Wspomnienie kilku pseudohitów, czyli „Ona czuje we mnie piniądz”!

Wracam do pisania blogu dzisiaj z moją kotką Sarką na kolanach 🙂 O czym to ja chciałam… A tak, dużo się ostatnio dzieje. Ja taka zajęta. W 20160813_161752zeszłą sobotę miałam być w Łodzi z kilkoma panami (zdj.) Tak, to ten na koniu, nie ci obok 🙂 … Nie wypaliło. Za to przypomniało m się ognisko, które spędziłam trzy lata temu siedząc na dworze do późna w ostatnią sobotę września i słuchając utworów Nirvany. Wielcy są, oj wielcy! Za dużo wspomnień z tymi piosenkami się w mojej głowie wiąże, wiec przejdę do innego tematu. Sarka się rozwala na moich kolanach…

Wpis miał być wcześniej, ale jakoś nie mogłam znaleźć motywacji, a i tryb życia skłania mnie bardziej do przebywania na zewnątrz niż w pomieszczeniach, przy komputerze… Ostatnio czas mija mi na wyczekiwaniu. Nowa akcja zaplanowana, prawie zorganizowana, ma wypalić. Może się uda, na razie nie będę jeszcze niczego tutaj pisać, bo przedwcześnie… Zaznaczam tylko, iż nie jest to (jeszcze 🙂 napad na bank i rozbój… Czekam, czekam… i temu czekaniu jakiś lęk towarzyszy. Jak to wszystko wypadnie, jakie złożą się okoliczności, czy będzie dobrze, czy zostanę odebrana tak, jak chce? To wszystko ma się okazać… Dlatego jakiś niepokój z tyłu głowy mną powoduje. 

Nie zadręczam się jednak tym, przypuszczam, że nawet zdarzenie z kategorii porażki zniosłabym teraz lepiej niż jakiś czas temu. Oczywiście rodzina wpadła na pomysł, że na „akcję” ma ze mną jechać M. Nie będę im tłumaczyć dlaczego tego nie chcę, za dużo wszystkim tłumaczę…  W pierwszej chwili nie dawało mi to spokoju, jednak potem jakoś się uspokoiłam i stwierdziłam, jeśli chce, to niech jedzie. Ja się tam nim zajmować nie będę. Na końcu pewnie i tak usłyszę, że to nie jego klimaty. Najgorzej chyba będzie jak podejdzie i przytuli, M. to świetny aktor, potrafi zagrać wszystko. Bez emocji. Z resztą, wiem już mniej więcej dlaczego może się tak zachowywać. Jego zachowanie jest lekko psychopatyczne. Przypomina mi zachowanie byłego Chomiczkowej, a on nie jest w pełni normalny, przynajmniej w moim odczuciu. Tacy ludzie mają skrajne motywacje i nigdy nie można rozpoznać, jak zachowają się w danym momencie.  Ciągła niestabilność…To karuzela…

Nie mam siły na dzieciaka, który sam nie wie czego chce i ma zmienne motywacje, sposób zachowań, gra… W głębi duszy mam nadzieję, że nie będzie miał czasu, żeby ze mną pojechać. 

Pojechane młode wilki nie wypaliły i przepraszam Was za to! Usunęłam blog, bowiem moje życie się zmieniło i choć w głowie mam ciągle zamysł na parę tekstów sprzed pisania blogu oraz parę autorskich to nie wiem jeszcze dokładnie, jak się do tego zabrać. Być może na dniach coś powstanie, być może…  Nie obiecuję. 

Wczoraj znudziła się mi już muzyka, której codziennie słucham,, z rodzaju tych ciężkich kawałków, szeroko pojętego rocka, bluesa i tym podobnych, a że humor mi się popsuł, pomyślałam, że włączę sobie hity z dyskotek wakacyjnych. Uwaga, uwaga! Ogłaszam wszem i wobec, że hity te są z gatunku disco, co jest ogromnym szokiem dla mnie samej, bo uwierzcie mi, że NIGDY w życiu nie słuchałambackground-dyskoteka tego chłamu! Nigdy! Nie cierpię tego rodzaju muzyki! Jest ona dla mnie jakimkolwiek zaprzeczeniem pisania tekstów  i tworzenia bitów. Lepiej, gdyby ci ludzie po prostu niczego nie „tworzyli”. Lepiej dla nich i dla nas… W najwyższym stadium konieczności „tworzenia” mogą zmienić dilera. 

No, ale puściłam, pierwszy raz w życiu ten chłam. Pamiętam, że będąc tam, piosenki te mnie rozwalały od środka, no bo jak miały nie rozwalać, kiedy wszystkie są…  miłości i zaczepkach. Jednak coś się we mnie stało takiego, że już mnie nie rozwalają i nie smucą. Przepracowałam… brawo ja! 🙂 Słuchając tych tekstów, co prawda tak durnych, że nie da się tego opisać, wpadłam znów w taką atmosferę tamtego czasu. Kompletnie się oderwałam od rzeczywistości. I dobrze! Pomyślicie, że usilnie w tym chcę tkwić. Może tak się wydawać, ale nauczyłam się od tamtego czasu właśnie raz na jakiś czas oderwać myśli od rzeczywistości, czego nie umiałam zrobić wcześniej. Czymkolwiek, to może być piosenka, pasja, obserwacje. Jest mi z tym lepiej 🙂 

Tak sobie słuchałam, słuchałam i… teraz już wiem, czemu zawdzięczam też taką atmosferę w głowie w późniejszym czasie wyjazdu i… takie moje pomysły… 

Ona lubi pomarańcze; miała suknie kolorową, czarne getry, czapkę i bluzę sportową; przez twe oczy zielone, zielone oszalałem… albo ona czuje we mnie piniądz, wystroiła się jak Beyonce, patrzy na mnie drinka pijąc, bo wyczuła we mnie piniądz!

Po którymś takim kawałku nie wiedziałam już, jak te kapustę deptać dalej! Nie umiem tańczyć do disco polo, którego nie cierpię, wolę muzykę klubową i rytmiczną do tańca. 

Kawałki durne, ale ile śmiechu z tego teraz mam! A piniądz wymiata, tak się z tego tekstu uśmiałam! I potem się człowiek dziwi, że mu się włącza teoria wielkiego podrywu 😉 Ale prawdę mówiąc głupie to, bo głupie, ale coś te nuty w sobie mają, że stwarzają taką atmosferę „zaczepek”. 

Reklamy

11 myśli w temacie “Wspomnienie kilku pseudohitów, czyli „Ona czuje we mnie piniądz”!

  1. Planujesz rozboje i napad na bank? ;D Ach, muzyka, piosenki, wiążą się ze wspomnieniami. Mam takich kilka. Nie cierpię disco polo, jak tylko słyszę to jestem zażenowana. Co prawda ludzie świetnie się do tego bawią, ale to nie moje klimaty. Tą piosenkę o pieniądzu i Beyonce koleżanka śpiewała na zajęciach przez jakiś tydzień, psuła głowę xD. Pozdrowienia dla Ciebie i dla kotka. 😉

    Polubienie

    1. Spokojnie, na razie (jeszcze) nie planuję ha ha! 🙂 Ja mam mnóstwo takich piosenek, które przywołują wspomnienia, chwile gorsze i lepsze. Niektórych słuchać nie mogę, inne słucham, ale z dużymi emocjami. Obecnie te niechciane emocje zanikają, ale nie ładuję sobie specjalnie tych piosenek, które na mnie działają w jakiś sposób. Mnie disco polo kojarzy się z całkowitą prostotą i… wybaczcie określenie, ale wsią. Choć sama jestem wiejską dziewczyną i przyznaje się do tego bez bicia, to jednak gatunek ten kojarzy mi się z chłopskim często podejściem do życia, bez uczuć, bez emocji, na zimno. Też nigdy wcześniej tego nie słuchałam i słuchała nie będę. Przypomniała mi się tylko zabawa, bo akurat dj był kiepski, to trzeba przyznać. A piosenka o piniądzu bardzo mnie śmieszy, ale trzeba by znać okoliczności zaistniałe na tych wakacjach 😉
      Dziękuję i pozdrawiam w imieniu swoim i Sarci 🙂
      Aha, to na zajęciach się śpiewa? 🙂 I to disco? Nie wiedziałam…

      Polubienie

      1. Ja też niektórych nie włączam, żeby nie płakać, chyba że akurat chcę popłakać to tak. Też jestem ze wsi, ale disco polo to taka wiocha w najgorszym wydaniu, te teksty w ogóle są seksistowskie, masakra, byle się rymowało i było o czymś mało istotnym, a ludziom się to podoba, bo skoczne i śmieszne… Kochana, na zajęciach robi się różne rzeczy, byle wykładowca nie widział xD, a jak już się przyczepił to się mówiło ,,ale my rozmawiamy na temat” xD. To akurat koleżanki robiły, czasem było strasznie nudno albo miało się dużo godzin zajęć i człowiekowi mózg wysiadał. 😉 Sama się przekonasz ;D.

        Polubienie

      2. Ja akurat z miasta, tyle, że dość małego i dużo osób się tu zna, dlatego mówię, że w tym sensie wiejska dziewczyna ze mnie 🙂 No i mam swój zielony kawałek. Ale country girls też mogą być fajne, szczególnie jak wjadą jakiemuś palantowi na maskę jego nowego czarnego combi koniem. Tak, miałam z tym styczność w pewnym sensie.
        Dlatego też właśnie napisałam, że teksty te kojarzą mi się z takim podejściem do życia i jest to dla mnie zaprzeczenie muzyki samej w sobie. Teksty rzeczywiście są niekiedy aż niesmaczne, dlatego napisałam, że nie wiem, co biorą, ale niech biorą połowę albo zmienią dilera… Większość ludzi jednak robi to dla piniądza ha ha! Taki wygląd sceniczny i kariera, nic w tym nie ma prawdziwego, po prostu, żeby się wybić, byle jak i byle z czym, zeby być na górze. Nie ważne jest to, ze pisanie i granie takiej muzyki nie ma żadnej wartości (przynajmniej dla mnie). Nie twierdzę, ze wszystko w życiu musi być wartościowe, ale fajnie by było, jakby to, co się robi miało choć trochę wartości i sensu. Dla mnie robienie disco polo nie ma.
        Ludzie niby mówią, że fajnie się przy tym bawi. Ja nie wiedziałam, jak do tego mam tańczyć, słów w ogóle nie znałam, bo nigdy nie słuchałam takich piosenek. Co jednak zaobserwowałam, ludzie do innej muzyki się nie potrafią bawić i tańczyć. Choć może zależy jacy udzie. Taka prawda, że wśród młodych po piątym jest już wesoło, po siódmym wchodzi wszystko, nawet „lubią pomarańcze” 😉 Jednak na przykład, co mogę napisać z innej obserwacji, kiedy na sylwestrze tegorocznym włączyłam cięższą muzykę, to jak nikt się nie bawił na parkiecie, tak nagle wszyscy przyszli i skakać zaczęli. Zależy od gustu po prostu i od ludzi.
        Aha, będę wiedzieć, dzięki! 🙂 Myślę, że jednak czasem warto posłuchać, co on/ona przekazać chce 🙂

        Polubienie

      3. Zaskakujesz mnie ;D. No jasne, podzielam Twoje zdanie odnośnie disco polo. Ja właśnie nie rozumiem, dlaczego do innej muzyki nie potrafią się bawić, a jak disco polo ktoś włączy to od razu lecą. Nie no, spokojnie, to wszystko się działo przed sprawdzaniem obecności, gdzie jeszcze jest małe zamieszanie lub na koniec zajęć, słuchamy wykładowców, słuchamy ;), bo po to tam przychodzimy.

        Polubienie

      4. W jakim sensie zaskakuje? 🙂 Może dlatego, ze przy disco wyłącza się mózg i nie trzeba myśleć o co chodzi w tej piosence, ludzie teraz bardzo zmęczeni myśleniem 😛 Wiesz, nie chcę wyjść na jakąś sztywną dziewczynę, ale tak mi się też wydawało, że na wykładzie to raczej się słucha, notuje, wypowiada, kiedy trzeba lub poproszą. Wiadomo, to po jakimś czasie męczące, bo każdy ma swoją wytrzymałość, a wykłady czasem trwają i trwają… Ja też różne rzeczy robiłam w szkole. Raz z koleżanką rysowałyśmy zakochane żabki- mam je jeszcze w grubym i wielkim zeszycie, wypełnionym po brzegi kartkami.

        Polubienie

      5. Ale country girls też mogą być fajne, szczególnie jak wjadą jakiemuś palantowi na maskę jego nowego czarnego combi koniem. Tak, miałam z tym styczność w pewnym sensie. – ten fragment mnie zaskoczył ;D. No bo głównie to właśnie się robi, tu masz rację, ale jak jest swoja paczka albo w porządku wykładowca to można zrobić taki przerywnik i się trochę pośmiać. 😉

        Polubienie

  2. Nie cierpię disco-polo … i nigdy nie słucham z własnej i nieprzymuszonej woli 🙂 Ale jak wejdziesz między wrony … inaczej mówiąc znajdziesz się gdzieś na parkiecie, to niestety musisz „krakać jak i ony” czyli przecierpieć ileś tam diso polowych kawałków . Inaczej się nie da . A jak nie to do domu i po zabawie … 🙂

    Polubienie

    1. Dokładnie tak, tylko wyobraź sobie droga Mercedes, że na imprezie nie ma innej muzyki prócz disco polo. A innej zabawy nie ma, wiec jeżeli tylko nie chcesz marznąć, a jest około 13 stopni, musisz tańczyć… do disco. W takiej właśnie sytuacji byłam postawiona. Dlatego tyle tych hitów teraz znam, choć to mało, to jednak nie chce poznać więcej…
      Przynajmniej nie zmarzłam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s