Coś złego się dzieje – o młodzieńczym dorastaniu…

Wieczorne pisanie bez zagnębiania się, to lubię. Dzisiaj się trochę pozagnębiałam, bzdurną sprawą tak prawdę mówiąc. No ale cóż, perfekcjonizm o sobie znać daje. Tymczasem teraz zajmuje moje myśli inna sprawa. Coś złego dzieje się z Małą. Podobnież napisała sobie coś na ręce żyletką. Nie chce natomiast powiedzieć nikomu o co chodzi. Ostatnio zmieniała szkołę i co się z tym wiąże środowisko. Może ciężko to znosi. Żal mi jej… nie umieją się nią zająć. Ja jestem jakby z drugiej strony tej zbieraniny, a do ich spraw rodzinnych się nie mogę wtrącać, z resztą nie chcę, więc niczego konkretnego zrobić nie mogę. Ale żal mi tego dziecka. 

2ae13a47cba7986cb263c83920439662,62,37Przypomniała mi się sytuacja z lata, kiedy pokazywała mi swój prywatny notatnik sekretów i różnych zapisków. Nie pamiętam wszystkich tekstów, które tam były, ale było też tam zdanie „Cięcie się boli, ale pomaga.” Pytałam się, dlaczego tak napisała, powiedziała, że to z internetu. Yhy… zaraz zobaczymy gdzie to jest. Z jakiś powodów to wpisała. Trochę mnie to przeraził fakt, iż dziecko wypisuje takie rzeczy i fascynuje się mroczną stroną życia. Takie fascynacje przychodzą w wieku dojrzewania… Mówiłam o tym reszcie, z nadzieją, że coś zrobią, jakoś zareagują. Przecież to są dorośli ludzie, a ja nie mam prawa się wtrącać w rodzinę Małej. To ich sprawy. Jednak reszta wytłumaczyła, iż to głupie młodzieńcze zabawy i lans przed koleżankami. Pewnie po części tak jest, ale ja na miejscu dorosłych wolałabym się temu przyjrzeć, a nie żyć w najlepsze i mówić, że nie ma tematu. Teraz podobno też jest dobrze. „Dobrze”, bo napisała na ręce… też zabawa na pewno, z koleżankami, tylko, że od głupich zabaw, czy chęci zwrócenia na siebie uwagi zaczyna się widzieć sposoby rozwiązywania problemów, takie, a nie inne. Zamienianie bólu psychicznego na ból fizyczny…

Powiedziała, że przez koleżanki, że teraz jest już dobrze, ale to maska, tak mi się wydaję… Zrobiła się teraz bardziej cicha, mniej rozmowna, nie chce nawet odpowiadać na wiadomości, a kiedyś potrafiła zadręczać sms-ami cały dzień. 

Wysłałam jej dzisiaj wiadomość, żeby jechała ze mną na akcję, że fajnie by było, jakby jechała. Wysłałam w nadziei, że poczuje się potrzebna i niezapomniana. Napisałam, że będzie łapacz krokodyli, że ma być fajnie. Zapytała tylko kiedy, później nie odpowiedziała już nic, co do niej nie podobne. Eh… żal mi jej. A mówiłam, że coś nie tak, to nie wierzyli…

Może przyjazd M. na dłużej by coś dał? Jakby on z nią pobył? A może by tylko pogorszył sprawę? Sama nie wiem… On na razie chyba też sam się zagubił… Oboje szukają grupy, towarzystwa, rówieśników i dobrze, tylko, czy to wszystko musi być tak bardzo chaotyczne? Mała chyba sobie nie radzi, bardzo przeżywa każdą jedną „stratę” koleżanki, w jej odczuciu, a o M. to już pisać nie będę…  Wiem, ze Mała, jak każda mała istota, wchodząca dopiero w ten świat chciałaby wierzyć w jakieś górnolotne relacje, przyjaźnie na całe życie i brak bólu w nich, ale… nie może tak przeżywać. Tym bardziej mnie to dziwi, bo dziewczynka w ogóle nie wydaje się być emocjonalna, jakby wszystko po niej spływało… chyba jednak nie wszystko. Albo to nie w tym rzeczy, tylko w czymś innym, może nerwica…

M. też poszukuje grupy, kumpli i własnej tożsamości… rozpieprzając wszystko dookoła i niszcząc całą przeszłość razem wziętą, tą złą i tą dobrą. (Jakoś rok temu grupa nie była mu do niczego potrzebna.*)

Eh… 

*- Przepraszam, musiałam to napisać, wybaczcie… 

Reklamy

10 myśli w temacie “Coś złego się dzieje – o młodzieńczym dorastaniu…

  1. Może jeśli w Małej nie widać emocji, to wszystko zostaje w środku i dlatego przeżywa? Nie potrafi tego z siebie wyrzucić.
    Też mam rodzinne historie, w które nie chcę się wplątywać,ale samo tak wychodzi.
    A gdyby siostra z kimś się spotkała? Chociaż z tego co piszesz to chyba nie Twoja odpowiedzialność coś jej organizować.
    Wydaje mi się, że to co robisz, próbując ją zachęcić do aktywniejszego życia w delikatny sposób to naprawdę fajna i pomocna sprawa. Kto wie, w którymś momencie faktycznie złapie kontakt. Jest jeszcze jedno – warto dla takich osób po prostu być, tak zwyczajnie, niewymuszenie. Wydaje mi się, że to działa cuda.

    Co do mnie to mogą być epizody depresyjne. Staram się z nimi walczyć, mam już opracowanych kilka strategii, pracuję nad sobą, i też zgłosiłam się po profesjonalną pomoc. Wczoraj akurat pojawiły się po raz pierwszy od tygodni. Takie demony, które mają dużo większe pole do popisu, kiedy jestem chora, niewyspana, zmęczona albo zestresowana.
    Jeśli chodzi o faceta, to te słowa, że nigdy nie chciał ze mną być mocno wgryzły się w pamięć, fakt, ale w dużej mierze chodzi o to, że czuję obezwładniającą bezsilność. Nie zauważałam, że jest mało zaangażowany, i po zerwaniu też nic do mnie nie dotarło! Miałam jakąś własną wersję wydarzeń. Chciałam się dalej przyjaźnić, to ON bardziej widział, że zawinił, niż ja. Minęło wiele miesięcy, zanim pojęłam co powiedział, jak do wszystkiego i do mnie podchodził.
    Chodzi o to, że nie ufam sobie, a myśl o nim przypomina mi to tym, jak bardzo zawaliłam.

    Ale się rozpisałam się 🙂 Pozdrawiam ciepło i dziękuję za odwiedziny u siebie!
    Mam nadzieję, że sprawa z siostrą się ułagodzi. Tobie też dużo słońca.

    Polubienie

    1. Mała nie jest moją siostrą, jest to wnuczka mojego ojczyma. Dziewczynka przeżywa teraz trudny okres. Najbardziej boli mnie jednak to, iż nikt się należycie tym dzieckiem nie zajmie… No ale cóż, ja nic poradzić nie mogę i nie jest to bynajmniej umywanie rąk, a wynik czystej sytuacji. Nie będę wnikać tutaj w szczegóły, po prostu wiem, że nie mogę… Tak, myślę, że „być” jest ważne… 🙂

      To normalne, że czujesz bezsilność w takiej sytuacji, nie możesz go przecież zmusić do kochania Ciebie, a tak bardzo byś tego chciała. Doświadczyłam tego stanu kiedyś. Wiem, jaki jest ciężki. Ktoś kto jest niedostępny zabiera nam dwa razy więcej energii, niż ktoś dostępny, z kręgu naszego życia. Pojmujesz tę sytuację w kategorii porażki? 🙂 U mnie na przykład jest tak, ze często tak parzę na sytuację, a to wcale moja porażka nie jest. Twojej sytuacji też bym tak nie odebrała. Po prostu- zależało Ci na nim, masz do tego prawo, bo człowiek jest zwierzęciem stadnym. Ważne, żeby nie zależało aż tak bardzo, że będziemy ranić siebie…
      Dziękuję i pozdrawiam.

      Polubienie

  2. Przepraszam ale przeczytałam tylko tą notkę bo na inne nie miałam dzisiaj czasu. Nie za bardzo orientuje się kim jest Mała i M. ale się wypowiem…
    A więc odnoszę wrażenie ,że depresja w tych czasach jest dla młodych dziewczyn modna, o czym pisałam już kiedyś na swoim blo… (CHAMSKA REKLAMA!!! :)) a więc jest ona popularna. Oczywiście nie znam tej dziewczyny ale po twojej notce stwierdzam ,że jest ona po prostu bardzo wrażliwa i ma problemy- takie jak mamy my wszyscy.
    Nie umie sobie z tym radzić a ,ponieważ internet i media są teraz przepełnione depresją i smutnymi, pociętymi dziewczynami, coraz więcej ludzi dołącza się do nich (w grupie raźniej… :()
    Niestety nie wiem jak z tym walczyć, jak pokazać ludziom ,że depresja to nic fajnego.
    To jest bardzo smutne-każdy z nas jest otoczony smutnymi ludźmi- i jesteśmy w tym bezradni
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Cenny Twój komentarz 🙂 Tak, myślę sobie, że po części w tym przypadku takie jej zachowanie może być związane z modą i zachęcaniem koleżanek… Na ile jest to nerwica, bo o taką ją podejrzewam, nie wiem… to musiałby ocenić specjalista. Cóż, sytuacje rodzinne bywają różne, ale jednak zawsze z dzieckiem się przede wszystkim rozmawia, a nie pozwala, żeby zamknęło się w sobie… Co prawda ze mną nikt nie rozmawiał zbytnio… i też miałam ciężko w tym czasie życia, bo zmarł mój Ojciec, jakoś nie cięłam się… Może to zależy od uwarunkowań psychicznych? Pewnie tak…

      Polubienie

  3. Jeśli dochodzi do autoagresji Małej to to już jest bardzo niepokojące i uważam , że konieczna jest jej pomoc . Okaleczanie się , cięcie żyletką to przejaw autoagresji a ta zwykle oznacza , że osoba która się okalecza nie radzi sobie z poziomem wewnętrznej frustracji . Samookaleczenie się stanowi reakcję na przekraczający normalne granice poziom bólu psychicznego i rozpaczy, który jest redukowany przez zadawanie sobie samemu bólu fizycznego lub w głębszych stanach dążenie do zniszczenia siebie. Jest to też swoiste wołanie o pomoc . Myślę , że najbliżsi Małej nie powinni być na to wezwanie obojętni . Tu trzeba natychmiast reagować. Jeśli nie wie się jak najlepiej udać się po poradę do psychologa …

    Polubienie

    1. Jeśli jest tak, jak piszesz Mercedes, konieczna by była wizyta u specjalisty, lub, ujmując rzecz łagodniej, kogoś, kto byłby w stanie doszukać się rzeczywistych przyczyn takowego zachowania. Mam jednak takie wrażenie, iż ta autoagresja mogła być dla szpanu, popisu przed koleżankami. Tak, czy inaczej myślę, że trzeba z nią porozmawiać i bacznie obserwować. Ale to już nie moje zadanie. Matka ma z nią pobyć…

      Polubienie

  4. Coś jest nie tak. Rąk się nie tnie żyletką bez powodu, ot tak, dla zabawy. Poza tym piszesz, że zmieniło się jej zachowanie. Niektórzy sprawiają wrażenie, że niczym się nie przejmują, a to wcale nie musi być prawda. Mogą to, co ich dręczy dusić w sobie, nie wyrażać uczuć, z różnych powodów. Lepiej, żeby ktoś z nią porozmawiał, zanim będzie za późno.

    Polubienie

      1. skoro mama ma w planie z nią pobyć to znaczy , że z nią nie jest , i nie jest blisko … więc ot tak zwłaszcza gdy już jest problem nie nawiążą serdecznej relacji do szczerej rozmowy i o otwarciu się Małej nie będzie raczej mowy . To oczywiście tylko moje przypuszczenie . A szpan , któremu towarzyszy ból też ma swoje podłoże , któremu warto się bacznie przyjrzeć. Poza tym, życzę byś to Ty miała rację w kwestii Małej 🙂

        Polubienie

  5. Przypuszczam, że Mała jest bardzo wrażliwa, podobnie jak ja i wszystko wokół dotyka ją bardzo mocno. Kiedy byłam młodsza przeżywałam wszystko podobnie, potrzebowałam uwagi, udając, że wcale jej nie chcę. Wiek dojrzewania był w moim przypadku straszny, zachowywałam się podobnie do niej. Uważam, że zdecydowanie potrzeba jej wsparcia dorosłych, rodziny, kogoś kto pokaże jej jak żyć, może masz rację, że przyjazd M. na to wpłynie, ważne by ktoś zmienił jej perspektywę patrzenia na świat
    Życzę powodzenia i zapraszam do siebie 🙂
    http://pamietnik-osobisty.blog.pl/

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s