Trudne oczekiwanie

Pogoda nas ma w tym tygodniu nie rozpieszczać. Ogólnie za oknem jest okropnie. Jedno spojrzenie przez nie wystarczyło, abym zaszyła się dziś w domu, z laptopem i… pisała. Może napiszę to opowiadanie o którym Ania S. pisała na swoim blogu jakiś czas temu? W końcu do końca października czas jest, a pomysłów mam mnóstwo, tylko, że… jak to ubrać w całość? Hm… zastanawiam się nad jakąś pożyteczną fabułą… Dużo się ostatnio wokół mnie dzieje, dużo planów, przemyśleń, sytuacji i obserwacji. Czuję, że mam niedosyt pisania. Nie tylko tego tutaj na blogu, ale również kawałków tych, które w jakimś tam, małym stopniu mogę nazwać zapiskami na wyższym 1279832323_by_Kris01_600poziomie niż pamiętnikarskie gnioty, jakich w sieci pełno (w tym moich). Ale jak się człowiek podzieli czymś ciekawym, fajnym albo okropnym, to lepiej mu jest.  Tak… ten blog zdecydowanie w większości stał się blogiem-dziennikiem, ale też taki poniekąd miałam zamiar. Gaź, mydło i powidło! Tylko trochę dziwnie mi tutaj wplatać jeszcze rzeczy, które piszę prócz przemyśleń.

Myślę też nad tym, co ma się wydarzyć… Czekałam na to cały miesiąc, teraz minie jeden dzień i całe oczekiwanie ze mnie zejdzie i gdzieś powędruje. To z jednej strony smutne, bo oczekiwanie  może być w pewnym sensie motywacją do działań, z drugiej zaś strony towarzyszy mi lęk, bo nie wiem, czego mogę oczekiwać. Powoli jednak chyba przełamuję ten lęk. Powiedziało się A i B, to trzeba powiedzieć i C. Choć to będzie dużo kosztować… Łapacz krokodyli podobno ma być, więc zapowiada się naprawdę ciekawe przedstawienie…

Sama nie wiem, czy dobrze robię, czy moje działanie ma jakiś większy sens. Może to tylko skutkizeschizowania na dobre? Tak, to jest wariackie… Napływają zewsząd wątpliwości i każdy dzień zbliżający mnie do tego wydarzenia przynosi niepewność. Niepewność odepchnięcia. Stary schemat. A tyle razy powtarzałam sobie, jadąc na wierzchowcu, że to bujda. Na razie w mojej głowie toczy się walka. Walka pomiędzy tym, co słuszne, a tym, co mną powoduje. Słuszne w znaczeniu otaczającego mnie, hermetycznego świata. 

Teraz żyję przygotowaniami gdzieś w głowie, trochę rozpraszają mnie studia i to, co dzieje się w domu. Hermetyczny świat, zamknięty niczym na klucz. Samowystarczalny… Nikt tu nie ma nic do powiedzenia… Zatracony kontakt z rzeczywistością. To ciężkie. Wczoraj już nie wytrzymałam tego panującego wokół napięcia. Popłynęły łzy, pierwsze od kilku miesięcy. Tak dawno nie płakałam. Czasem przypomnieć sobie smak łez jest czymś bezcennym. Wróciło uczucie bezsilności… dobrze, że na krótko, dziś już tego nie czuję. 

Zabieram się za pisanie czegoś… 

6 myśli w temacie “Trudne oczekiwanie

  1. Oczekiwanie na coś u mnie również wiąże się z niepewnością. Czasem, żeby nie zwariować mówię sobie: Będzie, co ma być. I jakoś to pomaga, już to oczekiwanie traci trochę na znaczeniu, głowę zaprzątają inne sprawy. Płacz ma działanie oczyszczające, więc dobrze czasem popłakać. 😉 Ale tylko czasem. 😉

    Polubienie

    1. To, co piszesz jest prawdą, w części sytuacje zależą od nas samych, w części nie, dlatego dajmy z siebie dużo, ale bierzmy też tego trochę, co życie przyniesie. Na innych wpływu nie mamy. U mnie jednak te lęki są niezależne ode mnie, taki już uraz, po tym, co w życiu przeszłam…
      Co do łez… czasami kiedy sobie popłaczę poczuję ulgę, więc chyba ma, ważne, żeby się w tym płakaniu na dobre nie zakręcić. Wiem, co mówię 🙂 Dobrego wieczoru! 🙂

      Polubienie

  2. U mnie wczoraj lało całą dobę… dziś przyszedł wiatr rozgonił chmury i mam piękne słońce …. którego i Tobie życzę . 🙂

    Łzy podobno wypłukują z organizmu hormony stresu ,pozwalają wyładować emocje i uspokajają. Mam nadzieję , że i Tobie przyniosły ulgę . Czasem dobrze jest móc się wypłakać.
    Lęk przed odrzuceniem , hermetyczny świat , który otacza … a może to Ty zamykasz się na otaczający świat ? Smutne to co piszesz , a może to tylko ja nie bardzo rozumiem tekst bo nie wiem co naprawdę Ci w duszy gra . Pozdrawiam i życzę Ci więcej zaufania do siebie samej. Zaufaj sobie i dokonaj takiego wyboru , który przyniesie Ci spokój .

    Polubienie

    1. U mnie pogoda jest podobna. Tak, czasem dobrze, ważne, żeby nie za dużo. To chyba były łzy z bezsilności… Bo wobec niektórych jestem bezsilna. Nie Mercedes, nie zamykam się, to inni go dawno temu zamknęli, w swoich wyobrażeniach, w swoich ideałach, z których nie ma ucieczki. Wszystko co inne jest… złe, a ja jestem inna.
      Hm… jakbym za to miała wybrać to, co przyniesie mi spokój… wybrałabym ryzyko. Jeśli stracę, to trudno, widocznie tak musi być, takie tez jest życie, ale jeśli nie zaryzykuję nigdy nie osiągnę spokoju, bo będę wiedzieć, że mogłam zyskać. Dziękuję za to pytanie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s