myśli na wiele tematów, w tym o tych trudnych tematach…Tak otwarcie i po ludzku, to cenne 🙂
      Tak, wiem, ten widget się psuje, nie można blogów dodawać ani skasować. Lepiej jest dodać odnośniki, tam zrobić zakładkę „ulubione blogi” i dodawać tam adresy tych blogów, które chcemy czytać.
      Widzę, że praca wre. Będę więc trzymać kciuki, oby coś z tego wyszło! 🙂 Jakieś dzieło… I wiesz… jeden egzemplarz już rezerwuj 🙂 Z autografem koniecznie! 🙂

      Polubienie

      1. Okaże się, czy coś z tego będzie – ale jeśli się uda, to masz jak w banku egzemplarz w moim wypisz-wymaluj napisanym jak kura-pazurem autografem;) Jak już musisz pisać czarne scenariusze bo taka Twoja natura, to pamiętaj chociaż, żeby robić to różową kredką;) Mnie życie przyzwyczaiło do szukania w logice podpowiedzi co do tego, co powinienem czuć, i potem czucia tego na całego (choć zdarza mi się czuć rzeczy, które rozum podpowiada mi, że czuć ich nie powinienem, że serce z umysłem nie chcą współpracować, a ja – cóż mogę – żywy poligon dla ich batalii?). Muszę ze zdziwieniem przyznać, że nigdy nie miałem styczności z osobą o usposobieniu Pana ze Skrzydłami – który, jeśli dobrze rozumiem, jest chłodnym logikiem, traktującym życie być może trochę nazbyt jak preparat badawczy. Na pewno relacja humanistki z umysłem ścisłym o żelaznej konsekwencji musi być intrygująca:)

        Polubienie

      2. Ba, musi się udać! Cele i marzenia są po to, by je realizować. Nie chciałabym ich pisać, już nie, niestety przeszłość naznaczyła moje życie dość mocno. Może kiedyś zniweluje u siebie planowanie i to planowanie czegoś złego. Zakładanie wizji, kiedy mój świat znów upada. Ciężko mi jest dziś komuś zaufać. I choć osoby z mojego otoczenia postrzegają moją przeszłość jako problemy nastolatki, która tworzy sobie swój własny, nieistniejący, nieznaczący świat, ja wiem, że wbiły się gdzieś w moją duszę i schematy reagowania niczym sztylet.
        Hm… też nam to uczucie, kiedy całą piersią wydaje Ci się, iż czujesz coś, co jest złe, niedobre i wstydliwe. Wydaje Ci się, iż nie powinieneś tego czuć, bo to uczucie bądź emocja Cię zgubi. To taka szarpanina, nie masz takiego wrażenia? Wtedy, kiedy to się dzieje, ja nie czuję się zbyt dobrze, czuję… zwykły wstyd za swoje odczuwanie. Na szczęście ostatnio mniej tego się we mnie pojawia.
        Tak, Pan ze skrzydłąmi to urodzony logiczny typ „młodego naukowca”, który w duszy pragnie zrewolucjonizować świat, wytłumaczyć istniejące zjawiska, z całych sił trzymać się nauki, która… wprawdzie mówi nam wiele… tego nie da się pominąć. Jest „zakochany w nauce”, to trzeba przyznać. Czy chłodny? Nie przeżywa sytuacji tak samo jak ja, podchodzi do nich z większym dystansem i nutką ironii. Choć, w stosunku do mnie o dziwo chłodny nie jest 😀 Co zadziwia… Być może jest intrygująca… i niecodzienna, choć w moim otoczeniu jest idealny przykład. Mogę obserwować jak matematyk może wytrzymać z plastyczką przez kilkadziesiąt lat…

        Polubienie

  2. Hej. 😉
    U mnie już śniegu nie ma, ale jak był to też się przyglądałam śladom zwierząt. Wilki podobno zaczęły się pojawiać w niektórych regionach i chyba u mnie też. Pięknie groźne zwierzęta. Już blisko do wiosny. 😉

    Polubienie

    1. Widzisz Lenko, ja bardzo lubię chodzić na spacery. Wyciszam się wtedy i mogę pobyć wśród natury. Zabrudzonej truciznami, bo w takim rejonie żyję, ale jednak natury. To mnie uspokaja i daje mi nadzieję, na to, że świat gdzieniegdzie jest piękny 🙂 A widziałaś takie podobne ślady? Wędrują pewnie za jedzeniem 🙂
      Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

      Polubienie

      1. Też uwielbiam spacery. Spacer to same korzyści, chyba że jakiś samochód ochlapie… To wtedy nie xd. Takich śladów akurat nie widziałam. W mojej okolicy raczej się nie spotyka wilków, ale właśnie słyszałam, że pojawiły się ok. 40 km dalej.
        Dziękuję. Miłego wieczoru, Bluesowa. 😉

        Polubienie

      2. Wszystko od tego zależy gdzie się spaceruje… Ja wolę chodzić po lesie, zdecydowanie. Nie po ulicy, jeszcze ruchliwej, kiedy auta przejeżdżają z hukiem. Nie lubię takiej atmosfery. Wolę ciszę i spokój lasu, albo jedynie szum drzew. W mojej okolicy też nie było wilków nigdy, pierwszy raz w życiu widziałam takie ślady, niektóre były ogromne, aż przerażały swą wielkością.
        40 km- mogą jeszcze do Ciebie przyjść. Chciałabym zobaczyć kiedyś takiego na żywo. Piękne to są zwierzęta. Na szczęście na wiosnę jadę z Panem ze skrzydłami do zoo. Może uda mi się jakiegoś zobaczyć z bliska, choć na wybiegu, ale wiem, ze to nie to samo, niestety 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s