O ludziach zajętych…

Świat dzisiaj funkcjonuje w zawrotnym tempie. Ciągłe zajęcia, szkoła, praca, na rodzinę nie ma czasu, z niektórymi ludźmi pozostają tylko jakieś przelotnie wymienione zdania. Ludzie są generalnie zajęci… listbardzo zajęci. Otóż wczoraj, późnym wieczorem otrzymałam wiadomość. List, którego się w ogóle nie spodziewałam od osoby, która nie odzywała się przez dość spory czas, więc uznałam tę relację za zawieszoną w próżni i nie czekałam na odzew. W wiadomości tej było napisane, iż osoba ta bardzo by chciała się ze mną spotkać, jednak do tej pory nie miała czasu, ażeby napisać. W dalszej części listu przeczytałam, iż nadal nie ma czasu, bo w tygodniu jest bardzo zajęta, a w weekendy oprócz pracy spędza czas z ludźmi, używając, a bardziej obrazowo rzecz ujmując (nad)używając pewnej substancji i na prawdę, nie miała czasu na spotkanie, choć bardzo chce. Nie wie też, co z tym zrobić, bo bardzo chciałaby porozmawiać, no ale nie wie jak to ugryźć, bo czasu tak mało. Do tego dołączone były jeszcze uściski. 

W pierwszym momencie doznałam lekkiego zdziwienia, a potem zaczęłam się śmiać. Ja też nie wiem, co odpowiedzieć…

Wszyscy dzisiaj są tak bardzo zajęci, tak bardzo zagonieni… I tak mocno osadzeni w swoich sprawach, że nie mają czasu na NIC. M. taki zajęty, jak sam mi powiedział „swoimi sprawami”, że znaku życia przez rok dać nie mógł. Swoją drogą, kurde, co to za sprawy… aż chciałabym wiedzieć, bo ciekawa jestem, jaka sprawa zajmuje aż cały rok! O N. to już nie wspomnę, taki zagoniony ten mój znajomy, że strach się nawet zapytać co robi. Nie ma czasu napisać czegokolwiek, bo tu praca, tu szkoła, mnóstwo obowiązków, nie ma szansy znaleźć czasu…. 

Szkoda… tylko, że przy codziennych treningach, pracy i pasji, jadąc przez pół Polski, po trzech występach w zbroi i pełnym oporządzeniu na prawie 30-stopniowym upale można znaleźć czas… 

 

 

Reklamy