A propos jazdy na oklep… Wpis z dedykacją dla Ani!

A propos jazdy na oklep, to po przeczytaniu wpisu o Jarmarku Cysterskim i niezawodnym instruktorze nauki jazdy na cielaku, moja własna nauka jazdy na oklep mi się przypomniała. A, że dzień dziś był dość chłodny, ale za to popołudniem słoneczny, zainspirowana tym wpisem i 20160921_164026znaleziskiem na blogu u Ciebie, postanowiłam dziś również na oklep sobie pojeździć. Co prawda jazdy extreme nie było, bo rano deszcz popadał i podłoże mokre, tak aż nam się się kopyta ślizgały, ale wsiąść i odprężyć się udało 🙂

Jazda konna na oklep zawsze mi pomaga, kiedy bolą mnie jakieś mięśnie.  To piękny nie tylko sport, ale i relaks, i choć galopować i cwałować lubię, to niekiedy potrzebne mi właśnie takie spokojne godziny na grzbiecie wierzchowca, można wtedy albo się odprężać do woli albo też przemyśleć ważne sprawy w ciszy i spokoju, wczuwając się swym ciałem w ruch ciała konia.

Czytając opis nauki jazdy na cielaku mój własny, drugi w życiu upadek mi się przypomniał… A spadłam tylko dwa razy w życiu. (Jeżdżę siedem lat, w tym uczyłam swojego konia.) Wsiadam sobie kiedyś na oklep, jeszcze nie zdążyłam przełożyć nogi, a koń już galopem ruszył. No więc położyłam się na nim, łapiąc się kurczowo grzywy i jadę, jadę, ale się mu zachciało skręcić w tym galopie, a na leżąco ciężko się jedzie, jeszcze jak człowiek nie złapał równowagi , no więc siła odśrodkowa mnie wyrzuciła z tego zakrętu, obrót o  sto osiemdziesiąt stopni i leżę na plecach 🙂 Eh… jak to się latać w krótkim czasie nauczyć można 🙂 A co w tym najdziwniejsze, dobrze, że miałam choć toczek ( zazwyczaj jeżdżę bez, ale coś mnie podkusiło, aby włożyć tym razem) i ten toczek nieszczęsny, niby chroniąc moją głowę, jeszcze bardziej mi przyłożył w potylicę podczas upadku. Taki paradoks, że bardziej od toczka bardziej bolało niż sam upadek. No ale cóż zrobić, jak się biedne konisko czegoś wystraszyło. Wstałam i wsiadłam raz jeszcze…

Innym razem znów jeździłam sobie na oklep w letni dzień, moja mama przyglądając się mojej jeździe stwierdziła, że przecieram powrotne szlaki. Tyle lat ewolucji, od Indian, ludzie starali się, męczyli, pracowali, żeby ułatwić sobie życie i wymyślić siodło,  a ja jeżdżę bez… 

Fotografia prosto spod kopyt dla Ciebie 🙂

P.S. A propos kapelusza kowbojskiego, to mam już dwa, jeden mam kupiony bardzo dawno temu, a drugi musiałam kupić w tym roku, bo ten pierwszy pożyczyłam ojczymowi na wakacjach. Biedę miałam go dostać podczas tych wakacji do rąk, wiec…. kupiłam sobie drugi. Tak myślę, że może zacznę kolekcjonować 🙂

Reklamy

17 myśli w temacie “A propos jazdy na oklep… Wpis z dedykacją dla Ani!

  1. Co prawda nie jeżdżę konno, ale do koni mnie ciągnie. Może do wszystkich zwierząt mnie ciągnie, ale konie znajdują w tej sympatii sporo miejsca.
    Gdybym miała porównać swój charakter do jakiegoś stworzenia, byłby to na pewno koń.
    Pamiętam jeden swój raz na koniu. Dla nowicjusza kręcenie ósemek na wybiegu to nie lada wyczyn. Do tego trzeba było opanować skręty koniem i dostosować się do niego tak, żeby słuchał komend. Byłam tak zmęczona, że szok. Nie wspominając o bólu tyłka i nie tylko 😉
    Na pewno pamiętasz swój pierwszy raz… 😉

    Polubienie

    1. Końskie charaktery bywają bardzo różne, od agresywnych do tych strachliwych i ciągle uciekających 🙂 Hm, ciekawe, że pozwolili go samej jeździć, ale nie wnikam w szkoły jazdy, bo ilu instruktorów, tyle i metod nauki.Pierwszego mojego wsiadania na konia nie pamiętam dość dobrze, bo byłam wtedy małym dzieckiem, ale pamiętam wiele innych przypadków z jazdą konną, na moim koniu i na innych. Bardzo dokładnie za to pamiętam mój pierwszy cwał na koniu. Miałam wtedy 14 lat i do tej pory czasami zastanawiam się, jak ja to zrobiłam… nie potrafiąc dobrze i stabilnie galopować… Cuda się zdarzają. Być może kiedyś o tym napiszę na blogu 🙂 A Tobie gratuluję odwagi i zgrania się z koniem, jak na pierwszy raz 🙂

      Polubienie

  2. Bardzo lubię konie … może ze dwa razy w życiu siedziałam w siodle nie wiem czy koń był z tego zadowolony, ale ja tak 🙂 Trochę Ci zazdroszczę umiejętności jeździeckich i możliwości realizowania swojej pasji . Pomysł z kolekcjonowaniem kapeluszy wydaje mi się bardzo dobrym … mogłabyś stworzyć ciekawą i oryginalną kolekcję 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

    1. Cieszę się, że jest tutaj również ktoś, kto lubi te zwierzęta 🙂 Czy możliwości mam? Nie za bardzo. Otóż, moja pasja, posiadanie własnego konia i wszystko to, czego się nauczyłam jest zdobyte tylko własną pracą, a zdobywać to musiałam z wielkim uporem, bo rodzina nie była chętna mi w tym pomóc. Owszem, pomogli kupić konia, którego jeszcze wyszukał w internecie mój nieżyjący już Tato. Jednak koń okazał się być niebezpieczny i po śmierci Taty zmuszona byłam go zamienić…Drugi koń był znów bardzo przestraszony i ciągle się wyrywał. Trzeba było uczyć go wszystkiego od podstaw, kiedy ja sama miałam niewielkie umiejętności. Długa historia, ale przez nią właśnie wciągnęłam się bardzo w „układanie” koni, a nie tylko samą jazdę. Jestem typowym samoukiem jeśli chodzi o jazdę i pracę z tymi zwierzakami, od różnych ludzi zbieram różne ciekawostki, opinie, sposoby. Ostatnio zdarza się, że od coraz lepszych w fachu 🙂 I cieszę się, że udało mi się coś w tym temacie zdobyć 🙂
      Tak, galeria kowbojskich kapeluszy to niezły pomysł 🙂 Ja również pozdrawiam i dziękuję za komentarz 🙂

      Polubienie

    1. Jeśli mogę zapytać, przez wewnętrzny lęk nie udało Ci się nigdy wsiąść? Kiedyś usłyszałam od mojej koleżanki, iż wszystkiego w życiu trzeba spróbować. Choć ja nie podzielam tego zdania we wszystkich kwestiach, to jednak pokuszę się o napisanie, iż co do rzeczy dobrych, miłych i przyjaznych, które możnaby nazwać przyjemnymi aczkolwiek wyzwaniami , to zachęcam do spróbowania 🙂

      Polubienie

    1. Jazda na oklep to jazda przeważnie na koniu bez siodła. Zwierze najczęściej na sobie ma tylko ogłowie i wodze ( potocznie i błędnie nazywane często uzdą). Ja tak spędzam czas codziennie, jeśli tylko pogoda pozwala 🙂 Tak, lubię to. Mogę wtedy dużo rzeczy przemyśleć, albo po prostu odpocząć… Tak, kapelusze są mega 🙂 Dziękuję i miłego wieczoru życzę 🙂

      Polubienie

  3. Podziwiam. Mnie zawsze fascynowały konie, ale nigdy nie jeździłam. Mam okropny lęk wysokości, a koń przecież jest taki wysoki!
    PS Cieszę się, że Cię natchnęłam do wspomnień. 🙂

    Polubienie

    1. Dziękuję Aniu za miłą wizytę i pozostawiony ślad. My też troszkę może inaczej mamy z postrzeganiem, bowiem koń w literaturze zawsze był symbolem wolności, wiatru, pędu, gonitwy, ale też i siły. A Ty jako literatka wiesz to na pewno 🙂 Gdzieś się ten obraz utrwalony w książkach w głowie zapisuje 🙂 Są różne konie, mniejsze i większe, wyższe i niższe… Może warto kiedyś dać sobie szansę i spróbować? Ja sam przez długi okres czasu bałam się koni, ale jednak marzenia wygrały z lękiem. Oj natchnęłaś, natchnęłaś… Wybacz, że czcionka taka sama jak u Ciebie, ale chciałam powiększyć i jakoś mi się spodobała taka 🙂 Miłego wieczoru! 🙂

      Polubienie

  4. Witaj. Dziesięć lat trwała moja przygoda z końmi. To nie tylko sport, ale sposób na życie. Jeszcze ciągle wskakuje w siodło, ale to już tylko ćwiczebnie, bez wyjazdów w teren. Dzisiaj miłość do koni przeniosłam na moje psy.
    Jazda na oklep jakoś mnie nie pociągała i nigdy dobrze się nie nauczyłam jej.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Zgodę się z Tobą w zupełności Margo, to sposób na życie i realizację siebie 🙂 Cieszą mnie wieści, iż ktoś nie zaprzestał tego, co kochał i kocha nadal, choć już nie jest to sportem docelowo. Jazda rekreacyjna, dla przyjemności też jest wartościowa, jeśli daje oderwanie, odprężenie i satysfakcję.
      Ja lubię jeździć na oklep, może wiąże się to też z tym, iż w ten sposób mogę sobie wyrobić i poprawić równowagę, a to w moim przypadku przydatna umiejętność, kiedy mój rumak jest dość płochliwy i potrafi w jednym ułamku sekundy zagalopować.
      Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

      Polubienie

  5. …najlepsza jazda jaką znam, to jazda „bez trzymanki” ale w siodle, 😉 a koń towarzyszy mojej wyobraźni od dzieciństwa, oczywiście dzięki Vinnetou, wszystkie konie są cudne, ale to co człowiek im robi jest straszne w swojej wymowie, widziałem kiedyś transport koni do Włoch, i jak się z nimi obchodzono, to wywołuje u mnie odruch wymiotny,

    pozdrawiam. j.

    Polubienie

    1. Widziałam parę razy taki coś na różnego rodzaju pokazach 🙂 To również fajna sprawa, jeździłam tak też na swoim koniu i na innych. Jeździłam też na oklep i bez trzymanki 🙂
      Tak, to co ludzie potrafią robić niekiedy przechodzi ludzkie pojęcie, nie chcę się tu rozpisywać o tych paskudztwach przed snem, aby nie psuć sobie humoru, jednak sytuacja tych zwierząt jest o tyle bardziej dramatyczna, iż są to zwierzęta, która pracują w służbie człowiekowi, a potem, po latach pracy oddaje się je na takie traktowanie… Gratulacje dla tych ludzi. Ludzi bez sumienia…
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s